Politycy niewłaściwie wykorzystują internet w kampanii

Zarówno politycy jak i władze nie potrafili właściwie wykorzystać narzędzi internetowych w kampanii przed tegorocznymi wyborami samorządowym; choćby maili - uważają eksperci. Według nich w sieci było wiele żenujących spotów, za to mało informacji.
Politycy niewłaściwie wykorzystują internet w kampanii
fot.pixabay.com

Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie swój raport dotyczący wykorzystywania internetu przez partie polityczne w tegorocznych wyborach samorządowych zaprezentowały: Centrum im. Adama Smitha, GetResponse, Sotrender i Bluerank. Sprawdziły one, jak partie polityczne wykorzystują w przedwyborczych działaniach informacyjnych m.in. email marketing, czy i jak efektywnie prowadzą komunikację w mediach społecznościowych oraz w jakim stopniu wykorzystują możliwości promocji w wyszukiwarce Google.

"Wybory samorządowe są najbardziej sprzyjającymi kreatywności, a nawet nadkreatywności marketingowej. I tym razem było bardzo nadkreatywnie" - oceniła Anna Gołębiewska z Centrum im. Adama Smitha.

Według niej w internecie "roiło się" od dziwacznych prezentacji i reklam kandydatów, które miały przede wszystkim na celu zapamiętanie nazwiska kandydata. Wskazała "powalający" przykład kandydatki o nazwisku Wódka, reklamującej się hasłem: "Wódka - najlepszy wybór" czy najbardziej znany - Małgorzaty Półbratek z plakatem z połową swojej twarzy i kwiatu bratka. "To najsłynniejszy plakat z punktu widzenia marketingowego, ale w egzekucji wyszło to opłakanie, bo poważna kandydatka wypadła dość niepoważnie" - oceniła ekspertka.

Czytaj też: Plakaty wyborcze, które wprawią cię w osłupienie

Jak zauważyła, w kampanii nie zabrakło kandydatek prezentujących się w skąpych kostiumach kąpielowych, których prezentacje można pomylić z przedświątecznymi reklamami bielizny. Gołębiewska wskazała, że pojawiły się też "klimaty kowbojskie", w postaci prezentacji przypominających listy gończe; było też "dużo żenującego śpiewania" w wykonaniu kandydatów. Za to - oceniła - brakowało konkretnych informacji o tym, co kandydat zamierza zrobić dla swojej społeczności.

Gołębiewską najbardziej rozczarowało to, że kandydaci zapomnieli, że w wyborach samorządowych to nie polityka, a bliskość ludziom powinna być najbardziej istotna. "Tej bliskości zabrakło, budowania relacji, zażyłości społecznej" - oceniła. Jak dodała, w wielu prezentacjach i plakatach brakowało adresu strony internetowej, z której wyborcy mogliby dowiedzieć się czegokolwiek o działalności kandydatów.

Jednak - zdaniem ekspertki - nie tylko kandydaci zawiedli w kwestii dobrej komunikacji w kampanii. "Także rząd zafundował nam niedostateczną komunikację, były spoty nieprzystające do naszych czasów i ze źle podanymi informacjami" - stwierdziła. Zauważyła, że wskutek takiej kampanii informacyjnej "ludzie wiedzieli, że są wybory, ale nie kogo wybierają - jakieś rady, ale czy gminy, powiatu, czy może osiedla". Skrytykowała też przygotowanie stron PKW, gdzie - jej zdaniem - bardzo trudno było znaleźć potrzebne informacje.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE