Najlepsza samorządowiec w Polsce na polu bitwy. Dosłownie i w przenośni

M.in. o warszawskiej metropolii, wyzwaniach demograficznych, planowanych inwestycjach w mieście oraz funkcjonowaniu nowoczesnego urzędu rozmawiamy z Elżbietą Radwan, burmistrz Wołomina, samorządowcem roku w Polsce w kategorii burmistrz/prezydent.
Najlepsza samorządowiec w Polsce na polu bitwy. Dosłownie i w przenośni
W metropolii de facto jesteśmy - mówi burmistrz Wołomina Elżbieta Radwan. (fot.:Nasz Wołomin/youtube.com)

• - Projekt Muzeum Bitwy Warszawskiej czeka na zaangażowanie rządu. Nasza korespondencja z Ministerstwem Kultury jest bogata, ale decyzji wciąż nie ma. To wstyd. Za chwilę 100 rocznica bitwy - mówi Elżbieta Radwan w rozmowie z Rafałem Kergerem, redaktorem naczelnym PortalSamorzadowy.pl.

• - W 2015 roku wypowiedziałam się, że warto zalegalizować metropolię, ale dziś dodaję – trzeba słuchać ludzi konsultować nowe prawo. A tu nagle pojawia się projekt ustawy. Nikt nas wcześniej o to nie pytał, a ścieżka legislacyjna projektów poselskich wiemy jak wygląda. Byliśmy zaskoczeni. I dlatego po prostu powiedzieliśmy „Nic o nas bez nas”.

• Ciekawą opinię Elżbieta Radwan ma także w kwestii wyzwań demograficznych, z którymi obecnie zmagają się samorządowcy jak Polska długa i szeroka. - Zastanawiam się, czy skokowy przyrost mieszkańców jest wskazany. Sugeruję rozwagę - mówi. Burmistrz Wołomina weźmie udział w Europejskim Kongresie Gospodarczym (10-12 maja w Katowicach), właśnie w dyskusji na temat demografii.

*****

Jak rządzi się miastem mafii i największych przekrętów finansowych w Polsce?

To krzywdzący stereotyp, kiedyś zmierzymy ten negatywny „ekwiwalent reklamowy”, jakim Wołomin został obdarowany. A tzw. wołomińska mafia, to być może temat na produkt regionalny z przymrużeniem oka, na przykład małe muzeum pokazujące Polskę początku lat 90-tych.

I to wystarczy, żeby zatrzeć złe wrażenie?

Potrzebujemy zdecydowanych działań promocyjnych, by zrekompensować straty wizerunkowe. Pracujemy nad strategią promocji gminy. Wołomin ma wiele do zaoferowania, działamy nad planami zagospodarowania przestrzennego. Trudny wizerunek traktuję jako wyzwanie dla naszej pomysłowości i determinacji w działaniu.

A nie jest np. tak, że po tych aferach z bankami ma pani większy dystans do biznesu?

Nie – raczej dobrze nam się współpracuje lokalnie. Nie podnosiliśmy podatków, przeciwnie obniżyliśmy na przykład stawkę podatku transportowego o 50 proc. w niektórych przypadkach.

Od kilku miesięcy mamy w Wołominie galerię handlową, która ma swoich zwolenników i przeciwników. W negocjacjach udało się jednak obniżyć kupcom stawkę za wynajem, bo teraz muszą konkurować, dostosować się do nowej rzeczywistości. To trudny moment.

Z drugiej strony kiedyś w mieście działały duże zakłady– stolarnia, huta szkła, gazomontaż, ale już ich nie ma. Teren pod supermarket był poprzemysłowy. Dziś galeria daje miejsca pracy, przynosi gminie wpływy podatkowe.

Może jednak nie trzeba było budować galerii? Dobre targowiska są dziś bardziej w modzie.

Galeria jest od końca ubiegłego roku. Sprawa jest świeża. A targ mamy też. Po co nam galeria? Decyzje zapadły jeszcze w poprzedniej kadencji.

Muzeum Bitwy Warszawskiej mogłoby pomóc ocieplić wizerunek Wołomina? Bardzo tego chcieliście.

Projekt czeka na zaangażowanie rządu. Odziedziczony po poprzednikach, nawet z pozwoleniem na budowę. Zresztą są nawet dwa projekty. Jeden z mniejszym, drugi z większym rozmachem. Nasza korespondencja z Ministerstwem Kultury jest bogata, ale decyzji wciąż nie ma. To wstyd. Za chwilę 100 rocznica bitwy.

Wizualizacja Muzeum Bitwy Warszawskiej, źródło: wolomin.org
Wizualizacja Muzeum Bitwy Warszawskiej, źródło: wolomin.org

Zresztą nie chcemy tylko muzeum, to mógłby być kompleks historyczno-militarny. Strzelnica, infrastruktura, plac apelowy, przestrzenie do inscenizacji militarnych, dla organizacji harcerskich i proobronnych – duża inwestycja, która przyniesie korzyści gminie i mieszkańcom, na przykład tworząc miejsca pracy w obsłudze ruchu turystycznego.

Ostatnio pojawiła się koncepcja, że mają być dwa muzea. W Ossowie, u was, i w Radzyminie. Wołomina nie stać na inwestycję bez proszenia o pieniądze ministra?

Realizacja projektu będzie kosztować kilkadziesiąt milionów złotych – nowoczesne i multimedialne przedsięwzięcie, do tego potem utrzymanie całości, bieżące wydatki. Od początku twierdzę, że to powinna być realizacja rządowa, z samorządami w roli partnerów. Uważam też, że muzeum powinno stanąć w miejscu gdzie zginął ksiądz Skorupka (kapelan Wojska Polskiego w czasie bitwy – przyp. red.). To był przełomowy moment Bitwy Warszawskiej i całej wolny polsko-bolszewickiej.

Jest pani przeciwniczką jakichkolwiek zmian w ramach funkcjonowania metropolii wokół Warszawy? Czy jakieś pani dopuszcza?

W tej sprawie zdania nie zmieniam i mówię o tym głośno – w metropolii de facto jesteśmy. Mamy ścisły związek z Warszawą, tam wysyłamy dzieci do szkół wyższych, czy też do szkół średnich. Bardzo wielu mieszkańców Wołomina pracuje w Warszawie. Mamy trzy stacje kolejowe w Wołominie i ponad 11 tysięcy mieszkańców rusza z nich codziennie w kierunku stolicy. Czyli jesteśmy z Warszawą bardzo związani: zawodowo i ekonomicznie. Dlatego twierdzę, że już jesteśmy w aglomeracji i podam konkretny przykład. Od dawna jesteśmy w związku gwarantującym zintegrowane inwestycje terytorialne. To żywy organizm. Uczestniczymy w polityce tego związku.

Muzeum Nałkowskich, jedna z placówek kulturalnych w Wołominie, źródło: wolomin.org
Muzeum Nałkowskich, jedna z placówek kulturalnych w Wołominie, źródło: wolomin.org

Czyli Warszawie i okolicznym miastom nie jest potrzebny zarząd metropolii, taki jak stworzy się np. w aglomeracji śląskiej?

Mówię tak dla metropolii, ale zdecydowane nie dla różnych bubli prawnych, a już na pewno dla szykowania czegoś bez pomysłu, bez konsultacji.

W 2015 roku wypowiedziałam się, że warto zalegalizować metropolię, ale dziś dodaję – trzeba słuchać ludzi konsultować nowe prawo. A tu nagle pojawia się projekt ustawy. Nikt nas wcześniej o to nie pytał, a ścieżka legislacyjna projektów poselskich wiemy jak wygląda. Byliśmy zaskoczeni. I dlatego po prostu powiedzieliśmy „Nic o nas bez nas”.

W 2015 uchwalono ustawę o związkach metropolitalnych, która mówiła wprost na jakich zasadach gmina może wejść do metropolii. Co równie ważne: samorządowcy liczą pieniądze, to dowód naszej pragmatyki, i patrzymy na metropolię przez pryzmat korzyści dla lokalnych społeczności, miasta. W ustawie o związkach metropolitalnych było zapisane, że metropolia jest dofinansowywana z budżetu państwa i wymieniono w zadania metropolii – zagospodarowanie przestrzenne, transport. Proszę spojrzeć na fakty, gmina Wołomin ma wspólny bilet. Pierwsza strefa, druga strefa, współpracujemy z warszawskim Zarządem Transportu Miejskiego, to jest ważne i mieszkańcy są zadowoleni.

Wołomin leży na północy-wschód od Warszawy, źródło: google.pl/maps
Wołomin leży na północy-wschód od Warszawy, źródło: google.pl/maps

Jak to jest istotne, to powiem tylko, że mój poprzednik nasz wspólny bilet utracił, a potem stracił też władzę, bo mieszkańcy byli zdegustowani, a to była dla nich oszczędność. Współpraca z warszawskim ZTM układa się coraz lepiej, w planach są kolejne zmiany, które przyniosą mieszkańcom podwarszawskich gmin korzyści komunikacyjne, ale też finansowe.

Moim zdaniem PiS chciał was sprawdzić, jak duży będzie protest. Wyszło, że duży, więc dziś cofnął się do szerzej zakrojonych konsultacji.

Jako samorządowcy na co dzień reprezentujemy mieszkańców, jesteśmy z nimi w kontakcie. Przy procedowaniu takiej ustawy w trybie rządowym nie byłoby problemu. Pan redaktor wie, jak długo trwały konsultacje o przyszłej metropolii na Śląsku. Tam prezydenci wielkich miast powiedzieli tak dla metropolii, i my też mówimy tak, ale chcemy rozmawiać o konkretach.

No i 250 milionów dostanie śląska metropolia.

Widzimy te korzyści. Samorządy muszą się jednoczyć wokół Warszawy i mówić jednym głosem, wtedy ten wspólny głos będzie lepiej słyszalny, nawet w Europie. Zresztą dlaczego idziemy innymi trybami, my, i Śląsk? W czym jesteśmy gorsi od Ślązaków?

Burmistrz Elżbieta Radwan pierwszą kadencję pracuje w gminie Wołomin, źródło: Nasz Wołomin/youtube.com
Burmistrz Elżbieta Radwan pierwszą kadencję pracuje w gminie Wołomin, źródło: Nasz Wołomin/youtube.com

Nie jesteście gorsi, dziś jesteście nawet lepsi, jeśli spojrzeć przez pryzmat zamożności regionu i metropolii. Natomiast na pewno wszystkim powinno zależeć na tym, żeby debata o nowej Warszawie nie toczyła się tak długo jak ta o metropolii na Śląsku. A ona trwała bez mała ponad 10 lat. Górnośląski Związek Metropolitalny został założony w 2006 roku w Świętochłowicach.

Poseł Sasin też mówi, że od 2005 roku PiS pracuje nad jakimś nowym pomysłem na Warszawę, a potem wywołany do tablicy przez samorządowców do odpowiedzi na trudne pytania, nie potrafił powiedzieć jaki to pomysł.

Czytaj też: Poseł Sasin o dwukadencyjności w samorządach

Konsultacje, które trwają, powinny być uczciwe i transparentne. Jest wiele pytań i wątpliwości. Posługując się tylko szkiełkiem i okiem, czytając to co się pojawia, absolutnie nie mam przekonania, by pójść i powiedzieć mieszkańcom, że ten projekt jest dla Wołomina dobry.

Oczywiście takiego projektu nie można robić się w 5 minut. Ale też metropolia będzie powstawać w bólach. Pamiętam spotkanie na Śląsku sprzed lat, jeszcze z udziałem śp. ministra Tomczykiewicza, wówczas uważanego za namiestnika Donalda Tuska na Śląsku. PO przywiozła propozycje którejś z kolei ustawy metropolitalnej i prezydenci tak go „zjechali”, że na drugi dzień było po projekcie. Myślę, że poziom emocji był podobny na Śląsku wówczas, co dziś na Mazowszu.

Problem w tym, że niejednokrotnie wyciągaliśmy rękę do strony rządowej. Bez efektu. A my chcemy rozmawiać, ale z fachowcami i ekspertami.

Grunt pod rozmowy o superpowiecie nie jest dobry. Cały projekt, który nam wrzucono, to rozbicie powiatu wołomińskiego. Nie pytano nas o zdanie, nie zapytano innych gmin – Klembowa, Tłuszcza, Strachówki. A Radzymin nawet nie znalazł się w projekcie metropolii PiS, mimo że ma zintegrowany z Warszawą transport. Uważam to za skandal. Albo Podkowa Leśna – samotna wyspa otoczona gminami, wykluczona z metropolii? Ktoś o niej zapomniał? To wszystko wygląda mało poważnie, ale skutki takiego procedowania mogą być katastrofalne.

Powtórzę, polem do dyskusji są dla mnie założenia ustawy o związkach metropolitalnych z 2015 roku i tryb procedowania jak w przypadku projektu dla Śląska.

Ustawa metropolitalna dla Śląska została podpisana przez Andrzeja Dudę w Katowicach w kwietniu, źródło: prezydent.pl
Ustawa metropolitalna dla Śląska została podpisana przez Andrzeja Dudę w Katowicach w kwietniu, źródło: prezydent.pl

A w Wołominie równolegle musimy rozwiązywać realne problemy. Jest poważny problem z Miejskim Zakładem Oczyszczania związany ze starym wysypiskiem, zlokalizowanym prawie w centrum miasta. Trzeba je zamknąć i rekultywować, tymczasem poprzedni burmistrz z PiS zafundował gminie rozbudowę tego wysypiska bez konsultacji, a nawet wbrew zdecydowanemu sprzeciwowi mieszkańców. A teraz ogłasza się w gazetach koordynatorem konsultacji w sprawie metropolii. To jakiś absurd. Mnie ludzie pytają, czy będziemy śmietniskiem Warszawy? Ludzie nie wiedzą, czy będziemy mieli siłę sprawczą, by na przykład zablokować decyzję Warszawy, że wozimy śmieci do Wołomina.

Czyli kompetencji nie byłaby pani w stanie oddać?

Najgorsze, że przepisy w gospodarce odpadami, i nie tylko, wciąż się zmieniają.

Wysypisko musi być rekultywowane, a nietrafiona inwestycja w rozbudowę Zakładu Zagospodarowania Odpadów to 15 milionów złotych wyrzucone w błoto. Co więcej był na to kredyt komercyjny w SK Banku, i jeszcze pożyczka z funduszu ochrony środowiska. Szukamy pozytywnych rozwiązań, planujemy alternatywnym paliwem zasilać wołomiński Zakład Energetyki Cieplnej, choć temat jest trudny, bo radni straszą mieszkańców, że będzie spalarnia.

Jeśli zaś chodzi o oddanie kompetencji, to jest kwestia przyzwoitości. Jeśli ktoś płaci podatki na danym terenie, to powinien mieć prawo decydować o małej ojczyźnie. Mieszkańcy pytają, ile będzie wynosił podatek od nieruchomości. Teraz mamy bardzo niskie stawki, nie podnosimy ich. Ale nie wiem, jak będzie wyglądać zarządzanie centralne.

Walczyliśmy o zmianę ustroju i wszystko szło w stronę decentralizacji, delegowania uprawnień niżej. To jest zgodne z kartą samorządu terytorialnego.

Reasumując – nie chcemy wielkiej polityki, chcemy być gospodarzami na naszym terenie.

W przypadku nowej metropolii jest też kwestia środków unijnych. Jest czas na rozliczenia, trwa to 5 lat. Poza tym co z obszarami wiejskimi? Z drugiej strony samorząd, w takim kształcie jaki jest, proszę zauważyć – radzi sobie dobrze.

A gdybym zapytał inaczej. Wołomin ma 50 tys. mieszkańców, jesteście miastem rozwijającym się, obronilibyście się, gdyby nie potencjał Warszawy?

W ubiegłym roku zanotowaliśmy ujemny przyrost naturalny, to był trudny rok.

Z drugiej strony mamy też wspólny problem w całym wianuszku okołowarszawskim. Mieszka u nas bardzo wiele osób, które nie są zameldowane. Dopiero gdy dzieci idą do przedszkola, te osoby się ujawniają. Właśnie ten moment próbujemy zresztą wykorzystać, żeby dokładnie się policzyć. Mamy prawo jako samorząd stworzyć regulamin naboru do przedszkoli. Promujemy w ten sposób osoby płacące podatki w naszym mieście.

Nie może bowiem być tak, że każdy chce drogi, oświetlenia, a podatek idzie gdzie indziej. Trzeba uczyć mieszkańców – tu żyjesz i będziesz decydował, jeśli płacisz podatki.

Czyli pani celem jest dziś zmiana statystyk demograficznych.

Nie wprost, bo to broń obusieczna. Czy mnie interesują bloki? To kreuje następne potrzeby, żłobki, transport, przychodnie, przedszkola, kościoły. Dwa przedszkola już projektuję i chcemy rozpocząć budowę jak najszybciej, bo spodziewam się dużo większej liczby dzieci.

Więc zastanawiam się, czy skokowy przyrost mieszkańców jest wskazany. Sugeruję rozwagę.

Jak to?

W urzędzie są przewijaki, mamy punkty karmienia piersią, mamy kącik zabaw dla dzieci, po dwóch latach ponownie otworzyliśmy place zabaw dla dzieci, zamknięte wcześniej przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, place są piękne, dzieci są zadowolone. Jesteśmy zatem prorodzinni, ale szukamy także rozwiązań ułatwiających życie nie tylko mamom, ale i seniorom.

Mamy 12 tysięcy seniorów w Wołominie. Więc mamy kartę seniora – świetnie funkcjonuje, daje zniżki. Gminny transport oferuje zniżki dla seniorów – miasto jest dobrze skomunikowane. Mamy też program Senior Wigor, wzorcowy dom dziennego pobytu dla seniorów.

Ostatnio podjęliśmy uchwałę o planie rewitalizacji gminy Wołomin. Będziemy to robić pilotażowo.

Dwa lata temu nawet nie było w mieście strategii rozwoju, więc nie było też funduszy unijnych. Poza tym nie mieliśmy– nim objęłam urząd – planu niskiej emisji. Od kiedy zajęliśmy się tymi dokumentami w dwa lata pozyskałam trzy razy więcej środków zewnętrznych, niż mój poprzednik przez całą kadencję. Do tego sukcesem jest, że rok 2016 zakończyliśmy bez złotówki dodatkowego długu.

Ma pani duże doświadczenie urzędnicze sięgające lat 90., gdy zaczęła pracę w magistracie w Wołominie, później była też pani dwa razem sekretarzem różnych gmin, w Kobyłce i Jabłonnie. Może właśnie dlatego wygrała pani w plebiscycie PortalSamorzadowy.pl na najlepszego burmistrza i prezydenta?

Doświadczenie urzędnicze zdecydowanie mi pomogło. Jeżeli patrzy się na urzędników w pierwszym rzędzie jak na członków jednego zespołu, to od razu lepiej się pracuje i wyniki są lepsze. W polityce personalnej inwestujemy także w młodzież – zatrudniamy na staże, potem na prace interwencyjne. Najlepsi pozostają w urzędzie.

W moim rozumieniu służby samorządowej na pierwszym miejscu stawiam na życzliwość i wysoką kulturę, a także profesjonalną obsługę klientów urzędu. Do urzędu raczej nikt nie przychodzi towarzysko, większość z ważną sprawą. Mieszkaniec zwykle stanowczo artykułuje co mu potrzebne, czasem głośniej się upomni, chociaż nie ukrywam, że mamy też książeczkę z pochwałami (śmiech).

Herb Wołomina. W 2013 roku gmina Wołomin miała obszar 62 km², co stanowi blisko 6,5 proc. powierzchni powiatu, źródło: wikimedia.org
Herb Wołomina. W 2013 roku gmina Wołomin miała obszar 62 km², co stanowi blisko 6,5 proc. powierzchni powiatu, źródło: wikimedia.org

Mamy dobry zespół, zaangażowany i coraz bardziej profesjonalny. Dziś więc składamy wnioski o fundusze unijne na wszystko, co możemy. Jesteśmy wszędzie i żaden nasz wniosek nie został dotychczas odrzucony ze względów formalnych.

Potem bywa różnie, ale w większości się udaje. Urzędnicy się cieszą z sukcesów, więc lepiej pracują, są bardziej uprzejmi i kreatywni. Jesteśmy pierwszym miastem na Mazowszu, gdzie można było płacić kartą i smartfonem.

Samorząd to zresztą też sprawy przyziemne – wcześniej nikt w Wołominie nawet nie pomyślał o publicznych toaletach, dziś je mamy.

Od tego jest właśnie samorządowiec, ma poprawiać otoczenie, być dobrym gospodarzem?

Właśnie o to chodzi. Bez mądrych zmian nie ma postępu. Przekazaliśmy sporo środków na profilaktykę zdrowotną, szczepienia na grypę i inne. Wymyśliliśmy badanie USG dla małych brzuszków. Dla dzieci, które się urodziły wprowadziliśmy przesiewowe badania nerek. 100 dzieci w 2016 roku została przebadana.

Gmina dofinansowuje miejsca w żłobkach. Dogadałam się z niepublicznymi przedszkolami. Zmieniły formę współpracy, ale nie są prowadzone przez samorząd i rodzice także tam płacą złotówkę za godzinę, tak jak w gminnym przedszkolu. Czasami zresztą trzeba sobie radzić w samorządzie bardzo szybko, bo nas rząd zaskakuje – np. wówczas gdy zostawili nam 6-latki w przedszkolach. To było odczuwalne.

Zwróciłam uwagę na fakt, że w naszej gminie jest wiele osób niepełnosprawnych. Są one wręcz niewidoczne, zamknięte w domach. Do 18 roku życia system finansowania i pomocy jakoś działa, a potem się kończy. Niejednokrotnie matka nie ma już siły dźwigać niepełnosprawnego dziecka szczególnie, gdy zostaje sama. I wie pan co wymyśliliśmy? Ruszamy z programem pilotażowym, zrobimy w Wołominie dom dziennego pobytu 25 plus dla tych osób niepełnosprawnych, które potrzebują opieki. Kupiliśmy pomieszczenia od banku z przeznaczeniem na ten cel. Choć nie musimy tego robić. To domena starosty, wojewody. Ale to było nasze marzenie.

A wyobraża pan sobie 50 tysięczne miasto powiatowe bez nowego samochodu OSP? Nie było takiego, gdy obejmowałam urząd. Zatrudniłam też nowych strażaków. 24h ma być utrzymane bezpieczeństwo. To pochłonęło sporo środków (400 000 zł), ale wyprosiliśmy i mamy nowoczesny samochód.

Biblioteka w Wołominie, źródło: wolomin.org
Biblioteka w Wołominie, źródło: wolomin.org

W tej kadencji też spadły w Wołominie stawki opłat za wodę, ścieki i ciepło. Wystarczy dobry nadzór nad miejskim spółkami i są efekty.

Osobiście jestem z tego wszystkiego dumna. Ale to wszystko udaje się również dlatego, że mieszkańcy się zaangażowali. Bo mój gabinet ma swoje tajemnice, ludzie przychodzą do mnie z różnymi problemami, nawet osobistymi.

Burmistrz spowiednikiem?

Zaczynaliśmy, kiedy zostało nadszarpnięte zaufanie mieszkańców do władzy. Decyzje podejmowano bez konsultacji i dialogu, często przy otwartym sprzeciwie mieszkańców. Mój poprzednik poszedł np. do sądu z komitetem walczącym o ekologię. Musiałam odnaleźć się w tym i rozpocząć dialog od nowa.

Ciekawym przykładem konsultacji była sprawa z trasą S8. Wszyscy prawie chcieli ją blokować – Kobyłka, Radzymin, Wołomin był zagrożony, bo wieś protestowała. Dopiero w 2015 roku zapytaliśmy tych ludzi o co konkretnie im chodzi. Zaprosiliśmy ich do rozmów, w kościele odbywały się spotkania, bo tak sobie życzyli. Ci ludzie powiedzieli mi wprost: gdyby pani poprzednicy z nami rozmawiali, to byśmy byli gdzie indziej.

Nie wyobrażam sobie Wołomina bez trasy S8.

Zmieniłam też godziny urzędowania na bardziej przystępne dla mieszkańców. W poniedziałki pracujemy od 9 do 19, więc nie trzeba się zwalniać z pracy by załatwić sprawę w urzędzie. W piątek pracujemy krócej. Mamy centralny rejestr umów. Wszystkie umowy w urzędzie są publikowane w Intrenecie i każdy może widzieć, na co wydaje się pieniądze. Pokazujemy na żywo obrady sesji rady miasta. Niech mieszkańcy widzą, kto co mówi, jak działa. Udało się też rozruszać wyobraźnię mieszkańców budżetem obywatelskim. Będziemy znacząco rozwijać ten projekt. Jestem przekonana, że razem z mieszkańcami we wszystkich sprawach damy radę. To zresztą hasło mojej kampanii wyborczej z 2014 roku. Jako burmistrz Wołomina chcę służyć mieszkańcom, wsłuchiwać się w ich problemy i oczekiwania, rozwiązywać problemy i rozwijać nasza gminę.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Zadowolony WWL: Zgadzam,si,e, mieszkam tu 60 lat i stwierdzam, że po raz pierwszy mam odczucie, że Burmistrz jest dla nas mieszkańców.Powodzenia Pani Burmistrz!! Trzymam kciuki:)

Zofia, 2017-04-28 14:28:44 odpowiedz

SUPER WYWIAD

Zbigniew Jurkowski Radny , 2017-04-26 12:39:17 odpowiedz

Do acb: Ale jesteś łamagą. portalsamorzadowy.pl/ocen-radnych/ wyszukaj burmistrza, prezydenta, radnych kogo chcesz, siebie może też. GŁOSUJ ZA DARMO!

do łamagi, 2017-04-26 08:02:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE