Uchwały z dopalaczami

Radni nie powinni wprowadzać w uchwale zakazu sprzedaży na targowisku tzw. dopalaczy, bo to potoczny, niezdefiniowany ustawowo termin i nie może być podstawą zakazu w akcie prawa miejscowego.
Uchwały z dopalaczami

Tak w rozstrzygnięciu nadzorczym uznał wojewoda dolnośląski, unieważniając częściowe zapisy uchwały Rady Miejskiej w Żmigrodzie w sprawie regulaminu Targowiska „Mój Rynek" w Żmigrodzie.

Rada określiła w uchwale m.in. katalog towarów, które nie mogą być sprzedawane na targu. Zabroniła na przykład sprzedaży rzeczy pochodzących z przestępstwa, lub co do których zachodzi uzasadnione podejrzenie, że z niego pochodzą.

Wojewoda przypomniał, że obrotu takimi rzeczami zabrania już Kodeks karny. Poza tym, według niego, rada dopuściła się niekonsekwencji, bo nie wspomniała o wykroczeniu. Zgodnie z Kodeksem wykroczeń m.in. popełnia wykroczenie ten, kto nabywa mienie o wartości nieprzekraczającej 250 zł, wiedząc o tym, że pochodzi ono z kradzieży lub z przywłaszczenia.

Wojewoda zakwestionował również zwrot „towary szkodliwe dla zdrowia". Według niego jest nieostry i budzi wątpliwości interpretacyjne. Poza tym do badania produktów pod kątem szkodliwości są właściwe organy, w zależności od rodzaju towaru. Przeważnie niemożliwe jest, bez przeprowadzenia specjalistycznych ekspertyz, ocenienie szkodliwości.

- Ponadto kryterium szkodliwości dla zdrowia w nieprofesjonalnym, nielaboratoryjnym obrocie towarów jest kryterium wysoce subiektywnym. W związku z powyższym należy uznać, iż zwrot „towary szkodliwe dla zdrowia" nie może stanowić podstawy wprowadzania zakazu w akcie prawa miejscowego, ze względu na jego niejednoznaczność - stwierdził wojewoda.

Podobnie za nieścisły i mogący wywoływać niejasności interpretacyjne uznał również zapis o zakazie sprzedaży dopalaczy, bo termin ten jest potoczny i niezdefiniowany ustawowo.

Rada zabroniła też sprzedaży towarów bez wymaganych oznaczeń i atestów, czym według wojewody wykazała niekonsekwencję, bo jednocześnie zezwoliła na sprzedaż m.in. runa leśnego i produktów działkowiczów. Tymczasem towary te nie posiadają atestów, a ich sprzedawcy zezwoleń na obrót nimi.

- W świetle zasady równości wobec prawa, powinno się od każdego handlarza wymagać spełnienia takich samych warunków. Tymczasem trudno sobie wyobrazić, by drobni sprzedawcy jednostkowych, sezonowych towarów posiadali atesty wymagające przeprowadzenia szczegółowych badań - czytamy w uzasadnieniu rozstrzygnięcia.

Zdaniem organu nadzoru rada miejska mogłaby wprowadzić wymóg obrotu wyłącznie atestowanymi towarami, nie dopuszczając jednak drobnych sprzedawców, którzy handlują wytworzonymi, bądź zebranymi przez siebie małymi ilościami nieatestowanych wyrobów.

Wojewoda skrytykował również to, że radni wyznaczyli administratora targowiska i określili jego zadania. Uregulowali też zakres pracy inkasenta oraz tryb składania skarg i wniosków dotyczących funkcjonowania targowiska, wyznaczając dyrektora jednostki administrującej jako właściwego w sprawach ich przyjmowania.

Wojewoda uznał, że radni nie mieli prawa do podejmowania tych postanowień, bo nie można ich zaliczyć ani do zasad ani trybu korzystania z targowiska miejskiego, co - według ustawy o samorządzie gminnym - ma ustalać rada.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.