Prawo wodne: "Odnawialne wody powierzchniowe są atutem nielicznych regionów i to one powinny nimi zarządzać"

  • Agnieszka Widera
  • 02-02-2016
  • drukuj
– To władze regionalne – marszałek, zarząd województwa – powinny stanąć na straży wojewódzkich zasobów wodnych. Postulujemy, by rozpoczęły się prace nad strategią zarządzania zasobami wodnymi. Ten dokument powinien być biblią dla wszystkich tych, którzy będą decydować, na co unijne pieniądze wydawać – podkreśla Łukasz Czopik, prezes Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl.
Prawo wodne: "Odnawialne wody powierzchniowe są atutem nielicznych regionów i to one powinny nimi zarządzać"
Wszystko to, co jest pod ziemią, powinniśmy zachować dla przyszłych pokoleń – Łukasz Czopik, prezes Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów (fot.PTWP)

W poprzedniej perspektywie finansowej UE podkreślał pan wielokrotnie, że ogromne pieniądze przeznaczane są na inwestycje w kanalizację, a wodociągi traktowane są po macoszemu. Pana zdaniem w obecnej perspektywie nastąpi w branży wod-kan. przesunięcie punktu ciężkości?

Łukasz Czopik, prezes Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów: – Jako przedstawiciel branży wodociągowej uważam, że sytuacja ściekowa została opanowana w naszym kraju nawet w przesadnym stopniu. Teraz po pierwsze należy skoordynować wydatkowanie środków unijnych, by uniknąć dublowania się inwestycji płot w płot, tożsamych co do funkcjonalności; a po drugie trzeba zmienić proporcje. Zdecydowanie to zarządzanie zasobami wodnymi, wody pitnej powinno przyświecać wszystkim tym, którzy będą decydować o tym, ile i do kogo trafią pieniądze.

Kto powinien się tym zająć – regiony czy Ministerstwo Środowiska?

– Postulatem GPW jest to, by to władze regionalne – marszałek, zarząd województwa – stanęły na straży wojewódzkich zasobów wodnych. Postulujemy, ba – poczyniliśmy już pewne kroki – by rozpoczęły się prace nad strategią zarządzania zasobami wodnymi. Ten dokument powinien być biblią dla wszystkich tych, którzy będą decydować, na co unijne pieniądze wydawać.

W regionalnym zarządzaniu zasobami wodnymi widzę też udział przedsiębiorstw wodociągowych. Nie ukrywam, że liczymy na mocny głos w dyskusji, albowiem jako administratorzy znakomitej większości wody w woj. śląskim poczuwamy się do odpowiedzialności sprawowania funkcji strażnika bezpieczeństwa wodnego.

Woda potrzebuje strażnika?

– Chodzi o bezpieczeństwo wodne. Wszyscy, którzy myślą, że mamy wielkie zasoby wodne, bardzo się mylą. Sytuacja na Śląsku jest do tego szczególna. Nasz górotwór i cała hydrologia regionalna narażona była na skażenia, na intensywne prace przemysłu górniczego i hutniczego. A co za tym idzie – konia z rzędem temu, kto będzie wiedział, ile i jakiej jakości wody mamy w sumie w regionie.

Z drugiej strony, śląskie jest jednym z dwóch – trzech województw, które mają szanse zaspokajać potrzeby wodne z wykorzystaniem źródeł powierzchniowych, tych odnawialnych. To jest nasza wyjątkowość i specyfika, z której powinniśmy utworzyć atut. Tymczasem od tego atutu niektóre gminy czy też obszary zdają się odwracać.

Jak to, samorządy odwracają się od tego, co mają "z natury"?

– Powiem tak: powinniśmy w sposób racjonalny, rozsądny i bezpieczny wykorzystać fakt, że mamy w regionie zbiornik w Goczałkowicach, mamy zlewnię Soły i Wisły – to woda odnawialna, o bezpiecznej jakości, dostępna. A wszystko to, co jest pod ziemią, o czym wiemy tak niewiele, powinniśmy zachować – zgodnie zresztą z wytycznymi ramowej dyrektywy wodnej – dla przyszłych pokoleń.

Tymczasem włodarze, często wiedzeni pozornym poczuciem autonomiczności, nie korzystają z możliwości już gotowej infrastruktury, która tak naprawdę czeka tylko, żeby dostarczyć wodę do kranów tej czy tamtej miejscowości, ale kopią własne studnie. Te sto kilkanaście dni suszy w ubiegłym roku pokazało, że bardzo to krótkowzroczna polityka.

Koniecpolu do tej pory nie ma wody w studniach. Można było temu zaradzić?

– Póki sprzyja nam aura, póki jest duża intensywność opadów, to nie zastanawiamy się nad tym, ile wody jest. Przyszła susza, wczasowicze cieszyli się z pogody, a ci, którzy nie mogli napić się wody z kranu, pomstowali na bardzo nierozsądną i bardzo krótkowzroczną politykę władz.

Powtarzam, korzystajmy z tego, co mamy, nie dublujmy inwestycji, ale przede wszystkim bądźmy rozsądni, spójrzmy dookoła siebie.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wszyscy, którzy myślą, że mamy wielkie zasoby wodne, bardzo się mylą... Czyżby udziały sprzedał już Zarząd Województwa?

Tak tylko pytam , 2016-02-02 19:20:55 odpowiedz

W marcu 2012 roku usunięto ze statutu Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągowego zapis o "użyteczności publicznej i działaniu non-profity" jako przygotowanie do przekazania tej sfery municypalnej dla operatorów maszynek do kręcenia lodów kolejnej po odpadach sfery samorządowej... "...Sytuacja ściekowa została opanowana w naszym kraju nawet w przesadnym stopniu"... Może jaśniej Pan poinformuje opinię publiczną Panie Prezesie o co tutaj chodzi? Chcecie posłać wodę do Koniecpola? "Nie dublujmy inwestycji, ale przede wszystkim bądźmy rozsądni, spójrzmy dookoła siebie". Czy to takie obywatelskie doniesienie o niegospodarności? "Ci, którzy nie mogli napić się wody z kranu, pomstowali na bardzo nierozsądną i bardzo krótkowzroczną politykę władz". Może Pani Agnieszka Widera coś z tego pojmuje, bo jako czytelnik jej artykułu - ja nie za bardzo rozumiem o czym mówi szyfrem, jej rozmówca... Może już powstało wodne państwo podziemne? rozwiń

Ococho?, 2016-02-02 19:00:09 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU