Śledztwo ws. przetargu na wyposażenie szpitala

Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe wszczęła we wtorek śledztwo z zawiadomienia CBA, dotyczące podejrzeń popełnienia przestępstwa przy przetargu na wyposażenie bloku operacyjnego szpitala wojewódzkiego w Białymstoku.
Śledztwo ws. przetargu na wyposażenie szpitala
Chodzi o unijne dofinansowanie w kwocie 15,7 mln zł. Po kontroli CBA i przekazaniu jej wyników marszałkowi województwa podlaskiego (samorząd województwa jest właścicielem szpitala), dyrekcja placówki zwróciła samorządowi dofinansowanie wraz z odsetkami. Istniało bowiem zagrożenie, że Komisja Europejska może projekt zakwestionować i domagać się zwrotu pieniędzy.

Jak powiedział PAP szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe Marek Winnicki, we wszczętym śledztwie badane będą trzy wątki.

Pierwszy, to kwestia niepowiadomienia Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku o okolicznościach, które mogły mieć wpływ na udzielenie tego wsparcia finansowego. Drugi, to podejrzenie niedopełnienia obowiązków przez osoby zajmujące się sprawami majątkowymi szpitala, czego skutkiem było wyrządzenie szkody w mieniu szpitala (kwestia zwrotu dotacji wraz z odsetkami). Trzeci wątek, to podejrzenie zmowy przetargowej między "pracownikiem szpitala a jednym z oferentów".

Prokurator Winnicki zaznaczył, że trudno na razie przewidywać, ile potrwa i czym śledztwo się zakończy.

Nowoczesny blok operacyjny z siedmioma salami operacyjnymi w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku oddano do użytku pod koniec października 2013 r. Budowa kosztowała 45 mln zł, ponad 15 mln zł z tej kwoty miało pochodzić z UE, z Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO) Województwa Podlaskiego.

Jeszcze przed zakończeniem inwestycji kontrolę w szpitalu prowadziło Centralne Biuro Antykorupcyjne, własną kontrolę wewnętrzną prowadził też departament RPO w urzędzie marszałkowskim.

CBA informowało w trakcie kontroli, że są podejrzenia, iż przetarg na wyposażenie bloku operacyjnego mógł być przeprowadzony nieprawidłowo. Startowała w nim tylko jedna firma. Pojawiły się podejrzenia, że pod jej wymagania miała być przygotowana specyfikacja przetargowa.

Po tych informacjach z CBA, w połowie listopada zarząd województwa wszczął procedurę odwołania dyrektorki szpitala Urszuli Łapińskiej, ale do odwołania nie doszło. Szpital złożył bowiem wniosek o cofnięcie unijnej dotacji.

Pieniądze wróciły do RPO, ale w to miejsce projekt został dofinansowany taką samą kwotą z budżetu województwa podlaskiego. Chodziło o to, że gdyby w przyszłości Komisja Europejska miała zastrzeżenia do projektu, pieniędzy z UE nie trzeba będzie zwracać.

Sama dyr. Łapińska odpierała wtedy w mediach zarzuty. Mówiła, że w trakcie przetargu nie było żadnych nieprawidłowości, a najważniejsza była "jakość i bezpieczeństwo pacjenta".

Urząd Marszałkowski nie dostał jeszcze informacji o wszczęciu śledztwa. Kiedy w listopadzie zapadła decyzja o zwrocie pieniędzy z RPO przez szpital, rzecznik marszałka województwa podlaskiego Jan Kwasowski informował, że dyrekcja szpitala "podjęła ścisłą współpracę z zarządem województwa na rzecz zabezpieczenia interesu tej jednostki" i dyrektor pozostaje na stanowisku "do momentu prawomocnych rozstrzygnięć w sprawie przetargów na wyposażenie bloku operacyjnego".

Kontrola CBA trwała od 18 października 2012 do 24 czerwca 2013 r. W jej trakcie sprawdzano decyzje dotyczące przetargu na wyposażenie bloku operacyjnego. W związku z wynikami tej kontroli, w połowie lipca 2013 r. CBA przesłało wystąpienie pokontrolne do marszałka województwa podlaskiego.

Marszałek poinformował CBA, iż szpital został wezwany do zwrotu kwoty ponad 15 mln zł dofinansowania wraz z odsetkami i zwrócił te pieniądze.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE