PARTNER PORTALU
  • BGK

Warszawa. Społecznicy chcą odwołania rzecznika Pragi Płd. za jego udział w programie tv

  • PAP    2 lutego 2018 - 17:10
Warszawa. Społecznicy chcą odwołania rzecznika Pragi Płd. za jego udział w programie tv
(fot. Shuttetrstock.com)

Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i Wiatrak domagają się odwołania rzecznika Pragi Południe Jerzego Gierszewskiego w związku z jego udziałem w programie o reprywatyzacji kamienicy przy Skaryszewskiej 11. Rzecznik miał zakłócać program z udziałem lokatorów. Gierszewski zaprzecza.




  • Komisja weryfikacyjna zajmowała się we wtorek sprawą zreprywatyzowanej w 2015 r. nieruchomości przy ul. Skaryszewskiej 11 na warszawskiej Pradze Południe. 
  • Tego samego dnia przed kamienicą mieszkańcy opowiadali o reprywatyzacji w programie TVP Info "To jest temat". Wśród osób biorących udział w programie lokatorów przedstawiciele Komitetu Obrony Praw Lokatorów rozpoznali rzecznika Pragi Południe.
  • "Dla niepoznaki miał czapkę bejzbolówkę i zagrzewał statystów do zakłócania programu" - napisał KOPL na facebooku.

W piątek w urzędzie dzielnicy przedstawiciele stowarzyszeń Miasto Jest Nasze i Wiatrak złożyli pismo skierowane do burmistrza Tomasza Kucharskiego, w którym domagają się natychmiastowego odwołania Jerzego Gierszewskiego ze stanowiska rzecznika. Jego zachowanie nazwali "skandalicznym".

"Zachowanie rzecznika prasowego, który aktywnie podżegał do zakłócania programu telewizyjnego, uznajemy za formę ograniczania swobody wypowiedzi" - powiedziała podczas piątkowego briefingu przed urzędem dzielnicy Justyna Kościńska (MJN). "Takie +spontaniczne demonstracje+, sterowane przez urzędników publicznych są standardem w reżimach autorytarnych, lecz nie powinny mieć miejsca w państwach demokratycznych" - podkreśliła.

Zdaniem przedstawicieli MJN i Wiatraka, takie zachowania "są zaprzeczeniem dialogu społecznego opartego na zasadzie szacunku wobec dyskutantów", a "osoba, która ucieka się do takich metod prowadzenia debaty nie powinna piastować funkcji rzecznika prasowego".

W piśmie skierowanym do władz dzielnicy społecznicy domagają się również "podjęcia adekwatnych działań" wobec urzędników, którzy również pojawili się w programie jako demonstrujący. Zdaniem MJN i Wiatraka, "takie nagromadzenie urzędników w jednym miejscu i czasie najprawdopodobniej nie było przypadkowe - sugeruje, że obecność podczas nagrania wiązała się z wykonywaniem obowiązków służbowych".

W przesłanym PAP oświadczeniu Gierszewski przyznaje, że przebywał "w miejscu realizacji audycji otwarcie, oficjalnie i bez ukrywania swojej funkcji w urzędzie". "Fakt, iż uczestnicy programu rozpoznali mnie, jasno dowodzi, że nie przybyłem +przebrany za lokatora+, jak to niektórzy próbują sugerować" - napisał. Jak zaznaczył, "czapkę na głowie rzeczywiście miałem, ale było bardzo zimno, a poza tym podobne nakrycia głowy posiadało kilka innych osób".

"Program, o którym tu mowa, był ewidentną i widoczną +ustawką+, mającą na celu, przede wszystkim, osłabienie wizerunku władz samorządowych dzielnicy. Dla jego twórców, spotkania informacyjne z lokatorami, pomoc prawna, rozpatrywanie wniosków i przydział lokali, pomoc świadczona przez OPS to dowody na +brak zainteresowania+ losem mieszkańców potrzebujących wsparcia" - czytamy w jego oświadczeniu.

W piśmie Gierszewski dodał, że nazwana przez Komitet Obrony Lokatorów "grupa prowokatorów" to - jak napisał - "suweren, czyli świadomi obywatele naszej dzielnicy, którzy chcą wymóc na rządzących, ustawowe uregulowanie reprywatyzacji w Warszawie". W jego ocenie, sugerowanie, że władze samorządowe "opłaciły statystów i wydały publiczne pieniądze na zagłuszanie lokatorów" to pomówienia.

Przedstawiciele urzędu dzielnicy Praga Południe, z którymi skontaktowała się PAP, poinformowali, że nie będą odnosić się do wniosku obydwu stowarzyszeń bez dogłębnego zapoznania się z jego treścią. Stosowne oświadczenie ma być wydane w poniedziałek.

Do sprawy odniósł się radny Pragi Południe Dariusz Lasocki (PiS), który w czwartek wysłał pismo do burmistrza dzielnicy z prośbą o wyjaśnienie sprawy obecności rzecznika na demonstracji. "Nie życzę sobie takich urzędników w moim lokalnym, samorządowym urzędzie. Nie życzę sobie niskich standardów, pokrzykiwania na bezbronnych i osamotnionych mieszkańców, niewybrednych komentarzy pod ich adresem" - napisał radny.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.