Wylew Noteci to nie klęska

Wojewoda kujawsko-pomorski nie poprze wniosku o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej dla gmin zalanych przez wezbrane wody Noteci. - Są inne, skuteczne sposoby pomocy rolnikom - powiedziała w czwartek wojewoda kujawsko-pomorska.
Wylew Noteci to nie klęska
Z wnioskiem o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej wystąpiły do wojewody kujawsko-pomorskiego władze podbydgoskiej gminy Łabiszyn. Wezbrane wody Noteci zalały w rejonie miasteczka ponad tysiąc hektarów łąk.

- Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej nie zlikwiduje problemów samorządów. Jest wiele innych form, które sprowadzą się do tego, że pomoc będzie im udzielona, ale nie musi być to stan klęski, w pewnym stopniu ograniczający także wolność i swobodę mieszkańców - powiedziała w czwartek Ewa Mes, wojewoda kujawsko-pomorski, po spotkaniu z przedstawicielami poszkodowanych przez wodę samorządów.

Wojewoda zapowiedziała, że będzie monitorować straty spowodowane przez rozlewiska, szacować ich wartość i przekazywać informacje do ministerstwa. W maju odbędzie się w urzędzie spotkanie rolników obawiających się utraty dopłat bezpośrednich, do zalanych pól i łąk, z urzędnikami odpowiedzialnymi za dysponowanie unijnymi funduszami na ten cel.

- Komisja do spraw szacowania strat na terenie gminy Łabiszyn została powołana przez wojewodę i wkrótce ruszy w teren. Jeżeli faktycznie są problemy z ogłaszaniem stanu klęski żywiołowej, to należy wprowadzić takie instrumenty prawne, które w przyszłości pomogą rolnikom w uzyskaniu pomocy socjalnej, kredytowej, czy też w negocjacjach z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - podkreślił Jacek Idzi Kaczmarek, burmistrz Łabiszyna.

Jak podkreślił Kaczmarek, brak formalnego uznania rozlewisk Noteci za klęskę żywiołową pozbawia jednak lokalne samorządy możliwości korzystania ze wsparcia służb państwowych w walce ze skutkami żywiołu.

- My, gminy, pozostajemy razem z rolnikami sami z tym problemem i mamy bardzo duże problemy z uruchamianiem innych mechanizmów, niż te, jakimi dysponujemy, na co dzień. A nasze możliwości są ograniczone do niewielkiego zaplecza komunalnego, zbyt małe, by skutecznie przeciwdziałać zjawiskom, jakie dotknęły nasze gminy - dodał burmistrz Łabiszyna.

Obszar gminy Łabiszyn jest jednym z najbardziej zalanych przez wody Noteci. Klęska dotknęła tu ponad tysiąc hektarów łąk, będących podstawą gospodarki hodowlanej.

Ze strony gminy poszkodowani rolnicy i hodowcy dostali tu wsparcie przy przygotowywaniu indywidualnych wniosków o odszkodowanie za poniesione straty. Adresatem skarg będzie Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu, administrujący rzeką.

Burmistrz obiecał także wsparcie rolników w przygotowaniu zbiorowego pozwu wobec RZGW. Wezbrana Noteć nie zalała domostw.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

NIE PODOBA MI SIĘ TO...

INDOR, 2011-03-11 00:17:15 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE