112 nieszczęść kolejnych szefów MSWiA

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna/PAP
  • 01-09-2010
  • drukuj
ZAKTUALIZOWANY: Mimo przyznania 500 mln zł z unijnych funduszy i sześciu lat prac Polska nie potrafi zbudować systemu powiadamiania ratunkowego, czyli sprawnie funkcjonującego numeru 112. MSWiA temu zaprzecza.
112 nieszczęść kolejnych szefów MSWiA

Grozi nam kompromitacja podczas euro 2012 alarmuje Najwyższa Izba Kontroli w raporcie, do którego dotarł „Dziennik Gazeta Prawna”.

Ustalenia inspektorów NIK są miażdżące dla pięciu szefów MSWiA: od Ludwika Dorna, który rozpoczął urzędowanie w listopadzie 2005 r., po obecnego ministra Jerzego Millera. Ich „nieusystematyzowane, niespójne działania” zostały negatywnie ocenione „pod kątem legalności, rzetelności i celowości działania”.

Każdy kolejny minister przekreślał dorobek poprzednika i zaczynał prace na nowo. Nie inaczej jest teraz. Dwa lata temu Grzegorz Schetyna zdecydował, że centra powiadamiania ratunkowego będą opierać się na straży pożarnej. Tymczasem min. Miller wrócił do koncepcji z czasów PiS, by powstały one pod nadzorem wojewodów.

W rezultacie w kraju działa zaledwie atrapa systemu, a miarą tego, czym dysponujemy jest usługa lokalizacji dzwoniącej osoby. Podczas badań błąd sięgał nawet 100 km – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

NIK zauważa, że wdrożone „tymczasowe rozwiązanie lokalizowania osób dzwoniących po pomoc, nad którym prace rozpoczęto w sierpniu 2007 r., zaczęło działać dopiero po 12 miesiącach”. Izba zwraca uwagę, że tymczasowe rozwiązanie lokalizowania osób dzwoniących po pomoc nie uwzględnia innych operatorów sieci stacjonarnych poza TP SA, co oznacza pominięcie 26,7 proc. abonentów.

Jak stwierdza raport, przeprowadzona w siedmiu województwach kontrola wykazała, że zastępczy system nie gwarantuje straży pożarnej i policji niezawodnego dostępu do sieci operatorów telekomunikacyjnych oraz szybkiego uzyskiwania od nich dokładnych informacji.

„W sieci Play jedynie 20 proc. wywołań numeru 112 zakończyło się uzyskaniem od operatora informacji o lokalizacji osoby potrzebującej pomocy. W sieciach Orange i Plus dotyczyło to 60 proc. połączeń. Jeśli już udało się uzyskać informacje lokalizacyjne, to ze względu na ich niedokładność nie były w pełni przydatne.

Ponadto uzyskanie danych wymagało długiego czasu. „Operatorzy przekazywali informacje w czasie od 2 do 6 minut, a w skrajnych wypadkach nawet po upływie 2 godz. i 40 minut. Często brak było w ogóle możliwości połączenia się z numerem alarmowym 112. Prawie co dziesiąta taka próba w sieci Telekomunikacji Polskiej SA była nieskuteczna" – podsumowuje NIK.

Pozytywnie NIK ocenia działania komendantów głównych Państwowej Straży Pożarnej i Policji oraz wojewodów. „Zapewnili oni ciągłość obsługi wywołań alarmowych kierowanych do numeru 112, mimo braku systemowych rozwiązań, niedociągnięć organizacyjnych i nie zawsze odpowiednio przygotowanej infrastruktury technicznej” – stwierdza Izba.

Przychylną ocenę NIK wystawiła także prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej, „który dobrze nadzorował wypełnianie przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych obowiązku bezpłatnego udostępniania numeru alarmowego 112”.

Zdaniem NIK „wobec wieloletnich nieskutecznych działań MSWiA w zakresie opracowania ostatecznej koncepcji systemu powiadamiania ratunkowego niezbędne jest objęcie tego procesu szczególnym nadzorem przez premiera rządu RP”.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE