SLD za odrzuceniem ustaw deregulacyjnych

Klub SLD wniósł w czwartek w Sejmie o odrzucenie w pierwszym czytaniu firmowanego przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina rządowego projektu ustaw deregulacyjnych, ułatwiających dostęp do 50 zawodów. Pozostałe kluby są za skierowaniem go do komisji.

Poparcie dla idei deregulacji wyrazili przedstawiciele wszystkich klubów. Według SLD propozycje Gowina nie rozwiązują jednak problemu, a wręcz utrudnią w przyszłości znalezienie pracy ludziom młodym - stąd wniosek o jego odrzucenie.

Czytaj też: Druga transza deregulacji 91 zawodów

Krytyczni wobec projektu byli też reprezentanci Ruchu Palikota i PSL, którzy jednak opowiedzieli się za skierowaniem go do sejmowej komisji. Kluby PiS i Solidarnej Polski wskazywały, że problem tkwi również w konstytucyjnym zapisie stanowiącym, że nad prawidłowym wykonywaniem zawodów zaufania publicznego (takich jak adwokaci, radcowie prawni, architekci, czy lekarze) pieczę sprawują samorządy zawodowe. To - zdaniem posłów PiS i SP - tworzy "korporacjonizm" i problemy w dostępie do tych zawodów.

"Bardzo pozytywną ocenę projektu" oraz "całego procesu naprawiania prawa dotyczącego zawodów" wyraził w debacie Adam Szejnfeld (PO). "Tam, gdzie występuje nadregulacja, rozwój gospodarczy jest wolniejszy" - zauważył, dodając, że jest to szczególnie widoczne w dobie kryzysu, jaki obecnie w Polsce przeżywamy. Jego zdaniem, taki stan rzeczy powoduje, że państwo ponosi koszty nadzorowania i kontrolowania systemu reglamentacyjnego oraz dyskryminuje własnych obywateli kosztem obywateli innych krajów - patrząc w skali całej UE, gdzie są bardziej liberalne kryteria.

Także PiS chce skierowania projektu do komisji, bo jest za "jak najszerszym otwarciem zawodów". Poseł Przemysław Wipler powiedział, że dotychczas interes publiczny przegrywał z interesem grup, które w Sejmie "przepychały niesprawiedliwe przepisy, z których powodu wielu Polaków nie ma pracy". "To wypchnęło wielu młodych Polaków do pracy za granicą" - dodał. Dodał, że interes publiczny musi być chroniony np. w przypadku notariuszy czy komorników. Nie wykluczył wysłuchania publicznego w sprawie deregulacji.

"To kolejna ściema tego rządu. Liczyłem na więcej i Polacy liczyli na więcej niż tysiąc stron kosmetycznej deregulacji" - mówił Michał Kabaciński (RP). Projekt Gowina uznał za "bezużyteczny". "Brakuje w nim fundamentalnej reformy i bezpośredniego wpływu na rynek pracy" - dodał. Zarazem powiedział, że jego ugrupowanie jest zwolennikiem deregulacji - ale nie w tej formie. Wskazywał, że należy się zająć doradztwem zawodowym i szkolnictwem wyższym - inaczej młodzi nie poradzą sobie na rynku pracy. Zarazem jednak oświadczył, że RP nie będzie wnosić o odrzucenie projektu.

"Jestem za, a nawet przeciw" - oświadczył na wstępie Józef Racki (PSL). Choć nie wniósł o jego odrzucenie, lecz o skierowanie do komisji. Jego zdaniem projekt może być niezgodny z konstytucją, gdyż "każdy pracodawca ma prawo wyboru pracowników ze względu na specyfikę pracy", a wskutek deregulacji do określonej profesji mogą trafiać osoby, które nie mają "niezbędnych kwalifikacji". Według posła zapotrzebowanie na tak duże rozluźnienie regulacji zawodowych może wynikać z tego, że niektórzy nie umieli przebić się do określonych profesji. "Trudno zdawać egzamin zawodowy, gdy się było wcześniej posłem" - dodał.

"Nie ma uzasadnienia, aby zmiany w ustawach o zawodach prawniczych traktować jako deregulację, bo nie zmienią się zasady dostępu do tych zawodów, zderegulowanych już faktycznie 7 lat temu" - zauważyła Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska (SLD). Dodała, że choć przybędzie aplikantów prawniczych, nie znajdą oni zatrudnienia w kancelariach prawnych.

SP popiera projekt, bo na deregulację czekają młodzi Polacy, którzy dziś mimo dyplomów muszą pracować na zmywaku w Londynie - mówił poseł SP Andrzej Dera. Jego zdaniem zmianę systemu należałoby zacząć od zapisu konstytucji, który przyznaje samorządom zawodowym, reprezentującym osoby wykonujące zawody zaufania publicznego, prawo "pieczy nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego". "Należy znaleźć złoty środek, bo w wyniku deregulacji nie może powstać chaos i bałagan" - dodał.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

odnoszę wrażenie, że minister sprawiedliwości zabiera kompetencje innym resortom, zdecydowanie ma wizje, takie małe Chiny, gdzie liczy się ilość a nie jakość, czy naprawdę chcemy, żeby rynek pracy i usług został zalany przez „tanią chińską tandetę”? bo ja nie mam ochoty tułać się... od specjalisty do specjalisty, w poszukiwaniu tego który będzie naprawiał po poprzednim. rozwiń

umiarkowana swoboda, 2012-11-09 17:03:40 odpowiedz

Mam gdzieś poprawnośc polityczną - o sprawach nalezy mówić otwarcie - tak jak się rzeczy mają.

antykomuch, 2012-11-09 12:02:41 odpowiedz

nie ma to jak merytoryczne argumenty panie antykomuchu... sam jestem za deregulacją ale jak czytam takie wpisy to ręce opadają. poziom dyskusji typowy dla polaczków ....

kk, 2012-11-09 09:54:42 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE