Wykrył aferę reprywatyzacyjną i już nie przebiera w słowach. O stanie polskiego samorządu rozmawiamy z Janem Śpiewakiem

  • Piotr Toborek
  • 08-05-2017
  • drukuj
W samorządach tworzą się zamknięte kliki, które mają wszelkie cechy zorganizowanych grup przestępczych i które zamieniają je w maszynkę do robienia kasy na lewo. I to nie dotyczy tylko Warszawy, ale bardzo wielu samorządów w Polsce - twierdzi Jan Śpiewak, radny dzielnicy Śródmieście w Warszawie, związany z Ruchami Miejskimi, jeden z odkrywców tzw. afery reprywatyzacyjnej w Warszawie.
Wykrył aferę reprywatyzacyjną i już nie przebiera w słowach. O stanie polskiego samorządu rozmawiamy z Janem Śpiewakiem
- Jestem za ograniczeniem kadencji. To jest konieczne, ale to musi być element szerszej reformy samorządu, na którą myślę wielu ludzi czeka, ale na razie kończy się na mówieniu o niej - mówi Jan Śpiewak (fot. YT)

Spodziewał się pan, że wyjaśnianie tzw. afery reprywatyzacyjnej będzie wyglądało tak jak wygląda?

Jan Śpiewak, radny dzielnicy Śródmieście, jeden z odkrywców afery reprywatyzacyjnej w Warszawie: Powiedzmy sobie, że żadna duża afera w III RP nie została rozliczona do końca. My mamy po prostu państwo, w którym jak na dłoni widać powiązanie władz publicznych różnych szczebli ze światem zorganizowanej przestępczości. Kaczyński to nazywa układem, ja to nazywam mafią.

Działalność tych grup charakteryzuje się tym, że są one bardzo mocno „ekumeniczne”, czyli są wśród nich osoby ze wszystkich stron barykady. Dlatego tak trudno z tymi grupami walczyć, bo mają zaplecze praktycznie w każdej partii.

Nie jest więc dla mnie zaskoczeniem, że działania w sprawie afery reprywatyzacyjnej idą tak wolno, nie dziwi mnie też, że problemy mają na razie tylko „płotki”. Ciągle jednak nie tracę nadziei, że odpowiedzialni za to, faktyczne mózgi tej operacji, zostaną rozliczeni, a komisja weryfikacyjna nie będzie tylko teatrem politycznym. W końcu mamy w tej chwili w Warszawie ponad sto postępowań, dotyczących ponad setki kamienic, które zostały najprawdopodobniej ukradzione. I tego nie można tak zostawić.

Nie może być zgody na dalsze psucie państwa, czy tworzenie – jak ja to nazywam – państwa z kartonu, gdzie nikt za nic nie odpowiada, gdzie prokuratura ochrania różnych ludzi, gdzie organy ścigania zajmują się wszystkim, tylko nie tym do czego zostały powołane. Takie państwo jest bardzo podatne na działanie zorganizowanej przestępczości i to jest taka samonakręcająca się spirala. Jeśli to będzie dalej szło w tę stronę to może się skończyć dla naszego kraju tragicznie.

Porozmawiajmy o samorządach: nie brak opinii, że nie byłoby afery reprywatyzacyjnej, gdybyśmy mieli ograniczenie liczby kadencji. Jest pan zwolennikiem takiego rozwiązania?

- Skala wypaczeń moim zdaniem jest tak wielka, że samo ograniczenie kadencji nie będzie lekiem na całe zło. Faktem jest jednak, że część samorządów w Polsce zamieniły się w samodzielne księstewka lokalnych feudałów, którzy robią co chcą.

Tworzą się w nich zamknięte kliki, które mają wszelkie cechy zorganizowanych grup przestępczych i które zamieniają samorządy w maszynkę do robienia kasy na lewo. I to nie dotyczy tylko Warszawy, ale bardzo wielu samorządów w Polsce.

Czym to jest spowodowane?

- Brakiem kontroli i na wszystkich poziomach: brakuje kontroli obywatelskiej, brak kontroli ze strony prokuratury i wymiaru sprawiedliwości, brak kontroli ze strony opozycji. Przecież w Warszawie PiS miał przez lata wielu radnych i ci radni w ogóle nie zauważyli afery reprywatyzacyjnej. Jak to jest możliwe? Jeśli do tego dodać słabe media lokalne, które często podlegają władzy, to mamy warunki w których świetnie rozwijają się patologie.

Jak może wyglądać rządzenie jeśli jeden człowiek – prezydent miasta - „wybija” całą konkurencję, albo uzależnia ja od siebie.

Jestem za ograniczeniem kadencji. To jest konieczne, ale to musi być element szerszej reformy samorządu, na którą myślę wielu ludzi czeka, ale na razie kończy się na mówieniu o niej.

 


KOMENTARZE (16)ZOBACZ WSZYSTKIE

Samorządy to są prawdziwe mafie i maszynki do robienia pieniędzy na lewo. Moja gmina ma utwardzony teren, z budynkami i magazynami, stacją paliw, ogrodzeniem, po jakimś dawnym POMie. I przylega bezpośrednio do obwodnicy miasta. Burmistrz sprzedaje ten teren za 200 tys., czyli jak za darmo. Zamiast z...robić tam tereny inwestycyjne jak zamierzał poprzednik, to nowy wymyślił je z daleka od miasta i obwodnicy. Gmina kupuje 8 ha za 1 mln zł, czyli 125 tys.za hektar (co najmniej trzy razy drożej niż rynkowa cena). Rolnik sprzedał po 100 tys. (2,5 raza drożej), a burmistrz wziął do łapy po 25 tys. od hektara. Obydwaj są zadowoleni. Tereny inwestycyjne są i zarastają trawą. Poszło na to ponad 9 mln zł, z czego gmina wyłożyła 4 mln, a resztę dała Unia. Ile burmistrz wziął od firmy za uzbrojenie tego terenu? - nie wiem. Ale że wziął to pewne. rozwiń

zawiedziony, 2017-05-15 18:28:45 odpowiedz

Dobrze śpiewa ale co z tego ? mafie urzędniczo-policyjno-prokuratorskie opanowały cały kraj.Trzeba by bardzo dużej Berezy Kartuskiej żeby zmieścić wszystkich. Ale do tej pory nie widać jawności w oświadczeniach majątkowych prominentów i lokalnych kacyków-PRZED I PO zakończeniu działalności. Nie ma t...akiej woli-mówiąc wprost. rozwiń

xyz, 2017-05-09 23:36:06 odpowiedz

Maruda.

Lolek, 2017-05-09 17:20:03 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE