Samorządy nigdy nie będą firmą technologiczną. Ale na smart city 3.0 nas stać

Polskie miasta już zrozumiały, że niekoniecznie potrzebują rozwiązań szytych pod siebie na miarę, ale takich, które już gdzieś zostały wdrożone – mówi Wojciech Życzyński, dyrektor sprzedaży do sektora publicznego w polskim oddziale Microsoftu. W rozmowie z Portalsamorzadowy.pl opowiada również o smart city 3.0, ukierunkowaniu administracji na obywatela, platformach interwencyjnych i pułapkach, jakie czyhają na samorządowców inwestujących w inteligentne rozwiązania.
Samorządy nigdy nie będą firmą technologiczną. Ale na smart city 3.0 nas stać
Wojciech Życzyński, Dyrektor Sprzedaży do Sektora Publicznego, Microsoft Poland (fot. PTWP)

Inteligentne miasto to termin, któremu możemy przypisać konkretną definicję, czy on wciąż ewoluuje?

Wojciech Życzyński, Dyrektor Sprzedaży do Sektora Publicznego, Microsoft Poland: Ta definicja to jest tak zwany Święty Graal. Każdy o tym słyszał, ale nie każdy widział. Inteligentne miasto jest dzisiaj bardzo szerokim i popularnym pojęciem, które wykorzystują zarówno firmy technologiczne, jak i m.in. firmy energetyczne. W tej chwili mamy do czynienia ze Smart City 3.0, czyli z trendem, który w centrum stawia mieszkańca. Microsoft od początku swojej działalności na rynku mówił o inicjatywie CityNext, która ukierunkowana jest na to, aby miasto tworzyło odpowiednie uwarunkowania życia mieszkańca aglomeracji, jak i aspektów konkurencyjności firm, tworzenia nowych miejsc pracy czy angażowania biznesu w funkcjonowanie miasta. Tutaj ważnym elementem na rynku polskim stają się fundusze unijne i związane z tym e-usługi. To szansa dla polskich miast, żeby stały się bardziej smart.

Patrząc z perspektywy czasu, mamy w historii niewiele przykładów na to, jak polskie miasta inwestowały w rozwiązania ukierunkowane na mieszkańca. Do tej pory była to głównie infrastruktura, transport, rzeczy związane z pewnymi historycznymi zaszłościami. W tej chwili, wraz ze wzrostem możliwości związanych z funduszami unijnymi, miasta coraz śmielej szukają rozwiązań, które pozwalają wchodzić w interakcje z mieszkańcami. Są to m.in. platformy crowdsourcingowe, pozwalające na zgłaszanie usterek miejskich, albo te służące do zbierania pomysłów na zmiany i rozwój ośrodków miejskich. Możemy śmiało powiedzieć, że centra kontaktu z mieszkańcami zmieniają sposób funkcjonowania urzędów, gdzie najważniejszy staje się teraz petent, a nie procedury. Kolejny widoczny trend to kwestie mocno związane z energią – zieloną energią, smart energią czy smart gridem.

Jakie przykłady dobrych inteligentnych rozwiązań znajdziemy w Polsce?

– W kontekście polskich miast dobrym przykładem jest np. to, co zrobiła Warszawa, wprowadzając platformę „Otwarta Warszawa”. Miała ona za zadanie zbierać pomysły mieszkańców nad wydatkowaniem budżetu partycypacyjnego. Ta platforma ewoluowała w projekt „#Warszawa 2030”, dotyczący tworzenia strategii miejskiej, tego jak Warszawa ma wyglądać za kilkanaście lat. Z kolei Wrocław postawił na centrum kontaktu z obywatelami, kopiując najlepsze rozwiązania od biznesu w taki sposób, aby mieszkaniec, przedsiębiorca czy turysta był obsługiwany w taki sposób, jak są obsługiwani np. klienci dużych banków komercyjnych. Gdańsk z kolei bardzo mocno zainwestował w zaangażowanie start-upów. Stworzył platformę danych otwartych, więc otworzył się na mieszkańców w stu procentach. Zaczął angażować zarówno firmy lokalne, jak i start-upy z całej Polski, które tworzą rozwiązania dla mieszkańców.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

E-administracja, aplikacje mobilne dla firm: zajrzyj na stronę Artmetic!

artmetic ekonsulting, 2016-07-22 22:37:25 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE