Wzrosła liczba przetargów, gdzie cena nie jest wyłącznym kryterium wyboru

Odsetek przetargów, przy których cena nie jest jedynym kryterium wyboru oferty wzrósł miemal dziesięciokrotnie. To efekt nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych z października ubiegłego roku. Tak znacząca zmiana podejścia zamawiających zaskoczyła ekspertów, choć i tak często kryteria pozacenowe nie mają realnego wpływu na wynik przetargu.
Wzrosła liczba przetargów, gdzie cena nie jest wyłącznym kryterium wyboru
Z czasem pojawią się pewne wzorce zachowań, modele stosowania kryteriów ekonomicznych, takich jak rachunek kosztów cyklu życia, pojawią się jakieś pomysły na stosowanie kryteriów jakościowych (fot.pixabay.com)

‒ Jeszcze do momentu wejścia w życie nowelizacji tylko 7 proc. postępowań w Polsce było prowadzonych z zastosowaniem kryterium ceny i dodatkowego kryterium bądź kilku dodatkowych kryteriów. Teraz tych postępowań jest aż 67 proc. – mówi Grzegorz Czaban, ekspert APEXnet. ‒ Jestem zaskoczony tymi wynikami, gdyż w moim przekonaniu zamawiający są bardziej przyzwyczajeni do tej najniższej ceny. Okazuje się jednak, że potrafią wyjść z tego kręgu wyborów najtańszych ofert.

Nowelizacja ustawy weszła w życie 19 października 2014 r. Jednym z jej najważniejszych przepisów jest wymuszenie wprowadzenia kryterium pozacenowego do zamówień publicznych. Zmiana prawa miała wyeliminować sytuacje, w których zamawiający wybiera najtańszą ofertę, nie zwracając uwagi na jakość lub koszty w dłuższej perspektywie.

Zamawiający jednak często stosują kryterium pozacenowe, które nie ma realnego wpływu na wynik zamówienia. Czaban mówi o kryteriach kurtuazyjnych, czyli spełniających warunki ustawowe, ale nie dających ekonomicznych korzyści. Wśród kryteriów pozacenowych zamawiający stosują np. czas gwarancji lub termin wykonania – to, co do tej pory stanowiło warunek zamówienia.

‒ To jest trochę próba obejścia zakazu stosowania tylko kryterium najniższej ceny, ale zamawiający starają się nie łamać tego prawa. Z czasem pojawią się pewne wzorce zachowań, modele stosowania kryteriów ekonomicznych, takich jak rachunek kosztów cyklu życia, pojawią się jakieś pomysły na stosowanie kryteriów jakościowych – prognozuje Czaban. – Gdyby takie kryteria właśnie były stosowane częściej, były bilansowane z ceną, z całą pewnością przyczyniłyby się do większej efektywności wydatków.

Ekspert podkreśla, że to właśnie koszty w całym cyklu korzystania z danego towaru lub usługi powinny być brane pod uwagę przez zamawiających.

‒ Ustawodawca wskazał, że ci zamawiający, którzy są w sektorze finansów publicznych, muszą przy zastosowaniu najniższej ceny jako jedynego kryterium w protokole postępowania dodatkowo wskazać, w jaki sposób w opisie przedmiotu zamówienia uwzględnione zostały koszty, które dana instytucja będzie ponosić w związku z korzystaniem z tego przedmiotu w całym cyklu życia produktu. Chodzi np. koszty zużycia energii, serwisu, wymiany zużytych elementów itp. – dodaje Czaban.

Podkreśla, że dzięki takim przepisom zamawiający muszą nieco zmienić sposób myślenia o zamówieniach publicznych. Do tej pory najważniejszy był dla nich niski koszt zakupu, teraz na znaczeniu zyskuje opłacalność długoterminowego korzystania z danego produktu lub usługi.

Zgodnie z przepisami zamawiający mogą stosować cenę jako wyłączne kryterium jedynie wtedy, gdy przedmiot zamówienia jest powszechnie dostępny i ma ustalone standardy jakościowe. Czaban zwraca jednak uwagę na to, że przepisy te nie zostały sformułowane jednoznacznie, co wciąż pozostawia duże pole do interpretacji.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.