Rewitalizacja terenów przemysłowych: By komercyjny sukces nie był porażką miasta

  • Agnieszka Widera
  • 21-12-2015
  • drukuj
Komercyjna rewitalizacja poprzemysłowego terenu może być zaczątkiem większego procesu, który obejmie także tkankę miejską i społeczną. Ale do tego potrzebne są współpraca i spójna koncepcja odnowy danego obszaru w mieście. Inaczej, jak w przypadku łódzkiej Manufaktury, powstanie "oaza piękna w morzu nieszczęść społecznych".
Rewitalizacja terenów przemysłowych: By komercyjny sukces nie był porażką miasta
Manufaktura stała się inspiracją dla innych rewitalizacji obiektów poprzemysłowych, ale tylko w ścisłe komercyjnym celu. (fot. uml.lodz.pl)

Ustawa o rewitalizacji umożliwia objęcie takim procesem także niezamieszkałe poprzemysłowe tereny, jeśli występują na nich negatywne zjawiska, np. niski stopień przedsiębiorczości, słaba kondycja lokalnych przedsiębiorstw, przekroczenie standardów jakości środowiska czy obecność odpadów stwarzających zagrożenie dla życia, zdrowia ludzi lub stanu środowiska.

"Przywracanie życia" na takich terenach czy w obiektach postindustrialnych to duże wyzwanie, długi proces, który niesie ze sobą wiele pułapek, z których nie zawsze wychodzi się obronną ręką. Jakich?

Inwestor swoje, władze lokalne swoje

Centrum Handlowe Manufaktura – największe centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe w Polsce, powstało na terenie dawnego kompleksu fabrycznego Izraela Poznańskiego w Łodzi, pomiędzy ulicami Zachodnią, Ogrodową, Drewnowską i Karskiego.

Odrestaurowano tam w sumie 90 tys. m² obiektów z cegły, stworzono ponad 3-hektarowy rynek, wybudowano parkingi, posadzono kilkaset drzew. Cała inwestycja kosztowała inwestorów ok. 200 mln euro. Powstało jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc Łodzi, gdzie można nie tylko robić zakupy, ale pójść do kina, skateparku, do muzeum czy na fitness. Ale rewitalizacja poprzemysłowych obiektów nie przełożyła się na jakość życia łodzian mieszkających wokół, nie była zaczątkiem dalszych procesów odnowy.

– Manufaktura nie przyniosła zmian w swoim sąsiedztwie, nie zaczęła promieniować, nie pociągnęła dalszych procesów rewitalizacyjnych. Otwarcie Manufaktury nic nie zmieniło w jej otoczeniu, nic tam się działo w przeciągu 10 lat – mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. – Owszem, powstała oaza piękna, ale w morzu nieszczęść i problemów społecznych wokół niej. Inwestycja zamknęła się jednak w kwartale ulic i nikt nie chciał dostosowywać do tego nowego oblicza miasta – dodała.

Jak podkreśla, miasto wtedy nie zrobiło nic, żeby rozpocząć procesy rewitalizacyjne w tym miejscu, bo ówczesne władze miasta były przeciwne inwestycji. W efekcie Manufaktura stała się inspiracją dla innych rewitalizacji obiektów poprzemysłowych, ale tylko w ścisłe komercyjnym celu.

– Teraz podchodzimy do rewitalizacji w centrum zupełnie inaczej. Jest zgoda wszystkich zainwestowanych stron, są zaangażowani deweloperzy, rozmawiamy z mieszkańcami, by piękne, zrewitalizowane obiekty promieniowały na okolicę. Jak inwestuje się nie tylko w tkankę komercyjną, ale też w tkanką społeczną miasta, to odnawiają się całe kwartały. To zaczęło przynosić efekty. Mamy dobre doświadczenia w realizacji programu odnowy kamienic, kiedy mieszkańcy wściekle sami zgłaszali się, widząc, jak sąsiednie budynki pięknieją – kontynuuje Zdanowska.

Koszty przekraczają znacznie pierwotne szacunki

W Wałbrzychu od ponad roku działa centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia – powstałe w zrewitalizowanym kompleksie obiektów dawnej Kopalni Węgla Kamiennego „Julia”. Rewitalizacja i adaptacja na cele kulturalne pokopalnianych przestrzeni dała początek nowej instytucji w mieście i ożywiła miasto.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE