Koszty rosną, kontrakt - nie

  • Rynek Zdrowia (Daniel Mieczkowski)
  • 07-11-2011
  • drukuj
Podstawowe stawki określone przez NFZ są niezmienne od kilku lat - zwraca uwagę Henryk Siciński, dyrektor Szpitala Powiatowego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Ostrzeszowie.
Koszty rosną, kontrakt - nie
Z czego przede wszystkim wynikają kłopoty finansowe małego powiatowego szpitala, takiego jakim pan kieruje?

Henryk Siciński,dyrektor Szpitala Powiatowego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Ostrzeszowie: Chodzi głównie o to, że podstawowe stawki określone przez NFZ od długiego czasu nie ulegają zmianom. Mam na myśli np. cenę 51 zł za punkt rozliczeniowy. Obecnie słyszymy, że od 2012 r. w grę wchodzi wzrost o 1 zł. To jest kosmetyka, która nie uwzględnia nawet  oficjalnej wysokości inflacji. Kolejnym przykładem może być osobodzień w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, który jest wyceniony na 78 zł już od trzech lat.

Tymczasem wszystkie ceny związane z prowadzeniem szpitala poszły w górę. Co więcej, wymogi NFZ z roku na rok są coraz wyższe, a dostosowanie do nich coraz droższe. Mamy coraz więcej kosztów, a budżet się nie zmienia.

Kontrakty z NFZ przestają zatem wystarczać na pokrycie kosztów działalności szpitala. Jak placówka sobie z tym radzi?

- Mamy sześć oddziałów, czyli cztery oddziały podstawowe oraz oddział intensywnej terapii i oddział paliatywny. Dodajmy do tego ZOL. Przeprowadziliśmy pełną restrukturyzację, zatwierdzoną przez władze województwa. Dostaliśmy bankową  pożyczkę restrukturyzacyjną, co nam bardzo pomogło. Trzeba dodać, że pożyczka po zamknięciu procesu restrukturyzacji została umorzona.

Do 2009 r. włącznie byliśmy przez cztery lata na plusie. Rok 2010 r. zamknęliśmy już ze stratą, wynikającą z  tzw. odpisu socjalnego oraz ze wzrostu amortyzacji. Stało się tak ze względu na to, że - korzystając z unijnych dotacji - zainwestowaliśmy w duże zakupy sprzętowe. Natomiast na działalności bieżącej odnotowaliśmy stratę w wysokości około 180 tys. zł. To był sygnał ostrzegawczy.

Jak sytuacja wygląda obecnie?

- W tym roku mamy kłopoty: pierwsze półrocze zamknęliśmy ze stratą w wysokości około 1 mln zł. Jest ona spowodowana wzrostem kosztów stałych funkcjonowania szpitala. Pewną rolę odgrywa tu presja płacowa, jednak przesadą byłoby twierdzić, że to główny czynnik. Płace pozostają u nas na poziomie 67 proc. kosztów ogólnych.

Chciałbym przy okazji podkreślić , że małe szpitale są w trudnej sytuacji jeżeli chodzi o kadrę lekarską: brakuje specjalistów, nie ma też chętnych do obejmowania samodzielnych stanowisk ordynatorskich. Nasi lekarze powoli szykują się do emerytury, tymczasem nie widać ich następców. A trzeba zwrócić uwagę na fakt, że warunki płacowe, np. w moim szpitalu, są dobre, oczywiście porównując je z  poziomem płac w innych szpitalach powiatowych.

Czy szpital stać na podwyżki?

- Nie do końca - ostatnio bardzo wzrosły ceny energii oraz środków, które wykorzystujemy w leczeniu, dlatego trzeba raczej myśleć o oszczędnościach. Staramy się obniżać koszty, stosując m. in. outsourcing. Pranie, sprzątanie, żywienie są realizowane przez firmy zewnętrzne. Ważne jest, że ceny są kontrolowane poprzez mechanizmy rynkowe. A konkurencja robi swoje.

Firmom zewnętrznym oddaliśmy także diagnostykę: prowadzą  ją spółki pracownicze. Myślę, że zarówno w zakresie diagnostyki laboratoryjnej, jak i obrazowej, zastosowane rozwiązanie jest korzystne zarówno dla lecznicy, jak i dla prowadzących spółki pracowników.

Generalnie: udało nam się  już zahamować wzrost zadłużenia. Z różnych powodów I kwartał działalności szpitala jest zawsze bardzo trudny. W II i w III kwartale już zmniejszamy stratę.

Są kłopoty z rozliczaniem nadwykonań?

- Owszem. I było już tak, że płaciliśmy w związku z tym kontrahentom w ratach. To jest sprawa, która zagraża naszej płynności finansowej.

A co ze środkami na inwestycje? Powiat pomoże?

- Inwestycje będą konieczne. Wprawdzie termin dostosowania szpitali do wymaganych standardów został przesunięty do 2016 r., jednak pieniądze trzeba będzie w końcu znaleźć.

Powiat pomagał szpitalowi do jesieni ub. r., tj. do momentu, kiedy nastąpiły zmiany w rozliczaniu budżetów samorządowych i okazało się, że samorządy są pod kreską, głównie na skutek konieczności zabezpieczenia środków na wkład własny w inwestycjach dotowanych z UE. Obecnie ich zdolność kredytowa jest niewielka.

Gdzie panie dyrektorze teraz szukać środków na inwestycje?

- Pokładamy nadzieję w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Idziemy w tym kierunku.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE