Telefony na kartę to zmora służb

  • Przegląd prasy/polityka.pl
  • 10-07-2012
  • drukuj
Czy od przyszłego roku przy zakupie każdego telefonu na kartę będzie trzeba pokazać dowód tożsamości?
Telefony na kartę to zmora służb
Służby chcą, aby posłowie ograniczyli anonimową dostępność do telefonów prepaid w Polsce – czytamy na stonie www.polityka.pl . Dziś prepaidy, czyli tzw. telefony na kartę, to zmora polskiej policji i służb specjalnych. Wystarczy za kilka złotych kupić w kiosku kartę (tzw. starter) jednego z wielu operatorów i włożyć go do telefonu.

Bez umów, rachunków i… ryzyka podsłuchu. Ten ostatni atut jest szczególnie ważny dla przestępców. – W Polsce 99 proc. z nich używa takich właśnie telefonów, bo ułatwia to prowadzenie nielegalnych interesów – mówi Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

– Właściwie nie zdarzają się przypadki, by takie osoby posługiwały się telefonami na abonament. Także gdy do Polski przyjeżdża przestępca z zagranicy – pierwsze co robi, to kupuje na lotnisku starter – potwierdza oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ekspert od telekomunikacji.

Karty często kupuje się na pęczki. W półświatku powszechna i od dawna stosowana jest zasada – jedno połączenie, jedna karta. To znaczy, że po krótkiej rozmowie przestępca wyrzuca „trefny” starter z telefonu, by dodatkowo utrudnić jego namierzenie. Dlatego policja, ABW i CBA chciałoby wprowadzenia przepisu, który nakazywałby sprzedawcom spisać na specjalnym formularzu dane osób kupujących prepaidy.

– Nie łudzimy się, że całkowicie rozwiązałoby to problem, ale na pewno ograniczyłoby skalę – twierdzi ABW. Kupujesz w kiosku starter i pokazujesz dowód, a sprzedawca spisuje imię, nazwisko i kilka innych informacji, a raz na tydzień przekazuje wszystkie te dane do bazy operatora?

W Europie tak to działa m.in. w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii czy Chorwacji. Szwajcaria wprowadziła obowiązek rejestracji w 2002 r. po tym, gdy okazało się, że organizatorzy zamachów z 11 września korzystali z kart jednego z tamtejszych operatorów.

Zdając sobie sprawę z kontrowersji, jakie może wzbudzić ich pomysł, służby wolą się z nim nie wychylać. I może nie będą musiały, bo mogą wyręczyć ich posłowie, którzy po wakacjach mają się zająć zmianami w prawie telekomunikacyjnym.

Więcej na ten temat tutaj.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do ćwoków z ABW! Napiszcie do bandytów, żeby sami się do was zgłaszali z dowodami osobistymi i wypełnionymi formularzami zeznaniań o swoich przestępstwach, jeśli nie umiecie ich złapać jołopy!!! Może posłuchają? Ha ha ha ha! A i jeszcze jedno, niech każdy z nich od razu kupi sobie kajdanki i ma przy... sobie! rozwiń

Kasior, 2012-07-10 14:38:25 odpowiedz

Ochrona danych osobowych. Co na to GIDO ? Kioskarz spisuje nasze dane osobowe, nosu je przez tydzień, później komus przekazuje ! Ten genialny pomusł może być tylko policji.

olo, 2012-07-10 14:34:45 odpowiedz

Nie widzę problemu-zlikwidować telefony i po kłopocie!

modliszka, 2012-07-10 12:24:16 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE