Strefy potrzebują elastycznych granic

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 07-03-2011
  • drukuj
Na objęcie strefą ekonomiczną nowych gruntów trzeba czekać nawet rok, co zniechęca firmy do inwestycji w Polsce.
Strefy potrzebują elastycznych granic

W tym tygodniu pod obrady rządu może być skierowany projekt nowelizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych gruntów – informuje „Rzeczpospolita”.

Zmiany w przepisach mają pomóc inwestorom przezwyciężyć skutki kryzysu. Chodzi m.in. o zgodę na redukcję planowanego zatrudnienia, nieprzystającego do obecnego wykorzystania zdolności produkcyjnych. Nie będzie jednak ułatwień w obejmowaniu strefowymi przywilejami nowych

Tymczasem brak atrakcyjnych terenów to dla części stref coraz poważniejszy problem. Zwłaszcza że inwestycji jest mniej. W styczniu i lutym liczba wydanych zezwoleń była niewielka – dominowały projekty warte do kilkunastu milionów złotych. Przykładowo w strefie warmińsko-mazurskiej, która w ubiegłym roku wydała zezwolenia na blisko 400 mln zł, od stycznia podpisano dwie umowy warte 9 mln zł.

Według resortu gospodarki w końcu stycznia łączny obszar 14 stref wynosił ponad 13 tys. hektarów (rok wcześniej było to 12,6 tys. hektarów), z czego zagospodarowano blisko 70 proc.

Na wydanie decyzji o objęciu jakiegoś gruntu strefą potrzeba co najmniej pół roku, często zabiera to rok. Strefa starachowicka składała ostatni wniosek o zmianę granic w czerwcu ubiegłego roku, a decyzje weszły w życie w styczniu, czyli po siedmiu miesiącach.

Strefy nie ukrywają, że możliwość rozszerzania granic ma dla nich kluczowe znaczenie. Pozwala to oferować atrakcyjne tereny dopasowane do potrzeb inwestora. Przykładem jest strefa łódzka, która w ubiegłym roku powiększała się dwa razy: najpierw w styczniu o 20 hektarów, następnie we wrześniu o kolejne 19 hektarów – pisze „Rzeczpospolita”.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE