Rząd chce ukrócić swawolę powiatów w sprawie sieci szerokopasmowych

- Przy sieciach szerokopasmowych samorządy nam nie pomagają. Głównie powiaty pobierają drakońskie stawki za ich umieszczenie w pasie drogi. Myślimy jak to ukrócić – zastrzega w drugiej części rozmowy z PortalSamorzadowy.pl minister cyfryzacji Anna Streżyńska.
Rząd chce ukrócić swawolę powiatów w sprawie sieci szerokopasmowych
- Zbudowana w poprzedniej perspektywie unijnej sieć z Warmii i Mazur płaci 13 mln zł rocznie za umieszczenie w pasie drogi, a zarabia... 200 tys. zł - mówi Anna Streżyńska. (fot. CC0)

• - Po upływie półtora roku od rozpoczęcia kadencji uruchomiliśmy zasadniczy program na szerokopasmowy internet na 3,2 mld zł - mówi Anna Streżyńska.

• - Ale z ceną 200 zł za metr światłowodu powinien się zająć legislator. Postawić tamę. Na razie nikt nie ma odwagi i woli politycznej, by to raz, a dobrze, rozwiązać. Ale może idzie czas - przestrzega minister.

• Jako ciekawostkę zdradza, że nie ma najłatwiej w rządzie Beaty Szydło. - Moja dziedzina jest techniczna, hermetyczna. Również dla członków rządu. Ale rząd mnie dopieszcza - zauważa. 

*****

Jak wygląda na dziś zaawansowanie Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa? Będę stanowczy…

Anna Streżyńska, minister cyfryzacji: - Ależ nie musi pan być stanowczy, nie mam zamiaru się migać. Mój poprzednik podpisał ten program w ostatniej chwili. I przez to w praktyce uciekł nam rok jego realizacji. Żeby POPC na dobre ruszył, trzeba było dokonać pewnych korekt i zmian, które były jeszcze możliwe. W osi na szerokopasmowy Internet wystawiono np. szczątkową liczbę obszarów do pokrycia, inwestycje warte były ok. 270 milionów zł.

Po upływie półtora roku od rozpoczęcia kadencji uruchomiliśmy zasadniczy program na szerokopasmowy internet na 3,2 mld zł. W ramach trzeciej osi są rozpoczęte projekty, nabór jest do końca marca. Np. 124 miliony na naukę kodowania dla nauczycieli. To ważne projekty.

Reasumując, kiedy przyszliśmy, były totalne pustki, a z tyłu głowy mieliśmy: zrealizuj zasadę n+3. Nic nie było przygotowane. I trzeba pamiętać, że jeszcze jest komitet monitorujący, gdzie musimy udowodnić, że dobrze coś przemyśleliśmy i że będzie z tego pożytek dla ludzi. Rozpisywanie konkursów to proces. Tego się nie da zrobić w tydzień. Grupy robocze, komitet, dyskusja i głosowanie. To trwa zanim jest zielone światło.

Na co aktualnie trwają nabory, są jakieś pieniądze np. dla JST?

- Samorządy mają swoje pieniądze unijne w regionalnych programach operacyjnych, my mamy Program Operacyjny Polska Cyfrowa. Możemy oczywiście w jego ramach finansować usługi dla mieszkańców, ale nie są to pieniądze wprost kierowane do samorządów. One mają inne źródła. Samorządy budują duże systemy, robią dużo w zakresie geodezji, e-zdrowia, na szczęście zresztą, bo administracja centralna te tematy przespała.

A sieci szerokopasmowe, jak ten temat idzie?

- Są budowane we współpracy z przedsiębiorcami. Niestety tu muszę powiedzieć, że samorządy nie pomagają. Niech pan zgadnie jakie opłaty za umieszczenie w pasie drogi ponosi zbudowana w poprzedniej perspektywie unijnej sieć z Warmii i Mazur?

Pewnie dużo.

- 13 milionów rocznie.

Ile?

