Zarząd pomorskiego uzyskał absolutorium za 2015 r.

• Sejmik województwa pomorskiego udzielił absolutorium zarządowi województwa za wykonanie budżetu w 2015 roku.
• Za udzieleniem absolutorium głosowało 22 radnych (PO i PSL), 6 radnych (PiS) głosowało przeciwko.
 Zarząd pomorskiego uzyskał absolutorium za 2015 r.
Pomorski marszałek Mieczysław Struk - fot.platforma.org

Dochody województwa w 2015 r. wyniosły 842 mln zł, wydatki - 802 mln zł czyli powstała nadwyżka budżetowa w wysokości 40 mln zł. Zadłużenie na koniec 2015 r. wynosiło 310 mln zł. W ub. roku koszty obsługi długu wyniosły 31 mln zł.

Marszałek województwa, Mieczysław Struk podał podczas sesji, że wydatki na inwestycje stanowiły 36 proc. budżetu. Najwięcej (71 proc.) wydano na transport, m.in. na przebudowę i rozbudowę dróg wojewódzkich oraz zakup taboru kolejowego, na ochronę zdrowia (12 proc.), głównie na modernizację infrastruktury w szpitalach oraz na rolnictwo (11 proc.), przede wszystkim na kompleksowe zabezpieczenie przeciwpowodziowe Żuław.

Marszałek zaznaczył, że w 2015 r. zarząd województwa "realizował politykę budżetową uwzględniającą ograniczenia wyznaczone m.in. regułą wydatkową oraz limitem zadłużenia". "Tak realizowana polityka budżetowa umożliwiła utrzymanie bezpiecznego poziomu finansów województwa i kontynuację strategii inwestycyjnej, która koncentruje się na tworzeniu korzystnych warunków rozwoju regionu" - uzasadniał.'

PiS był przeciw

Przewodnicząca klubu radnych PiS w pomorskim sejmiku, Danuta Sikora uzasadniając głosowanie klubu przeciwko udzieleniu absolutorium powiedziała dziennikarzom, że np. traktowana jako sukces nadwyżka budżetowa w wysokości ok. 40 mln zł wynika po prostu z niewykonania pewnych zadań. Oceniła, że to wynika z "jakichś niedociągnięć po stronie marszałka".

Zarzuciła władzom także nierównomierny rozwój województwa. "Nie wszędzie jest dobrze i mówimy, że były protesty i w szpitalach, i w zakładach np. w operze (Bałtyckiej - PAP), które są zarządzane przez marszałka" - stwierdziła. "Poziom życia na przestrzeni województwa nie jest taki sam i w gminach ościennych jest dużo mniejszy i tego też nie można zaprzeczyć" - dodała.

Zwróciła uwagę, że też "zarządzanie Pomorską Koleją Metropolitalną (największa w historii samorządowa inwestycja -PAP) nie jest najlepsze, jest zmniejszana liczba połączeń, brakuje porozumienia marszałka z innymi przewoźnikami". Wyjaśniła, że chodzi m.in. o łatwiej dostępne bilety na PKM. Oceniła, że "cały czas kuleje sprawa transportu publicznego".

Marszałek odnosząc się do zarzutów opozycji przyznał, że nadwyżka budżetowa w wysokości 40 mln zł wynika z tego, że nie udało się rozpocząć dwóch inwestycji drogowych, ze względu na protesty firm wykonawczych skierowane do Krajowej Izby Odwoławczej. Zapewnił, że "inwestycje będą realizowane w tym roku a pieniądze nie przepadną".

Brakuje na drogi

Struk zaznaczył, że zgadza się z zarzutem opozycji w sprawie złego stanu dróg wojewódzkich. "Na realizację zadań drogowych, które mogłyby spowodować znaczącą poprawę jakości dróg wojewódzkich, zwłaszcza w zachodniej części regionu czy na Powiślu potrzeba ok. 2 mld zł i my takich pieniędzy najzwyczajniej nie mamy" - powiedział.

"Czasami pojawiają się sprzeczne wnioski, z jednej strony jest mowa o zwiększeniu ruchu kolejowego, co też kosztuje bo trzeba dopłacać do każdego kilometra a z drugiej strony jest mowa o wynagrodzeniach średniego personelu w szpitalach a nie od dziś wiadomo, że samorząd wojewódzki na dziś nie może finansować takich płac" - tłumaczył.

Przypomniał, że Pomorskie jest jednym z nielicznych a wręcz przodującym regionem, gdzie zwiększana była liczba połączeń kolejowych. Podał, że Pomorskie jako pierwsze w kraju uruchomiło zadania drogowe finansowane z nowej perspektywy unijnej 2014-2020, np. budowę obwodnicy Kartuz.

Przewodniczący klubu radnych PO, Jacek Bendykowski, przyznał, że na Pomorzu realizowana jest konserwatywna polityka budżetowa. "Przygotowani jesteśmy na niełatwy czas najbliższych trzech lat, bo z zapowiedzi rządu nie widać aby samorządy mogły liczyć na więcej środków, możemy raczej spodziewać się tego, że po plasterkach środki finansowe będą nam odbierane" - stwierdził.

Bendykowski nie zgodził się natomiast z zarzutem nierównomiernego rozwoju województwa. "Mówienie o nierównomiernym rozwoju jest po prostu nieprawdą (…) np. środki z Regionalnego Programu Operacyjnego wydawane są w równym stopniu, wręcz z przewagą interioru, np. środki wydawane na głowę mieszkańca w Gdańsku są mniejsze niż w powiecie wejherowskim, słupskim czy bytowskim" - powiedział.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE