Czekając na lawinę

  • Agnieszka Widera
  • 19-05-2011
  • drukuj
Jasne przepisy mówiące o tym, kiedy PPP nie będzie zaliczane do długu publicznego i instytucja centralna wspierająca samorządy i firmy w tworzeniu wspólnych projektów to to, czego najbardziej brakuje, by partnerstwo ruszyło wreszcie z kopyta.
Czekając na lawinę

Jeśli chodzi o wprowadzanie w życie formuły partnerstwa publiczno-prywatnego Polska jeszcze raczkuje. Na 87 ogłoszonych zamówień publicznych w tej formule w 2009 i 2010 roku tylko 18 zakończyło się podpisaniem umowy.

- 46 przetargów zostało unieważnionych albo wybrano inną formułę do realizacji przedsięwzięcia niż PPP - mówiła Irena Herbst, prezes fundacji Centrum PPP, podczas debaty „Partnerstwo publiczno-prywatne” w ramach III Europejskiego Kongresu Gospodarczego. - Wszystkie z tych 87 projektów to projekty samorządów i jednostek im podległych. Ani jednen nie jest projektem szczebla centralnego. A szkoda, bo to byłaby największa promocja, kiedy rząd nie tylko zachęca ale i sam realizuje zadania publiczne z prywatnymi partnerami - dodała.

Wśród regionów najbardziej „pro PPP” jest Małopolska, ale w tym roku pod tym względem znaczna dynamika nastąpiła też w województwie śląskim. - W  sumie w kraju w tym roku w przygotowaniu jest 125 projektów, jest to zatem znaczny wzrost z którego się cieszę - kontynuowała Irena Herbst.

Radykalnego wzrostu zadań w PPP spodziewa się poseł Adam Szejnfeld. A to z powodu ograniczeń w finansach publicznych. - Przepisy już mamy dobre, trzeba jednak zbudowania wiarygodności dla tej formuły - mówił.

Póki co, bowiem promocją zajmują się organizacje pozarządowe - zdaniem Rafała Baniaka, podsekretarza stanu w ministerstwie gospodarki i szefa rządowego zespołu ds. PPP - niska jest świadomość i wiedza urzędników na temat realizacji zadań w partnerstwie z prywatnym partnerem. Z tym nie zgodził się z kolei Rafał Jurkowlaniec, marszałek województwa dolnośląskiego.

- Nie brakuje ani wiedzy, ani odwagi, ani kompetencji. W formule PPP chcemy kompleksowo zająć się remontem i utrzymaniem dróg w naszym regionie. Dla pilotażu „wykroiliśmy” z sieci drogowej 220 km a odzew ze strony firm prywatnych pozytywnie nas zaskoczył – relacjonował marszałek Jurkowlaniec. – Największą bariera w stosowaniu PPP jest brak klarownego przekazu, by nie było problemu z klasyfikowaniem tych projektów do długu publicznego. Gdy to będzie jasne i samorządy zobaczą, że da się tak zadania realizować. Wtedy pójdzie lawina – kontynuował.

Choć prawnicy patrzą na to nieco inaczej. - Rozporzadzenie ministra Rostowskiego nic nie zmienia, tylko potwierdza, że wliczane do długu publicznego będą tylko te projekty, które na ten dług mają wpływ - zaznaczał Tomasz Korczyński, prawnik z kancelarii "Wierzbowski Eversheds", ale przynaje, że od nadmiaru przepisów i nowelizacji zarówno prywatni jak i publiczni partnerzy "głupieją".

Czytaj też: Inwestycje w formule PPP nie obciążą długu publicznego

Ryszard Ścigała, prezydent Tarnowa zwrócił też uwagę, że nie pomaga wszechobecne domniemanie nieuczciwości i niezrozumienie celów strony prywatnej. - Dla nich musi to być biznes, ma przynieść zysk lub podnieść wartość danego podmiotu, inaczej żaden "prywatny" w taki układ nie wejdzie - podkreślał Ścigała i podzielił zdanie, że samorządy obawiają się złej klasyfikacji ryzyk (ryzyka budowy, dostępności i popytu- przyp. red.), co przy nowym rozporządzeniu ministra finansów ma jednak dla nich ogromne znaczenie.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.