Wywalczył święto Trzech Króli, ale nie ma złudzeń: "Posłów denerwują inicjatywy, które wychodzą spoza ich grona"

  • Agnieszka Widera
  • 06-01-2016
  • drukuj
Inicjatywa związana z przywróceniem dnia wolnego od pracy w święto Trzech Króli zakończyła się sukcesem. Ale forsowanie w sejmie obywatelskich projektów ustaw to droga przez mękę – opowiada Jarzy Kropiwnicki, były prezydent Łodzi w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl.
Wywalczył święto Trzech Króli, ale nie ma złudzeń: "Posłów denerwują inicjatywy, które wychodzą spoza ich grona"
To był najwyższy czas, żeby przywrócić godne obchody tego święta – mówi Jerzy Kropiwnicki (na zdjęciu z watykańskim odznaczeniem, Orderem św. Grzegorza Wielkiego/ fot.youtube)

6 stycznia ulicami już ponad 400 miejscowości przejdą Orszaki Trzech Króli. Jest pan zadowolony z tego, jak Polacy obchodzą święto Trzech Króli, dzięki pańskiej inicjatywie od sześciu lat to znów dzień wolny od pracy?

– Tak. I powiem, że nawet w pewnym zakresie świętowanie Trzech Króli jest bardziej atrakcyjne, niż początkowo przypuszczałem.

Z czasów swojego dzieciństwa, młodości pamiętam obchody tego święta polegające na tym, że wystawiano różnego rodzaju przedstawienia, szopki w parafiach, chodzili kolędnicy po domach – te wydarzenia wydawały mi się wówczas piękne i kolorowe. Tymczasem dziś mamy już nawet coś więcej. Ulicami miast przechodzą całe festyny, orszaki. Co roku ich liczba się podwaja. Sądzę, że doczekamy tego, iż takie obchody będą organizowane we wszystkich miastach powiatowych, a także w wielu tych, które mają status gminy.

Najbardziej cieszy mnie to, że tylu ludzi wychodzi na ulice, żeby radośnie i wspólnie przeżywać to święto. Było to niemożliwe w dniu roboczym, tym bardziej że święto przypada zimą, kiedy to dzień jest bardzo krótki.

Przypomnijmy, że pana batalia o wolne 6 stycznia rozpoczęła się już w 2008 r. Sejm dwukrotnie „podchodził” do obywatelskiego projektu ustawy, koniec końców święto Trzech Króli wróciło do kalendarza dni ustawowo wolnych od pracy w 2010 r. Jak pan wspomina te wydarzenia, proces zbierania podpisów pod projektem?

– Wiele zależało od tego, jak nasi pełnomocnicy zorganizowali akcję w terenie. Problemem bowiem nie było to, czy ludzie będą chcieli podpisywać czy nie, bo chcieli, ale dysponowanie odpowiednią liczbą osób, którzy stanęli przy stolikach i zbierali podpisy. Zebraliśmy kilkaset tysięcy podpisów, a w drugim podejściu ponad milion, więc łatwo obliczyć, że dla zmieszczenia się w terminie trzymiesięcznym trzeba było mieć około tysiąca ochotników na terenie całej Polski, którzy przy różnej pogodzie stali na stanowiskach.

Sama akcje spełniła moje nadzieje i oczekiwania, ale dlatego, że na spotkaniu opłatkowym zorganizowanym przez Episkopat Polski dla prezydentów, burmistrzów i wójtów miast papieskich apelowałem o włączenie się do tej inicjatywy. Był to najwyższy czas, żeby przywrócić godne obchody tego święta, ostatniego z symbolicznie zabranych Polakom przez komunę w ramach walki z Kościołem.

Wspomniał pan o trudach zbierania podpisów. Na co powinni zwrócić uwagę, na co się przygotować inicjatorzy obywatelskich inicjatyw ustawodawczych?

– Trudność w zbieraniu podpisów polega nawet nie na tym, czy dany temat, dana sprawa jest szczególnie popularna i czy spotyka się z rzeczywistym poparciem społecznym. Trudność leży w zebraniu odpowiedniego zespołu organizacyjnego. Jak wspomniałem, trzeba znaleźć odpowiednią ilość ludzi, którzy będą zbierali podpisy, bo czas na to nie jest zbyt długi. Trzeba następnie znaleźć ludzi, którzy dokonają sprowadzenia i selekcji podpisów. To bardzo ważne, bo zdarzają się błędy. A gdy jakaś inicjatywa nie bardzo podoba się mediom albo władzom, zbyt wielka ilość błędów na kartach do podpisów sprawia, że łatwo taką inicjatywę ośmieszyć. I nawet przy zebraniu odpowiedniej ilości podpisów można stworzyć wrażenie, że coś z tymi podpisami jest nie w porządku.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

czemu Polacy teraz wyszli na ulice po "Trybunale" ?????
czemu nie wychodzili 8 lat na ulice - ja POmylency gwalcili wszystkie zasady i prawa pisane i niepisane i okradali Narod Polski, falszowali dokumenty, dyktatorski styl rzadzenia bawil tych, ktorzy dzisiaj placza na ulicy o &quo
...t;demokracje" - pytam i prosze o odpowiedz ? - czy forma "rzadzenia" poprzednich cwaniakow to byla oby naprawde ta demokracja w imie ktorej zginelo wielu wielu bohaterow Polski ?
czy ci na ulicy to wichrzyciele prawdziwej Polskosci i tradycji polskich?
brud zawsze plywa na wierzchu - ale mam nadzieje, ze tym razem PiS wywiaze sie z zadan dobrze sobie i innym patriotom znanych !!!!
rozwiń

EWA, 2016-01-12 11:48:55 odpowiedz

Kropiwnicki wymyślił kolejny sposób na "ofiary" dla KK ( bo przecie malowani królowie składają DARY biskupom, DARY wyjęte z budżetów gmin czyli z portfeli mieszkańców ) ,

Lol, 2016-01-08 15:55:04 odpowiedz

Żadne okoliczności, żadne błędy PO, czy nawet TK nie usprawiedliwiają tego, co zrobił PiS z Trybunałem. Nie ma także żadnego uzasadnienia dla pracy w tym tempie, bo ilość popełnionych błędów a i matactw lawinowo rośnie. Więc niech się Pan Prezydent nie błaźni swoimi wykrętnymi, pobocznymi tłumaczeni...ami. To może być początek końca demokracji w Polsce, bo każdy następny rząd tego samego pokroju uzna, że może się posunąć jeszcze dalej, niż za chwilę zrobi to PiS. i od nas zależy, czy do tego dopuścimy. rozwiń

Julek, 2016-01-07 09:40:02 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE