• PARTNERZY PORTALU

W walentynki o ekstrawagancji zakochanych Polaków na przykładzie ślubów w plenerze

• Urzędnicy urzędów stanu cywilnego udzielali już ślubów w kopalni, na plaży, w Tatrach i na Stadionie Narodowym.
• Chętnych do zawarcia małżeństwa poza murami USC jest jednak wciąż niewielu.
• Nowożeńcy w niewielkim zatem stopniu zasilają budżety gmin.
W walentynki o ekstrawagancji zakochanych Polaków na przykładzie ślubów w plenerze
Od 1 marca 2015 roku ślub można zawrzeć np. w lesie. (Fot. : www.lasy.gov.pl)

1 marca minie dokładnie rok, odkąd nowe prawo o aktach stanu cywilnego umożliwiło zawieranie ślubów poza urzędami stanu cywilnego. Wybrane przez nowożeńców miejsce musiało jedynie zagwarantować zachowanie „powagi i doniosłości ceremonii oraz bezpieczeństwa wszystkich uczestników”, a oni sami zapłacić za ślub poza urzędem 1000 złotych. Sadząc po tym, jak szeroko sprawa była komentowana przez media, można się było spodziewać, że teraz dyrektorzy USC-ów zostaną wprost zasypani prośbami o wysłanie urzędników w plener. Tymczasem nic takiego się nie stało.

Warszawiacy z możliwości zawarcia ślubu „pod chmurką” skorzystali w ubiegłym roku 171 razy. Jak informuje stołeczny ratusz, pary najczęściej wybierały Łazienki Królewskie, ogrody Pałacu Wilanowskiego, Pałac Zamoyskich przy ul. Foksal czy Zamek Królewski. W jednym przypadku małżonkowie powiedzieli sobie „tak” na Stadionie Narodowym w Warszawie, choć – jak zastrzegają urzędnicy – nie nastąpiło to na murawie boiska, ale w jednej ze znajdujących się na obiekcie sal konferencyjnych. Ani razu nie zdarzyło się, by występującym o ślub w plenerze odmówiono, powołując się na „niemożność zapewnienia powagi miejsca”.

Znacznie mniej, bo tylko 49 ślubów w plenerze, udzielili urzędnicy pod Wawelem. Jak informuje Szczepan Ciuła, zastępca kierownik USC w Krakowie, wśród miejsc, gdzie odbyły się takie ceremonie, znalazły się hotele, restauracje i przylegające do nich ogrody, sale muzealne lub uniwersyteckie, a także … barka na Wiśle. Na ślub w hotelu postawiła też większość z sześciu par, które zdecydowały się zawrzeć związek małżeński poza murami urzędu w Zakopanem (przypomnijmy, że kiedy przed wejściem w życie nowych przepisów Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zleciło badanie opinii Polaków na temat tych zmian, to właśnie miejscowość pod Giewontem była najczęściej wskazywana przez respondentów jako to miasto, w którym chcieliby zawrzeć ślub). Raz urzędnik musiał pofatygować się jednak nieco wyżej, bo do położonego na wysokości ok. 1200 metrów n.pm. schroniska na Kalatówkach. Z kolei w Zabrzu (4 śluby poza magistratem) małżeńskiej przysięgi urzędnikowi raz przyszło wysłuchać pod ziemią…w wyrobiskach zabytkowej kopalni Guido.

Pytani przez nas pracownicy Urzędów Stanu Cywilnego przyznają, że liczyli się z większym zainteresowaniem nowożeńców.

– Mieliśmy sporo telefonów z pytaniami o taką możliwość, a ostatecznie zdecydowało się na nią zaledwie kilka par – przyznaje Andrzej Marciniak, kierownik USC w Lublinie. W uważanym – nie bez przyczyny za jedno z najbardziej urokliwych miast Polski – Sandomierzu urzędnicy ani razu nie musieli opuszczać gmachu. Żadna z par nie miała bowiem ochoty na ślub w plenerze.

– Być może wynika to z tego, że mamy w ratuszu bardzo ładną salę ślubów. A może ludzi odstraszył ten tysiąc złotych, które musieliby wydać – zastanawia się Mariusz Kopeć, zastępca kierownika USC w Sandomierzu.

We wspominanym już badaniu na zlecenie MSW Polacy najczęściej jako preferowane miejsce zawarcia ślubu wskazywali plażę (odpowiedzi takiej udzieliło 7 procent ankietowanych). Praktyka pokazała, że były to tylko deklaracje. W Gdańsku urzędnicy USC od 1 marca 2015 roku tylko raz musieli pofatygować się na plażę. Na 52 udzielone przez nich poza ratuszem śluby najczęściej ceremonie odbywały się w Dworze Artusa, restauracji „Nad Potokiem” w Gdyni – Jelitkowie czy w Dworze Oliwskim. Daremnie było też wypatrywać nowożeńców na plaży w Ustce. Choć tu z nieco innych powodów.

– Na plaży nie ma warunków do zorganizowania takiej ceremonii. Nie ma tam wydzielonego pomieszczenia, a przygotowanie miejsca spoczywa na nowożeńcach – mówi Elżbieta Kobuszewska, kierownik USC w Ustce.

Reasumując, mimo otworzenia nowożeńcom furtki do zawarcia ślubu poza urzędem, ich zainteresowanie sprawą jest mizerne i takie też są dochody z tego tytułu dla miast.
Wpływ na taki stan rzeczy ma zapewne nie tylko koszt ceremonii czy ewentualne problemy z definicją miejsca gwarantującego jej „powagę i doniosłość”, ale też fakt, że znaczna część nowożeńców nie bierze w ogóle pod uwagę ślubu cywilnego, wychodząc z założenia, że sprawę załatwi konkordatowy ślub kościelny.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU