Warszawski „okrągły stół” w sprawie… zasad sprzedaży alkoholu

• Zaostrzenie przepisów miało być reakcją na zakłócanie porządku publicznego.
• Teraz z kolei skarżą się przedsiębiorcy, obawiając się bankructwa.
• Tematem zajmie się specjalny zespół radnych.
Warszawski „okrągły stół” w sprawie… zasad sprzedaży alkoholu
Przyjęte w ub. roku przepisy wydłużyły minimalną odległość lokalizacji sklepu sprzedającego alkohol od obiektów chronionych. (Fot. : kluczbork.policja.gov.pl).

Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska zapowiedziała 3 marca, że utworzy zespół radnych, który zajmie się zasadami sprzedaży alkoholu w mieście. Nowe, ostrzejsze regulacje przyjęte w czerwcu ub. roku krytykują przedsiębiorcy.

Rada Warszawy w połowie ub. roku przyjęła uchwały, na mocy których m.in. wydłużono minimalną odległość lokalizacji sklepu sprzedającego alkohol - z 50 do 100 metrów od obiektów chronionych, czyli m.in. przedszkoli i szkół, a także rozszerzono tę listę o żłobki, kluby dziecięce, placówki wsparcia dziennego i poradnie psychologiczno-pedagogiczne.

Nowe przepisy były, jak argumentowało miasto, odpowiedzią na postulaty mieszkańców, którzy na dzielnicowych spotkaniach skarżyli się na zakłócanie porządku publicznego przede wszystkim w pobliżu całodobowych punktów sprzedaży alkoholu. Ale zmiana przepisów wywołała zdecydowany sprzeciw przedsiębiorców, którzy obawiają się bankructwa. Ich zdaniem nowe prawo jest nieprzemyślane, spowoduje upadek wielu sklepów i nie pomoże w walce z alkoholizmem w mieście. Chcą powrotu do poprzednich przepisów.

W czwartek argumenty przedsiębiorców i miejskich urzędników starły się podczas drugiego już okrągłego stołu poświęconemu zmianom wprowadzonym przez radę miasta. Po ponad trzygodzinnej dyskusji Malinowska-Grupińska zadeklarowała, że powoła zespół radnych, który zajmie się kwestią sprzedaży alkoholu w stolicy.

- Deklaruję, że niezwłocznie, czyli w przyszłym tygodniu, postaram się taki zespół powołać i spotkamy się, będziemy rozmawiali nad możliwościami zmian. Natomiast bardzo proszę o państwa propozycje, również jeszcze raz proszę, żeby te propozycje brały pod uwagę również nasze zobowiązania w stosunku do mieszkańców, a nie tylko państwa oczekiwania w stosunku do nas. Deklaruję, że wkrótce, po przygotowaniu wstępnego projektu spotkamy się z państwem znowu, żeby ten projekt z państwem skonsultować - powiedziała przewodnicząca Rady Warszawy.

W trakcie dyskusji na nowe uregulowania skarżyli się m.in. właściciele małych sklepów, punktów oferujących wyłącznie wino oraz przedstawiciele sieci sklepów.

Wojciech Bońkowski ze Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Wina zarzucał miastu, że nowe przepisy są nieprzemyślane, nie były konsultowane, przyniosą znaczne zmniejszenie wpływów do kasy miasta, a ponadto nie rozwiązują żadnych problemów związanych z alkoholizmem. Pytał co ma wspólnego budka z alkoholami z odległością od przedszkola. Mówił, że jego stowarzyszenie popiera walkę miasta z negatywnymi skutkami spożywania alkoholu, tylko nie tymi instrumentami, które przyjęła Rada Warszawy.

- Oczekujemy, że rada miasta wycofa się z tej wysoce szkodliwej uchwały, która była nie tylko nieprzemyślana, nie odbyła się żadna debata merytoryczną nad tą uchwałą, nie było żadnych analiz z tym związanych i była to po prostu, przepraszam za kolokwialne słowo „wrzutką" - ocenił Bońkowski.

Na te oskarżenia odpowiadał wiceprezydent stolicy Michał Olszewski podkreślił, że pierwsze sygnały o potrzebie zmian zasad sprzedaży alkoholu pojawiły się już w grudniu 2013 r. przez miesiące odbywały się spotkania z mieszkańcami, miasto przygotowało Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, a do miasta nie wpłynęły żadne uwagi od przedsiębiorców.
Olszewski podkreślał także społeczne skutki alkoholizmu, takie jak przemoc domowa, spożycie alkoholu przez osoby niepełnoletnie, czy wypadki po spożyciu alkoholu.

Wiceprezydent zaznaczył, że miasto ma ograniczone instrumenty ws. regulowania zasad sprzedaży alkoholu i jest zobowiązane do realizacji celów, które są w ustawie o przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Mówił, że według szacunków nowe przepisy przyjęte przez radę miasta mogą dotknąć maksymalnie 430 sklepów, a nie tysiąc, jak podają przedsiębiorcy.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

U nas na osiedlu przedsiebiorca, który zalożył żlobek skasuje fajny sklep z winami i zapewne jeden spozywczak. Mimo, że sklepy były od dawna. I jak w tym kraju prowadzić działalność....

janusz, 2016-03-07 15:36:56 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE