Przyszłe inwestycje za unijne pieniądze mogą znów pogrążyć sektor budowlany

  • Newseria.pl
  • 10-09-2014
  • drukuj
Polska gospodarka ledwo uniknęła recesji w 2013 r., kiedy produkcja budowlana skurczyła się w półtora roku o blisko 40 proc. W tym czasie upadło kilkaset firm budowlanych, a główną przyczyną była wadliwa ustawa Prawo zamówień publicznych. Bez zmiany regulacji jeszcze gorszy scenariusz może wystąpić w 2020 r. – ostrzega Polski Związek Pracodawców Budownictwa. Firmy nie będą mogły wtedy liczyć na pokrycie strat zamówieniami z kolejnej perspektywy finansowej UE, bo jej nie będzie.
Przyszłe inwestycje za unijne pieniądze mogą znów pogrążyć sektor budowlany
- Wiele dużych kontraktów infrastrukturalnych było realizowane z zerową bądź ujemną marżą. Najlepszym dowodem na to jest fakt licznych upadłości, niestety, głównie wśród polskich przedsiębiorstw budowlanych. W związku z tym jeżeli nowa perspektywa będzie kontynuowana w tym samym modelu, w ten sam sposób doprowadzi to do jeszcze większego pogorszenia kondycji tych firm, które wciąż operują na polskim rynku - mówi Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Średnia rentowność podsektora budownictwa infrastruktury wyniosła w 2012 r. -1,6 proc. - wynika z raportu „Analiza rynku infrastruktury drogowej w Polsce", przygotowanego przez firmę doradczą EY na zlecenie Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Według EY sektor budowlany (po uwzględnieniu powiązań z innymi sektorami) stanowił w latach 2010-2012 ponad 13 proc. PKB Polski, ale między I kwartałem 2012 r. a III kwartałem 2013 jego produkcja spadła o blisko 40 proc. W efekcie był to jeden z głównych czynników silnego spowolnienia gospodarczego w latach 2012-2013.

Zdaniem Rafała Bałdysa konieczność wypracowania nowego modelu realizacji inwestycji publicznych nie wynika z uruchomienia nowej perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020. Nowe regulacje są potrzebne po to, by obniżyć ryzyko i koszty finansowania dużych kontraktów po stronie wykonawców. W 2012 r. silny wzrost liczby i wartości zagrożonych kredytów spowodował odcięcie wielu firm od finansowania bankowego, co dotknęło także zdrowe firmy, wskutek czego pogłębiło recesję w branży.

- Państwo powinno wypracować własne mechanizmy, zbudować strukturę, żeby mogło samo, bez pomocy z zewnątrz, realizować swoje cele społeczne i strategiczne, czy to w sektorze bezpieczeństwa energetycznego, czy hydrotechniki, czy komunikacji. To, że akurat mamy środki unijne, to dobrze, natomiast powinniśmy wypracować własne mechanizmy - przekonuje Rafał Bałdys.

W przeciwnym wypadku branży budowlanej za kilka lat grozi jeszcze większa zapaść niż w latach 2012-2013, ponieważ nie będzie już na horyzoncie kolejnej perspektywy finansowej UE. W 2020 r. polska gospodarka będzie jednak wciąż potrzebowała ogromnych nakładów na rozwój infrastruktury drogowej, kolejowej czy energetyki.

Według Bałdysa jednym z możliwych rozwiązań jest usunięcie barier hamujących rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym celu potrzebna jest jednak współpraca wszystkich stron - administracji publicznej, samorządów, wykonawców i organizacji branżowych.

- Jeżeli do tego czasu nie opracujemy żadnego nowego mechanizmu realizacji inwestycji, mam tu na myśli głównie PPP, chociaż są też inne mechanizmy, to wydaje mi się, że czeka nas bardzo duża recesja w tym sektorze. Oczywiście ten bufor bezpieczeństwa jest na tyle odległy, że jest to okres siedmiu lat. Ale to jest perspektywa, o której już dziś powinniśmy myśleć - uważa wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Autor artykuł jest zorientowany w temacie zagrożeń dla polskich firm budowlanych i dla poprawy funkcjonowania budownictwa proponuje usunięcie barier hamujących rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. Znaczenie partnerstwa publiczno- prywatnego dostrzega też samorządowiec Pan Piotr Guział, który jes...t kandydatem Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej na prezydenta stolicy. rozwiń

Zwolennik reform, 2014-09-12 21:20:58 odpowiedz

Do Jan: Panie Janie. Chyba jest Pan pracownikiem GDKIK lub innego dziwnego tworu. Z pewnością nie prowadzi Pan działalności w branży budowlanej. Marża 30%? Jedz Pan lepiej do Chin, nadzorować prace firmy Covec.

jd, 2014-09-11 06:30:04 odpowiedz

Czytałem raport E&Y, o którym mowa. Wiele zawartych tam tez jest słusznych ale niekoniecznie zgadazam się z faktem, że wszystkiemu winne jest prawo zamówień publicznych. Od dawien dawna było wiadomo czym grożą zamóienia publiczne - jeżeli przedsiębiorcwa się decydował na realizację kontraktu w...edle tych warunków to akceptował jego ryzyka w sposób świadomy. Jeżeli nieświadomie ktoś podpisywał kontrakt i przystęował do jego realizacji to znaczy, że się nie zna na prowadzeniu działalności gospodarczej i nie powinien się za nią zabierać. Inna teza, niewystarczająco rozwinięta w cytowanym raporcie E&Y - słynna historia Covecu. Rząd celowo zdecydował się na wpuszczenie Chińczyków aby zaniżyli ceny. Po historii Covecu przeciętne ceny w przetargach spadły o ok. 30% (co jest pokazane w tym raporcie). Obecne ceny w przetargach są właśnie ok. 30% niższe nić przed historią z Coveciem a polskie firmy chwalą się, że na drogach zarabiają - może nie dużo ale zarabiaą. To znaczy, że przez Coveciem była ogólna zmowa cenowa....czego nie rozwinięto w raporcie. P.Bałdys broni interesów branży budowlanej i chwała mu za to, ale proszę całościowo przedstawiać problem a nie tylko wyrywkowo. rozwiń

Jan, 2014-09-10 09:09:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE