Władze Warszawy: Nowe przepisy demontują system ochrony przyrody w miastach

Drastyczna obniżka opłat za wycinkę drzew wprowadzona rozporządzeniem ministra środowiska to "kpina z ochrony przyrody", a nowela ustawy o ochronie zabytków praktycznie usuwa ochronę drzew na terenach zabytkowych - przekonywały władze Warszawy.
Władze Warszawy: Nowe przepisy demontują system ochrony przyrody w miastach
W skrajnych wypadkach opłata za wycinkę drzew spadła nawet 20,30-krotnie. (fot.pixabay.com)

• "De facto kolejną ustawą demontuje się system ochrony przyrody w naszych miastach" - powiedział wiceprezydent stolicy.

• Wiceprezydent poinformował również, że ku jego potężnemu zdziwieniu sprzed siedziby władz miasta i wojewody mazowieckiego na placu Bankowym zniknęły drzewa.

• Stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki wyjaśnił, że konserwator został "pozbawiony mechanizmu", jakim była ustawa o ochronie przyrody.

Wiceprezydent stolicy Michał Olszewski powiedział na konferencji w Ogrodzie Krasińskich, że chce zaalarmować o dwóch rzeczach, które są "kolejnym skandalem w ochronie przyrody na terenie polskich miast". Chodzi o rozporządzenie ministra środowiska ws. opłat za wycinki drzew oraz o nowelę ustawy o zabytkach.

Olszewski odniósł się do rozporządzenia z lipca br. do głośnej nowelizacji ustawy o ochronie przyrody nazywanej potocznie lex Szyszko od nazwiska ministra środowiska. Wiceprezydent stolicy twierdzi, że po wejściu w życie rozporządzenia drastycznie spadły opłaty za wycinkę drzew. "Jeśli chodzi o takie drzewo jak jodła pospolita o obwodzie (pnia) 80 cm, za takie drzewo jeszcze w ub. roku trzeba było zapłacić 130 tys. zł, a dzisiaj 2 tys. zł. Jeśli chodzi o dąb szypułkowy zamiast 100 tys. zł - 10 tys. zł. Topola szara zamiast 20 tys. zł - 3 tys. zł (...). Brzoza brodawkowata 12 tys. zł, dzisiaj 1,7 tys. zł" - wymieniał.

Ocenił, że ten "cennik" jest "kpiną z ochrony przyrody". Podkreślił, że w skrajnych wypadkach opłata za wycinkę drzew spadła nawet 20,30-krotnie.

Olszewski powiedział, że na posadzenie jednego "dobrego" drzewa i jego pielęgnację przez ok. trzy lata miasto musi wydać ok. 1,2-1,4 tys. zł. Ocenił, że tak niskie opłaty będą zachęcały do wycinek drzew w mieście.

Po drugie wiceprezydent powiedział, że od poniedziałku "można powiedzieć, że jest zdjęta praktycznie ochrona drzew na terenach zabytkowych", dlatego, że zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków konserwator zabytków stracił jakiekolwiek uprawnieninia do nakładania kar za wycinkę drzew oraz do nakładania obowiązku nasadzeń zastępczych.

"De facto kolejną ustawą demontuje się system ochrony przyrody w naszych miastach" - powiedział wiceprezydent stolicy.

Stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki wyjaśnił, że kilka dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zabytków, "która w wielu punktach jest bardzo zasadna, celowa i przemyślana". "Natomiast wprowadza także pewne zmiany, jeżeli chodzi o ochronę przyrody, wydaję się, że są to zmiany, które nie wynikały z jakiegoś celowego zamysłu, a raczej z pewnego może chaosu albo czasu, w którym te zmiany były wprowadzane" - powiedział.

Jak mówił, od początku tego tygodnia na obszarach wpisanych do rejestru zabytków, takich jak m.in. parki, zabytkowe aleje, układy urbanistyczne osiedli dzielnic jak Saska Kępa czy cały Żoliborz, konserwator, który jest jedynym organem wydającym zgodę na wycinkę i nasadzenia drzew, został "pozbawiony mechanizmu", jakim była ustawa o ochronie przyrody.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU