Zbiórka elektrośmieci w Polsce to system z patologiami

  • aw/Newseria
  • 14-09-2016
  • drukuj
• Mimo 10 lat działania systemu zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektrycznego Polska nadal nie spełnia warunków ustalonych przez Unię Europejską.
• Kwitnie handel "kwitami", a elektrośmieci zalegają w skupach złomu.
• Tymczasem, możliwość oddawania zużytego elektrosprzętu w sklepach to uzupełnienie systemu opartego na punktach selektywnej zbiórki odpadów komunalnych.
• Regulacje unijne tymczasem wymagają od nas osiągnięcia do 2020 roku ponad 60 proc. poziomu zbiórki.
Zbiórka elektrośmieci w Polsce to system z patologiami
fot.pxabay

Mirosław Baściuk, prezes zarządu Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów Elektro-Odzysk, powiedział, że przez ostatnie 10 lat znacznie wzrosła liczba zbieranych odpadów tego rodzaju, ale nadal jest to poziom nieodpowiadający unijnym wymaganiom.

– System zbiórki kuleje, zbieramy znacznie mniej, niż pojawia się tego sprzętu zużytego na rynku i on często ginie w punktach skupu złomu. To jest pierwsza podstawowa bolączka tego systemu: konsumenci nie przekazują odpadów do legalnego systemu zbiórki. Jeśli trafiają one do punktu złomu, to najczęściej nie zostaną prawidłowo przetworzone – mówi prezes Baściuk.

Ten stan rzeczy można zmienić, uświadamiając konsumentom ich prawa. Na przykład nie wszyscy konsumenci wiedzą, że kupując lodówkę, zmywarkę czy pralkę z transportem do domu, niezależnie od tego, czy ma to miejsce w sklepie tradycyjnym czy internetowym, można domagać się bezpłatnego odbioru starego sprzętu.

– Zdarzają się jeszcze sytuacje, kiedy pobierane są opłaty za odbiór zużytego sprzętu. Nie powinny one mieć miejsca, bo tego zakazuje ustawa. Jako konsumenci mamy możliwość oddawania sprzętu małogabarytowego również w punktach handlowych, nawet bez zakupu nowego. Te sklepy powinny utworzyć odpowiednie miejsca, w których można przekazać sprzęt o wymiarach wewnętrznych do 25 centymetrów – mówi Mirosław Baściuk.

Mirosław Baściuk, prezes zarządu Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów Elektro-Odzysk (fot.newseria)
Mirosław Baściuk, prezes zarządu Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów Elektro-Odzysk (fot.newseria)

Możliwość oddawania zużytego elektrosprzętu w sklepach to uzupełnienie systemu opartego na punktach selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, zbiórki prowadzone przez gminy i bezpośrednio przez zakłady przetwarzania tego typu odpadów.

System ma wiele patologii

– Przetwarzanie tego sprzętu nie działa prawidłowo. Często odbywa się ono właśnie poza zakładami przetwarzania, w miejscach do tego nieprzygotowanych. Wiele z tych zakładów nie ma odpowiednich technologii. Wystarczy bowiem uzyskać wpis do rejestru w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, aby móc przetwarzać sprzęt. A nie każdy może być przetwarzany bez odpowiedniej technologii. Przykładem jest sprzęt chłodniczy, telewizory i monitory – podkreśla prezes Baściuk.

Od wejścia w życie nowej ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym to producenci sprzętu i wprowadzający go na rynek muszą zadbać o jego późniejszą zbiórkę oraz prawidłowe przetworzenie. Mimo że ustawa została uchwalona już prawie rok temu, wciąż brakuje do niej rozporządzeń.

Ponadto słaby audyt ze strony organów państwa pozwala na handel kwitami: wydawane są dokumenty na tzw. wirtualne elektroodpady, czyli takie, które w rzeczywistości nie zostały zebrane i przetworzone. Do powszechnych praktyk ależy więc deklarowanie przetworzenia większej liczby urządzeń, niż miało to miejsce oraz ich demontaż poza legalnymi zakładami przetwarzania.

Potrzebne rozporządzenia

 

Aby ukrócić ten proceder, potrzebne są dokładne audyty organizacji zajmujących się odzyskiem przetwarzaniem, a w celu ich przeprowadzania niezbędne są odpowiednie rozporządzenia Ministerstwa Środowiska.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wszystko co staje się odpadem w gospodarstwie domowym, gospodarze starają się pozbyć jak najszybciej. Kupowanie nowej lodówki często wiąże się z przypływem gotówki, a stary sprzęt, o ile ktoś ma miejsce, trafia do jakiegoś pomieszczenia. Staje się on odpadem często w momencie kiedy w np. w piwnicy r...obimy porządki. Wtedy pozbywamy się często już częściowo rozparcelowanego urządzenia najczęściej pod regionalną altanę śmietnikową, gdzie następuje dalsze wydłubywanie części przez osoby wykluczone społecznie, które można sprzedać na skupie, albo dewastowanie przez niewyżytych wyrostków. Tak, że forowanie na siłę systemu zmuszającego odbiór przez sklepy jest i będzie nieskuteczny. Nawet świadomość bliskości PSZOK-a nie będzie rozwiązaniem. Wszystkie zgodne z oczekiwaniami legislatorów postępowania muszą spełniać warunki ekonomiczne lub podparte jakimiś egzekwowalnymi sankcjami. Z kolei egzekwowanie sankcyjne będzie wywoływało koszty, wydaje mi się, że większe niż zamierzony efekt. Właśnie brak dostatecznej kontroli jest powodem materializowania się wirtualnych kwitów utylizacyjnych. Naciskanie na producentów w kwestii wykonywania obowiązku poprawy uzysku odpadowego spowoduje podwyżki cen, bo jak wspomniano w artykule kilkukrotne podrożenie spowoduje być może i w polskich warunkach poprawę wskaźników. Wspomniałem powyżej o tym wszystkim tylko dlatego, że nie ma czasu na eksperymentowanie, bo tylko patrzeć jak posypią się kary unijne. Jest możliwość uleczenia tych bolączek, o których pisze się w artykule i nie tylko - poprzez zastosowanie systemu z wykorzystaniem minisortowni Pana Bartoszkiewicza. Zużyty sprzęt, będzie mógł być zagospodarowany w najskuteczniejszy z możliwych sposób. Zostanie zewidencjonowany, co przy okazji zapobiegnie możliwości kombinowania, zostanie zabezpieczony przed dewastacją i trafi do uprawnionego zakładu przetwarzania, a może jeszcze do dalszego użytkowania. Nad czym się tu jeszcze zastanawiać, skoro jest idealne rozwiązanie? rozwiń

Tadeusz Babicz, 2016-09-15 11:00:33 odpowiedz

"Ponadto słaby audyt ze strony organów państwa pozwala na handel kwitami: wydawane są dokumenty na tzw. wirtualne elektroodpady, czyli takie, które w rzeczywistości nie zostały zebrane i przetworzone. Do powszechnych praktyk ależy więc deklarowanie przetworzenia większej liczby urządzeń, niż mi...ało to miejsce oraz ich demontaż poza legalnymi zakładami przetwarzania". Pan wiceminister S. Mazurek czytał już powyższe o teoretyczności ochrony środowiska? rozwiń

Dobra diagnoza , 2016-09-15 07:59:57 odpowiedz

Ma rację Pan Mirosław Baściuk - cały system gospodarki odpadami w Polsce jest odmienny niż w krajach unijnych - dlatego ta patologia przyciąga nawet zagraniczne firmy - gloswielkopolski.pl/artykul/3392739,posegregowane-smieci-w-poznaniu-trafiaja-do-jednej-smieciarki,id,t.html

Jedyni tacy w Unii, 2016-09-14 10:59:46 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU