Witold Orłowski: prawo regulujące finanse samorządowe jest dalekie od ideału

  • Piotr Toborek
  • 04-04-2016
  • drukuj
- Nie da się ukryć, że prawo regulujące polskie finanse samorządowe jest dalekie od ideału. Jeśli rzeczywiście jest tak, że samorządy które nie powinny mieć żadnych kłopotów, są ograniczone przez zbyt rygorystyczną regułę wydatkową to korekta byłaby tu niezbędna. (...) Z drugiej strony wiemy, że są przypadki gmin, które zadłużają się w parabankach, a pozwolenie na coś takiego to ewidentny błąd w prawie - mówi ekonomista prof. Witold Orłowski.
Witold Orłowski: prawo regulujące finanse samorządowe jest dalekie od ideału
Witold Orłowski główny doradca PwC (fot.wnp.pl)

Czy trzeba nam ustawowego projektu zmian zmierzających do wzmocnienia zabezpieczeń przed niekontrolowanym zadłużeniem gmin, co zapowiedział 31 marca w Sejmie wiceszef MSWiA Sebastian Chwałek. Gminy wymagają mocniejszej kontroli?

Profesor Witold Orłowski: - Oczywiście, że kontroli nie należy mnożyć niepotrzebnie, ale jeśli widzimy jakieś pojawiające się zagrożenie, to nie można też zamykać na to oczu. Wiemy, że są przypadki gmin, które zadłużają się w parabankach, a pozwolenie na coś takiego to ewidentny błąd w prawie. Parabanki to zadłużanie drogie i ryzykowne.

Osoby fizyczne potrzebujące gotówki po takie pożyczki sięgają i trudno im tego zabraniać, ale w przypadku samorządów, to nie powinno mieć miejsca. To nie oznacza jednak, że trzeba generalnie dążyć do wzmocnienia kontroli, chodzi o zamknięcie istniejącej luki w prawie.

Żądanie, żeby samorządy jeśli zwiększają zadłużenie, robiły to przez instytucje zapewniające bezpieczeństwo takich działań, jest jak najbardziej oczywiste.

Z drugiej strony samorządy domagają się poluzowania kontroli nad ich finansami, bo sztywna reguła wydatkowa ogranicza możliwości inwestowania czy sięgania po środki unijne. Jak tu zachować równowagę?

- Nie da się ukryć, że prawo regulujące polskie finanse samorządowe jest dalekie od ideału. Jeśli rzeczywiście jest tak, że samorządy które nie powinny mieć żadnych kłopotów, są ograniczone przez zbyt rygorystyczną regułę wydatkową to korekta byłaby tu niezbędna.

Reguła wydatkowa jest jednak tak czy owak potrzebna. Znowu więc mówimy nie o samej zasadzie, a o sytuacji, w której sposoby zapisania prawa są na tyle nieelastyczne, że tworzą dziury tam gdzie ich być nie powinno, a nadmiernie ograniczają samodzielność, tam gdzie nie ma do tego powodów.

Używamy często takich określeń jak dobre i złe długi, w tej chwili zbyt łatwo większość z nich określamy jako te złe?

- Tam gdzie kredyt jest na dobrze przemyślany program inwestycyjny - który ma się na dłuższą metę przyczynić do poprawy perspektyw rozwojowych gminy czy regionu - to nie powinno się w ogóle zastanawiać nad tym czy dług jest dobry czy zły. Dobrze wykorzystany kredyt to korzyść, a nie strata.

Dane za 2015 rok pokazują jednak, że generalnie stabilizacja finansów JST uległa poprawie, ale odnotowano spadek wydatków inwestycyjnych. Nie o taką „ostrożność” finansowa powinno nam chodzić?

- Tak, to jest niestety problem, dlatego bo pokazuje to pewną presję, do której powstania przyczynia się również rząd, który promuje politykę ograniczania inwestycji po to, żeby więcej pieniędzy było na konsumpcję. To moim zdaniem niebezpieczna ścieżka, bo jesteśmy ciągle krajem potrzebującym inwestycji, co widać i na poziomie krajowym i na samorządowym.

Twierdzenie, że nadszedł czas na konsumowanie - a nie dążenie do zapewnienia dalszego rozwoju - jest moim zdaniem błędne.

Samorządy są przez tą politykę trochę kształtowane, ulegają tej wizji, a czasem są trochę zmuszane, bo nowe zadania konsumpcyjne wiążą się z kosztami co powoduje, że trzeba szukać dodatkowych środków. A tak naprawdę jedynym na to sposobem, "na krótką metę", jest zmniejszenie inwestycji.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE