PARTNER PORTALU
  • BGK

Skargi na opieszałość urzędników – wyłudzenia czy procedury?

  • JP    19 grudnia 2017 - 23:06
Skargi na opieszałość urzędników – wyłudzenia czy procedury?
Wnioskodawcy składają skargi na bezczynność urzędów. Fot. Pixabay

Poseł Jerzy Małecki zwrócił się do ministerstw Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości z interpelacją, w której prosi o pomoc w walce z procederem wyłudzania pieniędzy w formie rekompensaty za rzekomą opieszałość urzędników. Ministerstwa nie spotkały się z takimi sytuacjami.




Jerzy Małecki poprosił o interwencję ministra spraw wewnętrznych lub sprawiedliwości w sprawie wyłudzeń wobec urzędów. Poruszył go proceder kierowania zapytań do administracji publicznej w taki sposób, by stworzyć pretekst do złożenia skargi na bezczynność organów i by domagać się zasądzenia kosztów zastępstwa procesowego.

„Proceder ten rozpoczyna się od złożenia drogą elektroniczną wniosku o udostępnienie informacji publicznej z jednoczesnym oświadczeniem o rezygnacji z doręczenia pism za pomocą środków komunikacji elektronicznej i wskazaniem adresu do korespondencji. [...] Następnie organ udziela odpowiedzi na wniosek przy zachowaniu 14-dniowego ustawowo przewidzianego terminu. Stosowne pismo przesyła listem zwykłym na wskazany adres, kierując się przy tym koniecznością oszczędnego gospodarowania środkami budżetowymi. W kolejnym etapie wnioskodawca zarzuca organowi, iż nie otrzymał odpowiedzi na złożony wniosek i kieruje do sądu skargę na bezczynność organu w zakresie udostępnienia informacji publicznej i wnosi o zasądzenie na swoją rzecz kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego” - opisuje Małecki

Szczególne zaniepokojenie posła budzi to, że udział w tym działaniu mają także adwokaci i radcy prawni.

Żadne z ministerstw nie wykazało większego zainteresowania sprawą. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Sebastian Chwałek poinformował, że resort nie zauważa podobnych sytuacji, a wiceminister sprawiedliwości Michał Woś wprost przyznał, że do chwili obecnej nie spotkali się z taką sytuacją.

Co ciekawe, odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości sugeruje, że problem leży jednak po stronie urzędu.

„Nie spotkaliśmy się z opisaną sytuacją, jednak Ministerstwo Sprawiedliwości stosuje doręczenia za potwierdzeniem odbioru. Ten sposób doręczenia nie pozostawia wątpliwości, czy odpowiedź na wniosek została skutecznie przekazana wnioskodawcy. Dowód doręczenia jest również wymagany na etapie postępowania sądowo-administracyjnego, jeśli strona postępowania zdecyduje się na uruchomienie kontroli sądowej” – wyjaśniono.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (1)

  • Nie rozumiem problemu, 2017-12-20 09:03:56

    "Stosowne pismo przesyła listem zwykłym na wskazany adres, kierując się przy tym koniecznością oszczędnego gospodarowania środkami budżetowymi". Pokrętna logika. Chyba lepiej wydać parę groszy więcej na list za zwrotnym potwierdzeniem odbioru i nie płacić kosztów postępowania, w tym kosztó...w zastępstwa procesowego. Poza tym wypadałoby również w taki sposób zabezpieczać swój i społeczny interes w duchu zasady pogłębiania zaufania (art. 8 § 1 KPA). No bo jak inaczej udowodnić, że urząd faktycznie taki list wysłał? I na jakiej podstawie ktoś z urzędu ma decydować o tym, która korespondencja jest ważna, a która jest ważna nieco mniej? (Decyzji chyba nikt listem zwykłym nie wysyła). Listem zwykłym to można przesłać życzenia świąteczne, choć (kierując się przy tym koniecznością oszczędnego gospodarowania środkami budżetowymi) lepiej wysłać e-kartkę. Sztuczny problem.  rozwiń