Zarobki asystentów i doradców: Urzędy nic nie ujawnią, jeśli nie muszą

Asystenci i doradcy w samorządach to postacie wyjątkowo tajemnicze. Urzędy niechętnie dzielą się informacjami o ich zarobkach, a politycy różnych (nawet tych zazwyczaj zwalczających się partii) solidarnie bronią ich istnienia.
Zarobki asystentów i doradców: Urzędy nic nie ujawnią, jeśli nie muszą
Sprawą jawności wynagrodzeń asystentów i doradców zajmowały się już sądy. (fot. pixabay.com)

• Zatrudnieni w urzędach doradcy i asystenci budzą spore emocje. Zwłaszcza, kiedy zapytać w ratuszu o ich zarobki.
• Tymczasem mamy prawo wiedzieć, ile te osoby zarabiają – mówi Grzegorz Wójkowski, przewodniczący stowarzyszenia aktywności obywatelskiej Bona Fides.
• Jego zdaniem politycy wyraźnie „dbają” o doradców i asystentów.  - To masa stanowisk -podkreśla.

Z jednej strony zaskoczenia nie było, z drugiej jednak sytuacja, w której posłowie PiS-u i PO wspólnie głosują za jakimś rozwiązaniem (czy przeciwko niemu – jak było w tym przypadku) jest w Sejmie tej kadencji czymś wyjątkowym.

A tak za właśnie stało się podczas środowych (22.03) obrad sejmowych komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej, gdy (głosami PiS, PO i PSL) utrącono zgłoszony przez klub Kukiz’15 projekt nowelizacji ustawy o pracownikach samorządowych, zakładający rozwiązanie umów z osobami zatrudnionymi w samorządach jako doradcy i asystenci.

Tego samego dnia opublikowaliśmy w naszym portalu materiał dotyczący zarobków prezydenckich doradców i asystentów. Oczywiście tych, o których pytane przez nas urzędy poinformowały. Na 60 ratuszów, do których wysłaliśmy w tej sprawie zapytanie do posiadania doradców i asystentów przyznało się 27, przy czym 1/ 3 z nich nie chciało rozmawiać o zarobkach tych osób (z pozostałych część ujawniło wynagrodzenie średnie lub łączne dla grupy zatrudnionych). Od 21 urzędów nie doczekaliśmy się w ogóle żadnej odpowiedzi, więc pozostaje nam uznać, że tam sama wiadomość o posiadaniu asystenta, czy doradcy objęta jest klauzulą tajności.

- Tymczasem mamy prawo wiedzieć ile te osoby zarabiają. Były już wyroki sądowe w tego typu sprawach  – mówi Grzegorz Wójkowski, przewodniczący stowarzyszenia Bona Fides. - Sądy, o ile na początku, nie były skłonne orzekać o konieczności ujawniania takich informacji, to dziś już stoją na stanowisku, że informacje o zarobkach asystentów i doradców stanowią informację publiczną – dodaje Wójkowski. Jego zdaniem problemy z ujawnianiem tego typu informacji są pokłosiem panującej w urzędach „kultury”.

- Zakorzeniło się przekonanie, że jak nie ma obowiązku ujawniania czegoś (jak to ma miejsce w przypadku oświadczeń majątkowych), to się tego nie ujawnia – stwierdza Wójkowski.

No dobrze, a czego wynika polityczny parasol, jaki nad tymi osobami roztaczają posłowie?

- Jeśli w urzędzie jest kilku doradców, to w skali kraju mamy całą masę stanowisk. Nie dziwię się więc, że politycy tak o nie dbają – mówi z przekąsem Wójkowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU