Siemens chwali ministerstwo rozwoju M.Morawieckiego. "Te słowa są ważne, przełamują bariery"

  • Piotr Toborek
  • 26-05-2017
  • drukuj
Projekt „Modernizacja energetyczna budynków użyteczności publicznej w Płocku” zrealizowany w formule PPP to pierwszy tego typu projekt w Polsce. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego partnerzy – miasto Płock i spółka Siemens – odebrali za niego nagrodę w konkursie Top Inwestycje Komunalne. O rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego w Polsce rozmawiamy z Markiem Tobiacellim, dyrektorem działu efektywności energetycznej w Siemens Polska.
Siemens chwali ministerstwo rozwoju M.Morawieckiego. "Te słowa są ważne, przełamują bariery"
Marek Tobiacelli (fot.wnp)

Proszę powiedzieć kilka zdań o waszym płockim projekcie.

Marek Tobiacelli, dyrektor działu efektywności energetycznej w Siemens Polska: - W ramach projektu, 24 budynki w Płocku zostały podłączone do, należącego do spółki, systemu zarządzania energią, którego centrum znajduje się w Warszawie, a transfer danych odbywa się tam w oparciu o bezpieczną platformę.

Płock bierze udział w przemianach, które związane są z globalną zmianą przesyłu informacji i nowym w tym zakresie modelem działania urządzeń, w tym dotyczących także energii i efektywności energetycznej.

Przechodzimy obecnie do kolejnego, najdłuższego etapu projektu. Myślę, że te 17 lat da rzeczywiście lepsze efekty niż zagwarantowane w umowie. Dbałość o koszty eksploatacji jest bardzo ważna. Ocieplenie budynku, wymiana okien czy inne prace budowlane, które zmniejszają stratę ciepła budynku, są podstawą. Natomiast bez zarządzania zużyciem energii efekt nie jest właściwy. Tutaj obniżki zużycia energii zwrócą koszt całego projektu.

Jak trudne jest wejście w PPP dla samorządów?

- Samorząd, który nie ma doświadczeń z partnerstwem, po raz pierwszy styka się z wieloletnim finansowaniem i sytuacją, gdzie nie jest zamawiającym, tylko właśnie partnerem, który musi zgodzić się na pewne kompromisowe rozwiązania.

Natomiast w całym projekcie najtrudniejszą rzeczą jest zagwarantowanie i uzyskanie efektu. To jest zresztą sens partnerstwa publiczno-prywatnego. W naszym przypadku to było obniżenie zużycia energii czy zagwarantowanie niskiego zużycia energii na metr kwadratowy i obniżenia mocy zainstalowanych. Tylko co ważne, ten efekt musi trwać przez cały okres umowy, to jest od 15 do 20 lat w obecnych kontraktach.

W związku z tym musimy przewidywać koszty racjonalne, tak żeby wygrać postępowanie, ale żeby też na końcu zarobić.

Kiedyś się mówiło, że samorządowcy nie palą się do PPP, bo boją się, że doświadczony inwestor będzie od nich sprytniejszy, a firmy ostrożnie podchodzą do partnerstwa, gdyż narażają się na kontrole – choćby CBA. Jak to wygląda dzisiaj?

- Myślę, że to już przeszłość. Mamy inne czasy, dzisiaj jest zupełnie inaczej niż nawet pięć lat temu. Zespoły negocjacyjne z obu stron są co najmniej kilkuosobowe, podmiot publiczny wybiera do zespołu prawników i zewnętrznych konsultantów technicznych, poza tym, jak słyszeliśmy choćby podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, ministerstwo wspiera dzisiaj PPP.

Ważne, że to się nie przejawia tylko w wypowiedziach, ale także w dokumentach i – szczególnie – w praktyce.

Takie słowa, jak ministra Witolda Słowika, który powiedział na rozdaniu nagród Top Inwestycji Komunalnych, że PPP to dobre rozwiązanie i wręcz zachęcał do jego stosowania, są ważne?

- Oczywiście, bo to przełamuje pewną barierę psychologiczną. Tym bardziej, że to nie pierwsza taka wypowiedź, to trwa od roku co najmniej. Przejawia się także w pracach zespołu do spraw PPP, powstawaniu dokumentów, więc to są poważne działania i poważne wypowiedzi.

Od dłuższego czasu mówiło się, że wraz końcem napływania do Polski wielkich funduszy unijnych, rozpocznie się dobry czas dla PPP. To już jest ten początek?

- Tak. I można powiedzieć, że dobrze trafiamy w czas, bo nie chodziło o to, żeby zacząć dyskusję o PPP gdy fundusze unijne się skończą, tylko właśnie w tej chwili, tak, aby ilość projektów w sektorach ważnych dla PPP – drogowym, energetycznym – była liczona w setkach rocznie, a nie tak, jak dzisiaj, gdy mówimy o kilkunastu.

A odczuwacie zainteresowanie współpracą ze strony samorządów, jest więcej pytań, rozmów?

- Jest ich coraz więcej i spodziewam się, że lada moment będzie jeszcze więcej. To powinien nadejść efekt tego wsparcia, promocji ze strony Ministerstwa Rozwoju, także tej rosnącej świadomości, że po pierwsze fundusze unijne nie wszyscy już dostaną, a po drugie dość szybko się skończą.

Świadomość tego, że finansowanie ze strony podmiotów prywatnych to wielka szansa na dalszy rozwój samorządów, będzie się upowszechniać.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.