Władze Warszawy tłumaczą się teatrom

Warszawa przeznacza na teatry 77 mln zł -to więcej niż Kraków, Łódź, Poznań, Wrocław i Gdańsk łącznie - podkreśla prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Skrajne niedofinansowanie stołecznych teatrów zarzucają władzom miasta przedstawiciele warszawskich scen.
Władze Warszawy tłumaczą się teatrom

Na czwartkowej sesji Rady Miasta prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (oceń jej działania) poinformowała, że w 2012 r. miasto przeznaczy 77 mln zł na dotację 19 teatrów. Porównując przypadek Warszawy do sytuacji Krakowa, Łodzi, Poznania, Wrocławia i Gdańska, które utrzymują łącznie 20 teatrów, za 74 mln zł, powiedziała: "My na 19 scen wydajemy o 3 mln zł więcej".

Czytaj też: Artyści apelują ws. teatru

Gronkiewicz-Waltz mówiła, że władze Warszawy przeznaczają na kulturę w mieście 3 proc. budżetu. "To o 2 proc. więcej niż postulują Obywatele Kultury" - zaznaczyła.

Z kolei wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński powiedział, że "Kraków, o którym często się mówi, że jest miastem teatru, prowadzi sześć teatrów i wydaje na to 17 mln zł". Według niego, stołeczny Teatr Dramatyczny im. Gustawa Holoubka otrzyma w tym roku według planu 7,7 mln zł.

Paszyński nawiązał do manifestu "Teatr nie jest produktem/widz nie jest klientem", w którym ludzie teatru pisali m.in. o braku przemyślanej polityki teatralnej w Warszawie oraz niewystarczających środkach na przygotowanie spektakli. "Pod znakiem zapytania stoi przyszłość jednej z najważniejszych i najbardziej zasłużonych polskich scen - Teatru Dramatycznego" - podkreślono w manifeście, odczytywanym ze sceny po każdym spektaklu prezentowanym w ramach Warszawskich Spotkań Teatralnych.

W manifeście napisano, że stołeczne teatry miejskie są skrajnie niedofinansowane, brakuje im środków na produkcję i eksploatację przedstawień. Pod manifestem podpisali się m.in.: reżyserka Agnieszka Holland, aktor Starego Teatru w Krakowie Jerzy Trela, dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego-Opery Narodowej Mariusz Treliński, dyrektor TR Warszawa Grzegorz Jarzyna, aktor i dyrektor Teatru Imka w Warszawie Tomasz Karolak, dyrektor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Jacek Głomb, dramatopisarz Paweł Demirski, reżyserka Monika Strzępka oraz aktorzy: Stanisława Celińska, Mariusz Bonaszewski, Andrzej Chyra, Magdalena Cielecka.

Autorzy manifestu zwrócili też uwagę, że urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego województwa dolnośląskiego postanowili - bez konsultacji z zespołami aktorskimi, związkami twórczymi i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego - zmienić statuty dolnośląskich teatrów i zwolnić obecnych dyrektorów tych scen, zastępując ich menedżerami ze świata biznesu. "Takich bezprecedensowych sytuacji obserwujemy coraz więcej" - podkreślają.

"Nikt nigdy nie mówił o potencjalnej komercjalizacji Teatru Dramatycznego. Nikt nigdy nie mówił o rozwiązaniach typu dolnośląskiego, takie pomysły w ogóle się nie pojawiły" - tłumaczył na czwartkowej sesji rady Paszyński. Według niego rozważane połączenie trzech stołecznych scen mieszczących się w Pałacu Kultury i Nauki - Teatru Studio, Teatru Dramatycznego i Teatru Lalka - nie było pomysłem Biura Kultury m.st. Warszawy, lecz pomysłem, "który pojawił się na spotkaniu w Teatrze Dramatycznym".

Według wiceprezydenta Teatr Dramatyczny został przekształcony z teatru klasycznego, wystawiającego sztuki na podstawie kanonu literackiego, w teatr artystyczny, eksperymentalny. "Takim teatrem nie powinien być Teatr Dramatyczny m.st. Warszawa" - podkreślił Paszyński.

Wyjawił, że miasto ma duży kłopot z wyłonieniem nowego dyrektora Teatru Dramatycznego z powodu braku kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach. Latem wygaśnie kontrakt obecnego dyrektora Teatru Dramatycznego Pawła Miśkiewicza.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.