Tadeusz Truskolaski: PiS dopuścił się 7 grzechów głównych. Najgorsza jest niepewność

- Z punktu widzenia samorządowego najgorsza jest niepewność. Jest bowiem wiele pomysłów, które wypływają, z nie wiadomo jakich kręgów, nie są dementowane, co wprowadza zamęt i chaos - uważa Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.
Tadeusz Truskolaski: PiS dopuścił się 7 grzechów głównych. Najgorsza jest niepewność
Tadeusz Truskolaski: Następuje psucie polskiego prawa. Fot. PTWP

• Pracodawcy RP wyróżnili siedem grzechów głównych polskiej legislacji.

• W opinii Tadeusza Truskolaskiego, prezydenta Białegostoku, następuje psucie polskiego prawa, ale – co najważniejsze i najniebezpieczniejsze – psucie polskiej konstytucji.

• Polityka PiS wobec samorządów to zawłaszczanie, ograniczanie kompetencji - dodaje prezydent Truskolaski.

32 tysiące stron nowych przepisów w 2016 roku to rekord w historii polskiego parlamentaryzmu. Wiele z uchwalonych ustaw zawiera błędy. Pracodawcy RP przeanalizowali dorobek legislacyjny pierwszych 13 miesięcy VIII kadencji Sejmu. Spośród 246 uchwalonych w tym czasie ustaw pod lupę wzięto 101. Eksperci organizacji wyróżnili siedem grzechów głównych polskiej legislacji:

Nierzetelne konsultacje

Grzech ten popełniano najczęściej, bo dotyczy on więcej niż co trzeciej analizowanej ustawy. To zaniechanie kierowania projektów aktów prawnych do konsultacji z partnerami społecznymi lub prowadzenie konsultacji w sposób iluzoryczny, często bez zamiaru uwzględniania zgłoszonych uwag, czyli jawnie w złej wierze.

Tajne projekty

Co siódma ustawa nosi znamiona tajności. To znaczy, że ich projekty opinia publiczna poznała dopiero po przyjęciu przez rząd.

Wrzutki poselskie

Przez wrzutkę poselską rozumiemy zgłoszenie projektu przez grupę posłów, chociaż materia ustawy wskazuje na to, że projekt powinien być rządowy i wymagać konsultacji. Tak procedowano niemal co trzecią ustawę.

Pośpiech

To jedna z głównych cech procedowanych projektów ustaw. Można ją przypisać aż co trzeciemu projektowi. Jak wynika z badań, średni czas prac parlamentu nad ustawą to 77 dni, a jeszcze dekadę temu było to 200 dni.

Najszybciej procedowano ustawę o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem". Od wniesienia do Sejmu do podpisu przez prezydenta RP minęło sześć dni roboczych.

Brak koncepcji

Coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której brakuje wiodącej koncepcji przepisów. Mówiąc inaczej, pomysłów jest tak dużo, że powstaje chaos informacyjny i niepewność wybranych rozwiązań.

Nadregulacja

To klasyczny przykład psucia prawa, gdy jego ilość przedkładana jest nad jakość, o czym najlepiej wiedzą adresaci norm prawnych, zobowiązani do ich stosowania w praktyce.

Niestabilność prawa

Grzech kardynalny. Niestabilne prawo jest niebezpieczne dla wszystkich. Na ten grzech składa się 6 pozostałych.

Dla samorządowców najgorsza niepewność

Z diagnozą Pracodawców RP zgadza się Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku. Jego zdaniem następuje psucie polskiego prawa, ale – co najważniejsze i najniebezpieczniejsze – psucie polskiej konstytucji.

- Z punktu widzenia samorządowego, dla nas najgorsza jest niepewność. Jest bowiem wiele pomysłów, które wypływają, z nie wiadomo jakich kręgów, nie są dementowane, co wprowadza zamęt i chaos. Jako samorządowcy chcemy, aby prawo było stanowienie w sposób przejrzysty i były konsultacje, a wnioski różnych środowisk brane pod uwagę, aby poważnie traktowano wspólną komisję rządowo-samorządową. Ci, co w niej uczestniczą, mówią o niesłuchaniu przez stronę rządową - wyjaśnia Tadeusz Truskolaski.

Prezydent Truskolaski dodaje, że samorządowcy oczekują jasnej, szybkiej procedury w sprawie ordynacji wyborczej.

- Skoro – mimo zapowiedzi – tak się z nią zwleka, obawiam się, że będzie chciało się ją uchwalić przez zaskoczenie, tak jak było z Trybunałem Konstytucyjnym – obawia się Truskolaski.

Prezydent Białegostoku dodaje, że „polityka PiS wobec samorządów to zawłaszczanie, ograniczanie kompetencji. Już część została zrealizowana, bo ustawa o WFOŚiGW została już uchwalona, a są kolejne zapowiedzi dotyczące wojewódzkich i powiatowych urzędów pracy”.

- Chodzi o obsadzenie swoimi ludźmi stanowisk. PiS ma tylko jeden samorząd wojewódzki, więc bocznymi drzwiami chce poszerzyć swoje kompetencji. To naruszanie samorządności, a nie tylko dotychczasowego status quo – zaznacza Truskolaski. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

I pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu ci wszyscy wybitni samorządowcy nie mieli nic sensownego do powiedzenia - tkwili w zastoju, w tym małym spokojnym bagienku. Od dwóch lat, gdy wreszcie ten ospały "żubr został ukąszony w dupę" (Rymkiewicz), gdy pojawiają się jakieś nowe pomysły, to z wie...lu kręgów nie słychać nic innego jak tylko krytyka. Nagle aktywni, ale nie kreatywni - mówić "nie, bo nie!, bo ma być tak jak było" to o dużo za mało. Dziadki, leśne dziadki, - a ja wśród nich - dajmy już sobie spokój z tym krytykanctwem. Czyż to nie przejaw naszej pychy? Mieliśmy czas na nasze pomysły, na naszą kreatywność i inicjatywy - niech to robi nowe pokolenie, pokolenie naszych dzieci a może i wnuków. Gdzieście byli przez te osiem lat rządów PO i PSL? Trzymaliście "mordy w kuble", tak? Ze strachu, że mogliby tych partyjnych nasadzonych łatwo zdjąć? A teraz nagle "marsze wolności" - cóż za idiotyzm! Nagle brakuje wolności? Cóż za potrzeba męczeństwa na pluszowym krzyżu!. Trzeba być bezmyślnym ślepcem, by kibicować takim inicjatywom. rozwiń

jancz, 2017-05-29 19:14:05 odpowiedz

Polscy "pracodawcy". Co to za twór? Po pierwsze nikt łaski nie robi, że robi biznes. Nie podoba się, to na Ukrainę robić biznesy - wg ostatniego raportu jeden z najniebezpieczniejszych krajów świata oraz korupcji. Po drugie niech się" łaskawcy" nie nazywają pracodawcami. Nikt l...aski nie robi, ze potrzebuje pracowników najemnych. W zasadzie jest to przywilej zatrudniania pracowników przez przedsiębiorców. W krajach europejskich nie każdy przedsiębiorcą może zatrudniać pracowników, jeśli nie spełniają wymagań socjalnych, praw pracowniczych i warunków bezpiecznej i zdrowej pracy. Prawo unijne pomału obejmuje tą sferę rzeczywistości w Polsce np. minimalne wynagrodzenie dla pracowników delegowanych. W Polsce wyzysk i niewolnictwo jest synonimem "konkurencyjności" polskich przedsiębiorców. Natomiast w administracji samorządowej brakuje ludzi z poważnym wykształceniem i doświadczeniem przemysłowo-zarządczy, Tam zarzadzają politolodzy, historycy, marketingowcy oraz wielu bez konkretnego wykształcenia, za to umiejętnie tworzą sojusze i układy polityczne. rozwiń

z boku patrząc, 2017-05-29 11:16:46 odpowiedz

PZPR kierowało całością, z wiadomym skutkiem. Zwiększenie liczby partii aspirujących do rządzenia niewiele zmieniło. Pozostał pęd do ustawowej ,,twórczości" i do przejmowania stanowisk. Pozostało z PRL-u partyjniactwo. Niewiele lepiej jest w rządzeniu gminami, powiatami i województwami. Jest ni...edostatek samorządności, czyli społecznej dyskusji o rządzeniu i partycypacji w rządzeniu gminą, powiatem, województwem i państwem. Dlaczego? Odpowiedź jest złożona. Trzeba nie tylko jej szukać, ale również trzeba cierpliwie budować obywatelskość, w całym życiu publicznym. Trzeba na przykład pracę szkół coraz mocniej wiązać z projektowaniem ulepszeń w rządzeniu się, w eliminowaniu folwarcznych nawyków, które Polskę do upadku doprowadziły. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2017-05-29 10:26:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU