Informatyzacja stoi na głowie

Raport "Państwo 2.0 Nowy start dla e-administracji", zaprezentowany w poniedziałek przez MAC, proponuje nowe podejście do informatyzacji i cyfryzacji Polski, tak by - jak zapowiedział minister Michał Boni - do 2020 r. funkcjonowała ona w nowym stylu i wedle nowych zasad.
Informatyzacja stoi na głowie

Autorzy raportu wskazują, że rozwojowy potencjał naszego kraju w niewielkim stopniu wzmacniany jest dobrą i sprawną informatyzacją administracji publicznej. Jako przyczyny tego stanu rzeczy Boni we wcześniejszej rozmowie z dziennikarzami wymienił: brak koordynacji działań podejmowanych w obszarze informatyzacji oraz niedocenianie wagi cywilizacyjnego przełomu, jaki następuje w związku z procesami cyfryzacyjnymi.

- To wszystko co jest związane z informatyzacją stoi na głowie i trzeba to z powrotem postawić na nogi - uważa szef MAC.

- Jeśli chcemy być wiarygodni, to musimy pokazać, w jakim kierunku będziemy chcieli prowadzić informatyzację i cyfryzację w Polsce w dłuższym horyzoncie czasowym. Ten dłuższy horyzont czasowy to jest takie wdrożenie tego, proponowanego tutaj podejścia, tak abyśmy we wszystkich projektach do 2020 roku już działali w nowym stylu, w nowym klimacie i wedle nowych zasad - zadeklarował Boni.

Jak mówił, jeśli chcemy, by nowy model przyniósł efekt, to - budując prymat informacji i traktując informatyzację jako narzędzie - musimy sobie zadać podstawowe pytanie: "czy nie należy zbudować w sposób przejrzysty, dobrze skoordynowany, nastawiony na użytkowników - Systemu Informacyjnego Państwa".

- Całościowe podejście do informatyzacji powinno polegać na uczestnictwie wszystkich instytucji publicznych, których to dotyczy, w budowaniu, utrzymaniu i rozwoju Systemu Informacyjnego Państwa ze świadomością własnej roli i poczuciem odpowiedzialności za obsługiwaną funkcjonalność - podkreślono w raporcie.

Według Boniego wszystko to, co działo się w ostatnich 10 latach było okresem próbowania koordynacji i upadania tej koordynacji.

- Nie wiem czy się uda nam (...), ale uważam, że gra jest warta świeczki, żeby tę koordynację narzucić - ta koordynacja nie oznacza centralizacji, likwidacji autonomii wszystkich instytucji - mówił.

Jak wyjaśnił, oznacza ona rozmowę o projektach i pilnowanie, by nie nakładały się one w swych funkcjach czy nakładach finansowych.

Minister zaproponował koncepcję zintegrowanej informacji i informatyzacji opartej o cztery zasady.

Opisując jedną z nich wyjaśnił, że jeśli obieg informacji ma być poprawiony i nadzorowany, to należy mówić o procesach w administracji publicznej i usługach zapewnianych przez informatyzację, a nie o samych projektach informatycznych.

- W tym sensie kluczowym właścicielem procesu jest dla nas urzędnik, urząd, który chce świadczyć określoną usługę, a nie informatyk, który podejmuje decyzję np. o tym, czy zastosować takie czy inne techniczne rozwiązanie - tłumaczył.

- Powinniśmy wyjść z XX wieku, powinniśmy także - i mówię to teraz bardzo mocno i dobitnie - wyjść z sytuacji, w której duże światowe firmy traktują Polskę jak neokolonialną przestrzeń do dokonywania niekoniecznie przejrzystych eksperymentów - to polega na tym, że (...) wtrynia nam się niekiedy rozwiązania, uzależniając późniejsze działanie administracji od tego, czy wiecznie jest na sznurku określonych firm, które sprzedają określone urządzenia i z nimi związane usługi - podkreślił.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.