Zadania zlecone znikną? "Na Węgrzech było podobnie..."

• Goście klubu obywatelskiego skrytykowali pomysł ograniczenia kadencji w samorządach
• Przekazanie pieniędzy z RPO wojewodom stanowiłoby centralizację – ocenił Jan Olbrycht.
• Radził też samorządowcom, by zbytnio nie skarżyli się na liczbę powierzonych im zadań.
Zadania zlecone znikną? "Na Węgrzech było podobnie..."
Jan Olbrycht skrytykował rząd, ale miał krytyczne uwagi względem polityki względem samorządów, którą prowadziła poprzednia ekipa. (Fot. : www.parlamentarny.pl).

- Będziemy bronić polskiego samorządu przed władzą centralną. Nie pozwolimy by dalej funkcjonowało centralne myślenie i by Polska była rządzona z ulicy Nowogrodzkiej – zapowiadał Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej podczas odbywającej się w Gliwicach pod hasłem "Polski samorząd - wyzwania i zagrożenia" konferencji klubu obywatelskiego.

W spotkaniu, które odbyło się 19 marca udział wzięli śląscy posłowie PO, należący do niej prezydenci tutejszych miast, ale wśród gości pojawił się też rektor Politechniki Śląskiej – prof. Andrzej Karbownik (zapowiedział, że po tym jak wkrótce zakończy kierowanie uczelnią zamierza się włączyć w działalność klubu), przewodniczący Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach - prof. Czesław Martysz, a także Jan Olbrycht, eurodeputowany, a przeszłości także marszałek województwa śląskiego, a jeszcze wcześniej burmistrz Cieszyna. Ten ostatni podkreślał, że samorząd stanowi część władzy publicznej i nie można go traktować jako organu „pozarządowego”, choć rządzący mają tendencję do tego, by demonstrować lekceważący stosunek do samorządowców uznając ich za „amatorów”. Odnosząc się do ewentualnego odebrania zarządzania funduszami z Regionalnych Programów Operacyjnych samorządom wojewódzkim i przekazania tego wojewodom stwierdził, że byłby to przejaw centralizacji.

- To po prostu oznacza przekazanie zarządzania tymi pieniędzy Warszawie – ocenił Olbrycht. Jak dodał pieniądze przekazywane do samorządów wzmacniają władzę, także polityczną.

- Widać więc, że pojawia się więc myślenie: a co będzie jak przegramy w samorządzie? – skomentował Olbrycht.

Odnosząc się do samorządowców zwrócił uwagę, że powtarzające się od lat ich narzekania na zbyt dużą liczbę przekazanych im zadań i nieadekwatny do tego poziom dofinansowania mogą przynieść zgoła nieoczekiwane przez samych zainteresowanych skutki.

- Na Węgrzech było podobnie i w pewnym momencie rząd zabrał samorządom zadania. Myślę, że nasze władze też są w stanie to zrobić. W imię „porządku” „poskracać” pewne rzeczy. Pytanie więc do samorządowców: czy chcemy mieć spokój i mniej roboty, czy chcemy wziąć odpowiedzialność za kraj – zapytał Olbrycht. Krytycznie ocenił też zresztą niektóre elementy polityki względem samorządów prowadzonej za czasów rządów Platformy. Jak stwierdził lekceważono wówczas posłów, senatorów, radnych licząc, że „ciała wykonawcze załatwią wszystko”.

- A bez radnych nie da się kierować miastem czy województwem, podobnie jak bez posłów krajem. Władza wykonawcza musi być kontrolowana, i mieć większe zaufania do demokratycznych ciał. Tymczasem dziś prezydenci miast myślą, że są właścicielami firmy. Radni zaś są sfrustrowani i za chwilę trzeba będzie robić łapankę dla radnych – powiedział Olbrycht. Zdecydowanie przeciwstawił się też pomysłom ograniczenia liczby kadencji w samorządach.

- A jeśli tak ma być, to niech obowiązuje to wszystkie władze publicznych – stwierdził.

Przeciwnikiem takiego rozwiązania jest również prof. Martysz.

- Uważam, że suwerenem w samorządzie są ludzie i oni powinni wybierać. I ograniczanie byłoby naruszaniem tego prawa – ocenił przewodniczący katowickiego SKO.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Julek: Świetny argument. Przekonałeś mnie do swojego zdania.

Srulek, 2016-03-22 08:25:05 odpowiedz

Do Co za bzdury: No właśnie. Co za bzdury wypisujesz

Julek, 2016-03-21 19:34:13 odpowiedz

A gdzie był ten przygłup z uśmieszkiem debila wcześniej, kiedy był u koryta? Co on wtedy robił i dlaczego nie wzywał o decentralizacji? Polacy już doskonale wiedzą, że gdyby kiedyś, nie daj Boże, znowu dorwał się do koryta, to na powrót śpiewałby ze starego bolszewickiego klucza, a teraz to on "...;wielki obrońca" demokracji! A swoją drogą to powinien siedzieć w pierdlu za zdradę stanu, bo to co robi na zachodzie, jak opluwa Polskę i Jej szkodzi to właśnie zdrada stanu!!! rozwiń

Co ma wisieć nie utonie!, 2016-03-21 12:34:39 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE