System darmowej pomocy prawnej kosztem samorządów?

Po wyborach podejmiemy konsultacje z organami nowego samorządu lokalnego i zaprezentujemy koncepcję systemu nieodpłatnej pomocy prawnej dla niezamożnych - zapowiedział minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk. Przedstawiciele samorządów obawiają się, że to JST znów pokryją koszty zmian.
System darmowej pomocy prawnej kosztem samorządów?

Bezpłatny dostęp do porad prawnych na poziomie lokalnym to zapowiedź z expose Kopacz w części odnoszącej się do wymiaru sprawiedliwości. Powiedziała, że system będzie tworzony na wzór amerykański, w oparciu o samorząd terytorialny i w porozumieniu z organizacjami pozarządowymi.

Czytaj też: Expose premier Ewy Kopacz w Sejmie: co o samorządach i rozwoju regionalnym?

"Będziemy chcieli stworzyć ten system w oparciu o samorządy, czyli tam, gdzie jest wiedza o lokalnych potrzebach i kompetencje do rozwiązywania problemów" - podkreślił Grabarczyk. Dodał, że chodzi o przedsądową pomoc prawną dla obywateli, której koszty będą pokrywać samorządy.

Jak mówił, prace nad systemem będą rozpoczęte w porozumieniu z nowo wybranymi w listopadowych wyborach organami samorządu terytorialnego. "To z nimi wypracujemy optymalne rozwiązania. W dyskusjach ustalony zostanie zakres tej pomocy oraz to, kto miałby ją świadczyć - czy tylko przedstawiciele korporacji prawniczych, czy także prawnicy bez aplikacji" - dodał minister.

W ocenie Grabarczyka po otwarciu dostępu do zawodów prawniczych jest dziś duża grupa adwokatów i radców prawnych, są też prawnicy bez aplikacji. "Wszyscy powinni móc odnaleźć się na rynku usług prawnych" - uważa minister.

Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", strona samorzadowa krytykuje ten pomysł. 

- W ostatnich latach bardzo złym zwyczajem było realizowanie obietnic administracji rządowej za pieniądze samorządu terytorialnego - powiedział prawnik Związku Powiatów Polskich Grzegorz Kubalski. Zauważył, że finanse JST mają określone granice, w których muszą się zmieścić i nie jest to worek bez dna.

Czytaj też: Wszystko o finansach samorządów

Zapewnienie ubogim prawa do sądu to wymóg europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Unii Europejskiej i standardów polskiej konstytucji. Od dłuższego czasu unijne instytucje wytykają Polsce, że nie oferuje swym najuboższym obywatelom darmowego dostępu do prawnika.

Polska realizuje tu plan minimum - oskarżeni w poważnych sprawach karnych mogą liczyć na ustanowienie przez sąd obrońcy z urzędu. Pełnomocnik z urzędu przysługuje też osobom niezamożnym lub nieporadnym w sprawach cywilnych. Nieuregulowana pozostaje zaś kwestia pozaprocesowej pomocy prawnej dla osób ubogich co do porad prawnych w sprawach, które nie muszą nawet trafić do sądu - np. pisanie opinii prawnych lub pism do urzędów.

W poprzednich latach było kilka prób uregulowania kwestii w ustawie o nieodpłatnej pomocy prawnej, zwanej "prawem ubogich". Próby podejmowano w latach 90. i później. Najbliżej był rząd Marka Belki, kiedy ówczesny minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas przygotował projekt utworzenia w miastach wojewódzkich biur pomocy prawnej. Projekt pozostał na papierze, bo zarzucono mu, że był zbyt kosztowny w realizacji i faworyzujący korporacje prawnicze. Do pomysłu powróciły kolejne rządy, zmieniając nieco ogólne zasady. Blisko przyjęcia projektu było, gdy ministrem sprawiedliwości był Krzysztof Kwiatkowski. Wtedy na przeszkodzie stanął kryzys finansowy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU