W Sejmie o zmianach w izbach rolniczych

Sześcioletnią kadencję Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz możliwość prowadzenia przez nie działalności gospodarczej przewiduje poselski projekt nowelizacji ustawy o izbach rolniczych.
Projektem zajmowała się komisja rolnictwa.

Ponadto projekt zakłada, że członkami izb mogą być tylko osoby posiadające co najmniej 1 hektar ziemi, a nie jak teraz wszyscy, którzy płacą podatek rolny, czyli np. posiadacze działek rekreacyjnych. Przynależność do izb rolniczych jest obowiązkowa.

Zdaniem posła sprawozdawcy Piotra Walkowskiego (PSL), wiele osób posiadających małe działki nie jest zainteresowanych działalnością izb.

Poseł wyjaśnił, że w projekcie znalazły się też przepisy dotyczące wydłużenia kadencji Krajowej Rady Izb Rolniczych z czterech do sześciu lat oraz sposobu powoływania i odwoływania przedstawicieli izb.

Autorzy projektu proponują, by izby mogły prowadzić działalność gospodarczą, np. prowadzić działalność doradczą dla rolników. Krajowa Rada będzie mogła też zostać wspólnikiem w spółce, tworzyć fundacje, zakładać stowarzyszenia, być członkiem spółdzielni. Dochód z działalności komercyjnej ma być przeznaczany wyłącznie na realizację zadań statutowych.

Wprowadzenie tego zapisu pozwoli na wystawianie faktur przez izby. Według Walkowskiego rolnicy potrzebują nie tyle rad, co do sposobu prowadzenia gospodarstwa, ale raczej oczekują porad prawnych, o które na wsi trudno.

- Proponowane zmiany do ustawy są kosmetyczne, nie dadzą one izbom realnego wpływu na politykę rolną - uważa poseł Wojciech Szczęsny Zarzycki (PiS). Dodał, że mała frekwencja w wyborach świadczy o tym, że rolnicy nie popierają takiego samorządu.

Stanisław Stec (SLD) zaproponował, by powołać podkomisję, które szybko poprawiłaby projekt tak, by Sejm mógł go przyjąć jeszcze przed wakacjami.

W opinii Stanisława Kalemby (PSL) izby rolnicze są bardzo ważną organizacją samorządową. Przyznał, że ustawa wymaga zmian, ale także - jak mówił - trzeba się zastanowić, co zrobić, aby rolnicy utożsamiali się z nią i angażowali się w różne jej działania. Jego zdaniem, będzie to możliwe, gdy izby będą finansowane przez samych członków.

Głównym dochodem izb rolniczych jest 2-proc. odpis z podatku rolnego, który przekazywany jest przez gminy. Ile w danym roku izby dostaną na swoją działalność zależy od ceny żyta. Otrzymują one 15-20 mln zł rocznie. Ponadto izby dostają dotacje budżetowe na prowadzenie działalności w Unii Europejskiej.

W opinii Mariusza Gołębiowskiego ze Związku Zawodowego Rolników "Ojczyzna", propozycje zmian są potrzebne, ale drugorzędne. Podstawową sprawą jest ustalenie ordynacji wyborczej do izb. Według niego nie może być tak, żeby tylko w gminie wybory były powszechne, a dalej przedstawiciele izb wybierani byli z klucza politycznego.

Zdaniem senatora Jerzego Chróścikowskiego, przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych, przynależność do izb powinna być dobrowolna, wtedy wiadomo byłoby, jakie faktyczne poparcie ma ta organizacja. Senatorowi nie podobała się także propozycja umożliwienia izbom podejmowania działalności gospodarczej, bo jak powiedział zakłóci to konkurencyjność, gdyż samorządy nie mogą zastępować przedsiębiorców.

Prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin skrytykował działalność izb, choć przyznał, że samorząd rolniczy jest potrzebny, ale obecnie funkcjonujący jest fałszywym pojęciem samorządności. Iizby są źle skonstruowane ustawowo, źle zarządzane, powstają grupy interesów i nie ma to nic wspólnego z samorządnością - podkreślił.

Trzecia kadencja izb skończyła się 4 lutego. W kwietniu obyły się wybory na szczeblu powiatowym. Szacuje się, że uczestniczyło w nich ok. 3-4 proc. uprawnionych. Wyłoniły one kandydatów do wyborów wojewódzkich, a 2 czerwca zostanie wybrana krajowa rada izb rolniczych i prezes.

Projekt nowelizacji trafi teraz do podkomisji.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.