Robert Biedroń wybiera się do Beaty Szydło. Chce też większego Słupska

  • Agnieszka Widera
  • 24-02-2017
  • drukuj
- Jeśli chcę postawić Słupsk na nogi, jeśli chcę, żeby mieszkańcy mojego miasta byli z niego dumni, to zostaje mi tylko spakować plecak i zrobić wszystko, żeby o Słupsku było głośno i żeby Słupsk się rozwijał. Udowodniłem, że jest to możliwe i zamierzam kontynuować tę politykę - mówi w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Robert Biedroń. Prezydent Słupska zdradza także plany ma na przyszłość, opowiada, dlaczego boi się dwukadencyjności proponowanej przez PiS, w którą stronę zmierza dwumiasto Słupska i Ustki oraz o co dokładne będzie zabiegał u premier Beaty Szydło.

Robert Biedroń wybiera się do Beaty Szydło. Chce też większego Słupska
Robert Biedroń, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i rozchwytywanych przez media samorządowców (fot.youtube)

Część radnych zarzuca panu, jako prezydentowi miasta, że nie odpowiedział pan w terminie na 1/4 zapytań i interpelacji. Radni na środowym głosowaniu uznali skargę  w tej sprawie za zasadną. Jak to jest, że nie ma pan czasu dla radnych?

Robert Biedroń, prezydent Słupska: – To nie jest takie proste. Skarga dotyczy czasu z początku mojej kadencji. Przypomnę, że gdy zostałem prezydentem Słupska, miasto było na skraju bankructwa. To był bardzo trudny okres, kiedy musiałem ratować budżet miasta, urzędnicy byli zajęci milionem spraw. Miałem inne priorytety. Uznałem, że odpowiedzi na niektóre interpelacje, a przypomnę, że były i takie, które dotyczyły liczby krzyży czy kartek papieru w ratuszu, mogły poczekać, w przeciwieństwie do przegranego procesu miasta na 24 mln zł.

Oczywiście skargę przyjmuje z pokorą, ale od półtora roku sytuacja jest ustabilizowana, urzędnicy w moim imieniu odpowiadają na interpelacje w terminie. Choć nadal uważam, że siedem dni to zbyt mało na odpowiedź na często bardzo rozbudowane interpelacje.

Mówią, że nie ma pan czasu, bo zajmuje się innymi rzeczami jak wystąpienia w mediach, prowadzenie konta na Facebooku, udział w kampaniach, pisanie autobiografii.

- A ja zapytam, czy rozmawiałaby pani ze mną, gdybym nie był Robertem Biedroniem? Ja nie mam wyboru, jeśli chcę postawić Słupsk na nogi, a co udaje mi się od dwóch lat. Jeśli chcę, żeby mieszkańcy mojego miasta byli z niego dumni, to zostaje mi tylko spakować plecak i zrobić wszystko, żeby o Słupsku było głośno i żeby Słupsk się rozwijał. Udowodniłem, że jest to możliwe i zamierzam kontynuować tę politykę. Gdybym siedział tylko w gabinecie, jak niektórzy, nie udałoby mi się do tego doprowadzić.

Lewica, a także lewicowy elektorat co rusz widzą w panu nadzieję na wygranie kolejnych wyborów. Już ruszyła karuzela nazwisk m.in. kandydatów do rządzenia stolicą. Co by pan powiedział na start w wyborach na prezydenta Warszawy? Czy pan przyjąłby propozycję kandydowania w stolicy?

- Chcę pozostać prezydentem Słupska. Obiecałem mieszkańcom mojego miasta, że będzie to długotrwały, monogamiczny związek bez zdrad i będę starował na drugą kadencję i zamierzam słowa dotrzymać.

A co po ewentualnej drugiej kadencji w Słupsku? Jeśli przejdzie propozycja PiS z ograniczeniem kadencji dla już rządzących włodarzy, kolejna kadencja byłaby pana ostatnią. Wróci pan do polityki?

- To byłoby gdybanie, w polityce liczy się pokora. Łaska wyborców na pstrym koniu jeździ.

Jeśli chodzi o dwukadencyjność, sam jest pan jej zwolennikiem, ale sprzeciwia się zmianom proponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość. Nie obawia się pan, że na fali krytyki wobec działań PiS zaprzepaszczona zostanie sama idea dwukadencyjności?

- Jak podkreślałem wielokrotnie, jestem ogromnym zwolennikiem dwukadencyjności. Mamy dwukadencyjność w przypadku Prezydenta RP i nie rozumiem, dlaczego ta zasada nie może funkcjonować w samorządzie.

Po dwóch latach bycia prezydentem miasta, już dziś dobrze wiem, że możliwość korupcji, tworzenia układów czy pewnych nieczystych sytuacji jest bardzo duża i pokus jest bardzo wiele. Nasza demokracja jest nadal bardzo wrażliwa i potrzebujemy takich mechanizmów hamulcowych, które będą stopowały nas, przed różnymi pokusami. Dlatego dwukadencyjność może być takim bezpiecznikiem w samorządzie i jestem jej zwolennikiem. Ale nie w wykonaniu PiS, bo kieruje się fałszywymi pobudkami.

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Czytaliście co napisał, ze nie trzeba sie meldować bo nie ma obowiązku meldunkowego a o swoim swoim urzędzie, że dane które podaje o ilości osób są zafałszowane. Ha ciekawe co na to Jego pracownicy? Klamczuchów zatrudnia? Nie znam gościa ale chcę usłyszeć od mieszkańców jego Słupska co zrobił w mi...eście , czy powstały zakłady pracy, co jest na plus od wyborów. Bo tylko czytam psalmy pochwalne ludzi, którzy w Słupsku nie mieszkają i nie wiedzą jak to wygląda od ich perspektywy rozwiń

Bartek, 2017-03-15 21:21:01 odpowiedz

Do gos: to może w tytule jest błąd, że chce większego... Słupska...

..., 2017-02-26 21:48:48 odpowiedz

Szanowny Panie mówienie i powtarzanie jak to bardzo Panu zależy na mieście Słupsk mogłam sama się przekonać.Ten kabaret się już znudził czas przejść do konkretów i zająć pracą na rzecz naszego miasta.Tego również oczekuję od Pańskich zastępców.

gos, 2017-02-26 19:18:30 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE