Pieniackie wnioski interesantów mogą sparaliżować pracę urzędów

W Polsce brakuje przepisów, które pozwalałyby urzędom bronić się przed lawiną wniosków składanych przez te same osoby, a których konieczność załatwienia de facto paraliżuje prace urzędu.
Pieniackie wnioski interesantów mogą sparaliżować pracę urzędów

Joanna Kostrzewska z kancelarii Krystian Ziemski & Partners wskazuje, że każdy ma prawo żądania udostępnienia informacji publicznej.

– W przypadku jednostek podległych samorządowi terytorialnemu obywatelowi przysługuje zwracanie się do danej jednostki o udzielenie mu interesującej go informacji na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej – zaznacza adwokat Mateusz Chołodecki.

Czytaj też: Chaos w zakresie publikowania wyników finansowych jednostek podległych samorządom

Uchylanie się przez podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji, na przykład poprzez brak reakcji na złożony wniosek w tym zakresie, stanowić może dla wnioskodawcy podstawę do wystąpienia do sądu administracyjnego ze skargą na bezczynność w zakresie udostępnienia informacji publicznej.

– Rozpatrując taką skargę i dopatrując się bezczynności w sprawie, sąd zobowiąże do realizacji złożonego wniosku – wyjaśnia Joanna Kostrzewska.

Czytaj też: Łatwiejszy dostęp do informacji publicznej

Mateusz Chołodecki podaje przykład dostępu obywateli do informacji o działaniach finansowych spółek z udziałem samorządu. Była nim sprawa pożyczki udzielona przez wrocławski MPWiK na rzecz Wrocławskiego Klubu Sportowego Śląsk Wrocław. Mimoże MPWiK odmówiła udzielenia informacji o tej pożyczce, WSA we Wrocławiu nakazał udzielenie informacji na temat pożyczki (sygn. akt IV SA/Wr 502/13). 

Jak wskazuje praktyka, obywatelom zdarza się wręcz paraliżować pracę urzędów przez składanie nieuzasadnionych wniosków o udostępnienie informacji publicznej. Czy organy administracji publicznej mają instrumenty pozwalające bronić się przed pieniactwem?

Zdaniem Joanny Kostrzewskiej w prawie brakuje regulacji, które pozwalałyby organom bronić się przed lawiną wniosków w wielu wypadkach składanych przez te same osoby, a których konieczność załatwienia paraliżuje prace urzędu.

Okazuje się jednak, że urzędnicy nie są do końca bezbronni. Ustawa przewiduje w niektórych wypadkach możliwości ograniczenia dostępu do niektórych informacji.

– Chodzi głównie o informacje niejawne lub objęte inną tajemnicą prawnie chronioną; informacje objęte tajemnicą przedsiębiorstwa lub zawierające elementy prywatności osoby fizycznej – wyjaśnia Joanna Kostrzewska.

W ostatnim przypadku należy pamiętać, że ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji. Reguluje to art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Środkiem pozwalającym zapobiegać nieuzasadnionym (pieniackim) wnioskom jest możliwość żądania przez podmiot zobowiązany wykazania istnienia szczególnie istotnego interesu w uzyskaniu żądanych informacji. Możliwość taka istnieje jednak wyłącznie w odniesieniu do informacji przetworzonej, o której stanowi art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Niewykazanie takiego interesu stanowi podstawę do wydania przez podmiot zobowiązany decyzji odmawiającej dostępu do informacji.

W razie nadużywania prawa dostępu do informacji publicznej podmiot zobowiązany ma także możliwość obciążyć wnioskodawcę kosztami udostępnienia informacji.

Dotyczy to okoliczności, w których podmiot zobowiązany ma ponieść dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku (art. 15 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Zła diagnoza. Często jest tak, że "informacja" leży na biurku obok, albo w którymś z Wydziałów. Dziś jest tak, że złożysz pismo, odpowiedź dostaniesz w terminie ustawowym, np. zgodę na wgląd do akt, a potem musisz składać następny wniosek o wydanie kopii. Ustawę, moim zdaniem trzeba by dop...recyzować, np. poprzez katalog informacji niejawnych. Tak samo należy uczynić z danymi osobowymi, które niesłusznie nie są udostępniane. Jak Ktoś (Firma) chce korzystać z publicznych pieniędzy, to o żadnym utajnianiu danych mowy być nie może. Analogicznie wszystkie dokumenty przetargowe stanowią pakiet jawny, a zatem wyłączamy je z pakietu, który jest obecnie przyczyną kontrowersji. Na uwagę zasługuje też ustawa o KRS-ie. Katalog dokumentów jakie podmioty obowiązane są ujawniać, jest stanowczo zbyt wąski. Bynajmniej nie chodzi o stwarzanie problemów przedsiębiorczości. Jeśli jednak dany podmiot jest kontrolowany, to niech dokumenty kontroli Organ kontrolujący będzie obowiązany przesłać (z załącznikami) do właściwego KRS. Jest np. dużo zastrzeżeń do działalności spółdzielni mieszkaniowych, ale niewielu zauważyło jak spółdzielczość wyłączała dokumenty lustracyjne z obowiązku ich składania do KRS. Podobnie jest w Sądach. Jeśli dane postępowanie jest jawne, to wszelkie dokumenty z nim związane niech będą jawne. Może to stanowić przyczynek do ograniczenia przestępczości na różnych poziomach. Najwyższy też czas pozbawić tajności (np. po rozstrzygnięciu) dokumentów kontrolnych skarbowych. Proszę zatem nie używać pojęcia "pieniackie wnioski". Piana może wystąpić na ustach Tych co chcą dowiedzieć się o sprawach podstawowych. Trzeba też zauważyć, że często łatwiej dostać informację publiczną z wysokiego szczebla, niż wiadomości z gminnego Urzędu. Pozdrawiam rozwiń

eugeniusz, 2014-09-17 20:15:05 odpowiedz

A czy wszystkim nie uprościło by sprawy utworzenie ogólnodostępnej bazy danych z informacjami publicznymi? Do takich informacji i tak każdy wg prawa ma prawo dostępu, a wtedy odpadłoby zawracanie głowy sobie (pisaniem wniosków) i urzędnikom (rozpatrywaniem tych wniosków i kompletowaniem informacji).... Wystarczyłoby wejść na stronę www i ściągnięcie potrzebnych danych... rozwiń

Miś, 2014-09-17 08:42:30 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE