Wydatki władz podliczone

  • Przegląd prasy/Dziennik Zachodni
  • 14-03-2011
  • drukuj
Komitety wyborcze rozliczyły się z wydatków, jakie poniosły na kampanię w wyborach samorządowych 2010 roku.
Wydatki władz podliczone
Najmniej za wybór na prezydenta wydał rządzący w Piekarach Śląskich Stanisław Korfanty. Jego kampania kosztowała 86 238,93 zł i pozwoliła nie tylko zająć mu najważniejszy fotel w magistracie, ale dała także jego ugrupowaniu 12 miejsc w Radzie Miasta. To oznacza, że każdy z wybranych samorządowców kosztował jego komitet wyborczy prawie 6 634 zł – pisze „Dziennik Zachodni”.

Najwięcej ponowny wybór kosztował prezydenta Katowic Piotra Uszoka - 233 710,40 zł. Ta kwota, wydana m.in. na plakaty, banery oraz reklamę w autobusach i tramwajach, pozwoliła pozostać mu na urzędzie, a także dała fotele 10 radnym z jego komitetu wyborczego.

W Gliwicach komitet prezydenta Frankiewicza wydał 164 586,30 zł. (limit 166 623,50 zł). Pieniądze wydano na reklamę dla 51 osób. Ale tylko 10 z nich udało się wygrać wybory i nie stanowią większości w Radzie Miejskiej. Swoich 10 radnych ma też Platforma Obywatelska.

Prezydent Edward Lasok aby pokonać Grzegorza Osyrę rzucił do walki 105 265, 59 zł. W jego komitecie startowało 47 osób, ale ostatecznie w fotelach zasiadło tylko sześciu.

Z kolei w Rybniku komitet prezydenta Adama Fudalego wydał 143 789,67 zł. (limit 143 804, 50 zł). Chętnych do Rady Miejskiej było 51 osób dostało się 10.

Komitet Andrzeja Dziuby wpompował w kampanię 137 997,16 zł. Poza prezydentem Tychów do Rady Miejskiej dostało się dziesięciu kandydatów. Pozostałe 31 osób musi jeszcze poczekać na swoją szansę.

W Bielsku Białej na fotelu prezydenckim zasiadł po raz kolejny Jacek Krywult. Towarzyszy mu 11 radnych. Koszt kampanii wyniósł 139 283,00 zł.

Komitet Stanisława Korfantego, prezydenta Piekar Śląskich na reklamę przed wyborami wydał 86 238, 93 zł. (limit 97 672, 50 zł.). Do samorządu dostało się 12 radnych. Z listy komitetu startowało 47 osób.

W Zabrzu – jak podaje „Dziennik Zachodni” rekordowy wynik Małgorzaty Mańki-Szulik wręcz zmusza do zastanowienia, czy kampania nie była przeszacowana z powodu strachu przed kandydatem PO Mirosławem Sekułą, który okazał się partyjnym gigantem na glinianych nogach. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.