- A zarabia rocznie może z 200 tys. zł. I nic nie możemy z tym zrobić, chociaż myślimy jak to zmienić. Niestety, samorządy, głównie powiaty, niechętnie rozmawiają o rezygnacji z drakońskich stawek. Część zeszła, część miała od początku rozsądne ceny, ale jeśli jedni pobierają 0, 10 czy 20 złotych, a górny pułap to 200 złotych, to chyba coś tu nie gra. Tym bardziej, że zarządca sieci też jest samorządowy.

Ostatecznie te pieniądze zostają więc w samorządzie, w administracji, więc może nie ma o co kruszyć kopii? Powiaty też muszą mieć jakieś dochody, może to forma dotacji od marszałka.

- Nie da się tego bronić, to odrębne budżety na odrębne samorządowe zadania. Ceną 200 zł za metr światłowodu powinien się zająć legislator. Postawić tamę. Na razie nikt nie ma odwagi i woli politycznej, by to raz, a dobrze, rozwiązać. Może idzie czas?

Można zgłosić projekt poselski. Robicie tak.

- Ja tak projektów nie prowadzę. My mamy w resorcie same projekty rządowe. Nie zabiegam o ścieżkę poselską. Sprawy istotne dla rozwoju państwa idą rządową drogą. I dobrze, bo nad rządowymi projektami jest debata. Bada się drugie dno i trzecią stronę.

Przez tę nieskrępowaną szczerość nie ma pani przypadkiem kłopotów w rządzie? Poza tym opozycja panią dopieszcza, że jest pani najlepsza.

- To prawda, nie mam najłatwiej. Moja dziedzina jest techniczna, hermetyczna. Również dla członków rządu. Ale rząd mnie dopieszcza. Wszyscy wiemy, że cyfryzacja to klucz do przyszłości. Naprawdę dobrze się nam współpracuje. Zresztą, jesteśmy resortem, który pomaga innym.

Ministrowie nie radzą sobie z kwestami informatycznymi i od tego mają ministra cyfryzacji. Jak ktoś robi regulację, która nadaje się do cyfryzowania,  pojawiamy się my i proponujemy konkretne rozwiązania. Naszymi partnerami w resortach są informatycy i osoby z doświadczeniem, które rozumieją te zagadnienia. Wiedzą, jakie są możliwe rozwiązania. Przychodzimy i sugerujemy: zróbcie tak. Mówimy: budujemy wspólny system, przyłączcie się, będzie taniej dla całego rządu.

No tak, w sumie gorzej ma na pewno prof. Szyszko.

- U mnie też tną drzewa. Moim zdaniem ta regulacja poszła za daleko. Ale to nie minister Szyszko tnie – o tym warto pamiętać.

Ostro jest też wokół edukacji, ale pani akurat tu robi za dobrą ciocię. Obiecujecie sieć 1 GB we wszystkich szkołach.

- Na początek będzie 100 MB, ale to światłowody, więc nie ma ograniczeń. Zrobiliśmy pilotaż na Mazowszu i Podlasiu, okazało się, że są małe szkoły, które są w sieci aktywne i na odwrót - duże, które są nieaktywne. Wyszło, że w większości szkół 100 mega to aż nadto.

Do września przyszłego roku Netia podłączy ponad 900 szkół do szybkiego internetu w ramach Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. W Ministerstwie Cyfryzacji podpisano porozumienie w tej sprawie. Na zdjęciu minister Streżyńska ze Zbigniewem Jakubasem, znanym biznesmenem i szefem rady nadzorczej Netii (fot. MC)
Do września przyszłego roku Netia podłączy ponad 900 szkół do szybkiego internetu w ramach Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. W Ministerstwie Cyfryzacji podpisano porozumienie w tej sprawie. Na zdjęciu minister Streżyńska ze Zbigniewem Jakubasem, znanym biznesmenem i szefem rady nadzorczej Netii (fot. MC)

Z tym internetem i nowymi technologiami w szkołach rzeczywiście bywa bardzo różnie. Mam syna w pierwszej klasie, wybierając szkołę dla niego widziałem to.

- Fakt, czasami jedziemy na głęboką prowincję i okazuje się, że w każdej klasie jest tablica multimedialna. W dużych miastach nie wszędzie tak to wygląda. Wszystko, moim zdaniem, zależy od dyrektora, burmistrza, czy nawet informatyka szkolnego. Np. Suchy Dąb, mała miejscowość. Jest tam zespół szkół lokalnych – podstawówka i gimnazjum. Miejscowy radny, pracujący w Gdańsku, zadbał o to, by dzieciaki miały „full opcję”. Szkoła jest osieciowana, dzieci efektywnie korzystają z Internetu. Są tablice i tablety, wszystko co można sobie wyobrazić. Niedawno byliśmy też w Kole, w miejscowości Wysokie – podobnie.

Ile pieniędzy przeznaczycie na szkoły?

- Nie mamy pieniędzy na sprzęt. To nie było przewidziane w POPC. Na same sieci pójdzie 4 miliardy.

Nowe sieci dostaną wszystkie szkoły?

- Wszystkie szkoły będą w sieci, ale nie wszystkie będą podłączane rękami administracji. Z pieniędzy unijnych zostaną podłączone te na terenach bardziej wykluczonych. Tereny opłacalne ekonomicznie zostaną zidentyfikowane i operatorzy, skoro się zadeklarowali, będą podłączali sami. Mamy przykład kilku operatorów: Inea, Netia, Orange. I żeby nie było wątpliwości, robią to również we własnym interesie. Szkoła, rodzice i dzieci to przecież klient.

Bogaci zatem mają gorzej. Ale z drugiej strony chyba utrzymanie sieci w szkołach to nie jest aż tak duży koszt?

- W bogatszych miejscach nie jest problemem zapłacić kilkaset złotych za Internet. To może być problem w mniejszych szkołach, które mają czasem kilkudziesięciu uczniów. Według naszego rozeznania jest ok. 300 takich szkół stowarzyszeniowych. Dla nich 300 zł to może być problem. Ale planujemy, by takie szkoły miały wsparcie w pierwszym okresie sieci szkolnej.

300 zł dla szkoły? Rzeczywiście nie ma o czym rozmawiać w przypadku dużych szkół.

- Więcej płacę za komórkę ze swojej kieszeni.

Nie ma pani służbowej komórki?

- Nie mam. Taką podjęłam decyzję.

****

^^^ Pierwszą część wywiadu Rafała Kergera z Anną Streżyńską (o przyszłości dowodów osobistych, serwisie aplikacje.gov.pl, SRP, Źródle i ePUAP) przeczytasz tutaj.

^^^ Trzecią część wywiadu Rafała Kergera z minister Anną Streżyńską (o tym jaki jest jej dalszy plan na trwającą kadencję oraz co z obawami o szkodliwość pól elektromagnetycznych, na które najwięcej skarg jest w Krakowie, ale także na Śląsku) przeczytasz tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Zofia Koch: to niestety mit. Satelita zresztą tak jak LTE ma kiepskie parametry opóźnień itp. Podobnie jak przepustowosc (nie ma mowy o 100 Mbps, nie mowiąc już o kwestii overbookingu) - na potrzeby szkoły jak i szpitala czy innej placówki absolutnie słabe. Satelitę lub LTE to można zaakceptować ...na Mazurach na łódkę. Albo w Tatrach. rozwiń

Qb, 2017-03-24 21:48:26 odpowiedz

Za śmieci polskie rodziny płacą już więcej niż bogaci Niemcy - rp.pl/Zadania/311289920-Za-odbior-smieci-placimy-wiecej-niz-Niemcy-a-ma-byc-jeszcze-drozej.html - więc dlaczego nie mamy mić najdroższego Internetu w Europie?

państwo teoretyczne, 2017-03-24 20:24:31 odpowiedz

Dobrym rozwiązaniem dla szkół może być również internet przez salelitę. Jest niezależny od lokalizacji. Wielu dostawców proponuje tego typu rozwiązania, m.in. skyDSL. Dobrze by było gdyby możliwe były dofinansowania rządowe w takich sytuacjach.

Zofia Koch, 2017-03-24 15:30:51 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE