Zadłużenie ukrywają w spółkach

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna
  • 19-10-2010
  • drukuj
Duże miasta robią, co mogą, żeby nie przekroczyć 60-procentowego progu zadłużenia. Zakładają spółki, które biorą na siebie zobowiązania samorządów.
Zadłużenie ukrywają w spółkach

Miasta do perfekcji opanowały sztukę obchodzenia progu zadłużenia. Za tę sztukę przyjdzie nam słono zapłacić, jeżeli wielkie inwestycje nie okażą się tak intratne, jak to w roku wyborczym obiecywali nam samorządowi włodarze – martwi się „Dziennik Gazeta Prawna”.

Dziewięć firm należących do władz Gdańska zadłuży się w tym roku na 1,2 mld zł. Mowa tylko o kredytach i pożyczkach długoterminowych, czyli takich, których spłata przypada po upływie co najmniej roku. Gdańskie spółki komunalne pożyczą więcej niż miasto – jego dług na koniec roku wyniesie około 924 mln zł.

W Poznaniu pożyczki spółek komunalnych już w ub.r. były większe niż magistratu. O ile stolica wielkopolski była winna około 780 mln zł, to dwadzieścia spółek, w których ma udziały, już 939 mln zł.

Sześćdziesięcioprocentowa bariera pękłaby też w Warszawie. W stolicy 28 spółek, których miasto jest jedynym właścicielem, ma dziś 1,1 mld długów. To około jednej piątej tego, co jest winne wierzycielom samo miasto.

Urzędy w ten sposób wydłużają sobie drogę do ściany, jaką jest dopuszczalny poziom zadłużenia względem dochodów. Zgodnie z prawem relacja ta nie może przekroczyć 60 proc. – a długi miejskich spółek nie są brane pod uwagę przy wyliczaniu tego wskaźnika. Jego przekroczenie może się skończyć nawet zarządem komisarycznym. A duże miasta są coraz bliższe tego progu.

Według prognoz zobowiązania Gdańska wyniosą w tym roku około 46 proc. dochodów, Poznania – 56,9 proc., a Wrocławia – 55,3 proc.

Duże miasta bardzo szybko zbliżają się do dopuszczalnego poziomu zadłużenia. Licząc z długiem zależnych spółek, już dawno ten próg przekroczyły.

Samorządowe długi nie mogą przekroczyć 60 proc. dochodów. W tym roku w niektórych dużych miastach wskaźnik otrze się o tę granicę. Tak będzie m.in. w Poznaniu – przy planowanych dochodach rzędu 2,4 mld zł dług miasta może sięgnąć 1,4 mld zł. Podobna sytuacja jest we Wrocławiu, gdzie zadłużenie miasta ma sięgnąć 2,2 mld zł – czyli około 55 proc. dochodów, w Warszawie (dług 5,3 mld zł, połowa dochodów) czy w Gdańsku (924 mln zł długów, 46,2 proc. dochodów).

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bedzie z miastami jak z ENRON'em w USA - po prostu duza spekulacyjna banka nadeta do niebotycznych rozmiarow dzieki "ksiegowosci wirtualno-tworczej".
Peknie kiedys z WIELKIM HUKIEM a ....Polacy zaplaca z podatkow= zegar dlugow bije coraz wieksze kwoty!!!

Emir, 2010-10-19 18:11:34 odpowiedz

Progi 60% inaczej mają się do mniejszych miast a inaczej do dużych metropolii, bo przecież są jeszcze pułapy obsługi zadłużenia gdzie duże miasta wypadają znacznie korzystniej. Stosowanie tych samych progów zadłużenia bez względu na zdolność obsługi zadłużenia jest główną przyczyną zabiegów podejmow...anych przez metropolie. Najwyższy czas to zmienic i nie traktować tak samo metropolii i małych miast - przecież w innych dziedzinach też je inaczej traktujemy. Wystarczy popatrzyć na praktykę międzynarodową. rozwiń

WJB Samorządowiec, 2010-10-19 16:48:25 odpowiedz

momencik, jesli konsolicujemy dlug spolek zaleznych to konsolidujmy rowniez ich przychody.
jezeli spolka wodociagowa Warszawy zaciaga dlug inwestycyjny, a jej przychody w duzej mierze nie pochodza od miasta i innych spolek miejskich, to relacja dlugu do dochodow nazwijmy to roboczo w ujeciu s
...konsolidowanym bedzie inna.
pytanie jest nastepujace, czy ktokolwiek - chocby wewnetrznie, dla zaspokojenia wlasnej ciekawosci - to kontroluje?
rozwiń

domin, 2010-10-19 13:42:10 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU