Odzyskane podatki: dzięki zdjęciom satelitarnym Gliwice zyskały 8 mln zł

Gliwice do zwiększenia wpływów podatkowych wykorzystują zdjęcia satelitarne. Opracowanie ortofotomapy kosztowało miasto 300 tys. zł. Uzyskane dzięki niej wpływy to 8 mln zł.
Odzyskane podatki: dzięki zdjęciom satelitarnym Gliwice zyskały 8 mln zł
Fot. UM Gliwice

W Gliwicach do optymalizowania informacji na temat podatników służy ortofotomapa. Jest ona podstawą do wyliczania wymiaru podatku od nieruchomości. Ortofotomapa to nic innego jak satelitarny obraz terenu z zamieszczonymi dodatkowymi informacjami. W 2013 i 2014 roku zanotowano łącznie do niej ponad 60 tys. wejść.

Narzędzie jest dostępne zarówno dla mieszkańców, jak i pracowników miejskich urzędów. Urzędnicy mający uprawnienia mają tam dostęp do znacznie większej liczby danych. Ortofotomapa przynosi wiele korzyści:

– Mieszkańcy nie muszą przychodzić do urzędu, inwestorzy widzą teren, a JST szybciej podejmuje decyzje, informacji nie musi szukać w różnych ewidencjach, są dostępne w jednym miejscu – wylicza Alicja Knyps z Urzędu Miasta Gliwice.

Czytaj też: Jaka jest recepta na skuteczne wdrożenie GIS w administracji?

W Gliwicach ortofotomapa służy także do zwiększenia wpływów do budżetu. Okazuje się, że obywatele nie zgłaszają władzom wszystkich prac budowlanych, które mogą wpłynąć na płacony przez nich podatek. W efekcie ewidencja gruntów i budynków nie zawiera wszystkich aktualnych danych.

– Porównując ortofotomapę z ewidencją, możemy zaobserwować niezgłoszone budowy czy wyburzenia niektórych budynków – wyjaśnia Alicja Knyps.

Postępowania i kontrole podatkowe ułatwiają także zdjęcia ukośne – pozwalają urzędnikom sprawdzić liczbę kondygnacji interesującego budynku, jego stan techniczny czy rodzaj poszycia dachowego.

W 2011 roku gliwiccy urzędnicy za pomocą firmy zewnętrznej porównali dane z ewidencji gruntów i budynków z faktycznym stanem odczytanym ze zdjęć satelitarnych. Zanalizowano ponad 40 tys. nieruchomości, ujawniono ponad 2 tys. różnic.

– Zaczęliśmy weryfikację od osób prawnych, bo tam są do odzyskania największe sumy z podatków. Gdy ortofotomapa wykaże nieścisłości co do powierzchni budynku w ewidencji gruntów i budynków, podatnik w toku czynności sprawdzających jest wzywany do urzędu – opisuje Alicja Knyps. – Duże firmy z reguły reagują na wezwania, robią inwentaryzację, powołują rzeczoznawców. Jeśli inwentaryzacja jest zbieżna z naszymi wyliczeniami, postępowanie kończy się bez kontroli. Jeśli podatnik nie chce współdziałać, zlecamy kontrolę.

Jak wyjaśnia Alicja Knyps opracowanie ortofotomapy kosztowało Gliwice 300 tys. zł, jej wykorzystanie w ciągu kilku lat dało budżetowi miasta 8 mln zł dodatkowych wpływów.

– Pomysł jest rewelacyjny – ocenia Bartosz Błaszczyk, pełnomocnik prezydenta Bydgoszczy ds. kontroli zarządczej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie chciałabym w takim mieście mieszkać.

Agata, 2015-01-15 08:50:18 odpowiedz

Poczekajcie chwilę jak obliczą ile deszczu spadło na wasze dachy i głowy. To dopiero będzie podatek. Czy będziecie wychodzić z domu, czy nie to i tak będziecie płacić. Za to zaś, ile razy będziecie wychodzić z domu do miasta schodami lub windą, satelity burmistrzów, szybko obliczą nowy podatek, jaki... będzie wprowadzony już wkrótce. Oczywiście z inicjatywy ustawodawczej platformisiów, jeszcze przed wyborami. Co jeszcze, wprowadzą do zapłaty, po wyborach, to się dopiero przekonacie. Ja nie mam zamiaru o tym pisać. rozwiń

chory na raka nerki, 2015-01-15 06:13:09 odpowiedz

coś pokrętnie wyszło to chwalenie, ale dobrze , że ktoś myśli jeszcze jak zwiększyć kasę w moim rodzinnym mieście.

Bynio, 2015-01-14 18:55:31 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE