300 gospodarstw zalanych w Sandomierzu

Ok. 300 posesji i domów zostało podtopionych w Sandomierzu oraz w gminie Dwikozy, Wilczyce i Samborzec po ulewie, która przeszła nad tym terenem we wtorek późnym wieczorem. Woda zalała niektóre odcinki ulic.
300 gospodarstw zalanych w Sandomierzu
ZAKTUALIZOWANY. Jak poinformował w środę rzecznik sandomierskich strażaków Bogusław Karbowniczek, zalane są podwórka i podtopione piwnice w domach w części Sandomierza położnej na prawym brzegu Wisły - tych samych, które ucierpiały podczas ubiegłorocznej, wiosennej powodzi.

Woda opadowa zagrażała także obiektom przemysłowym, m.in. na terenie huty szkła i galerii handlowej w lewobrzeżnej części miasta, ale do popołudnia sytuację opanowano.

175 strażaków Państwowej Straży Pożarnej i ochotników z Sandomierza, Opatowa i Ostrowca Świętokrzyskiego pracuje przy wypompowywaniu wody z rozlewisk, używają 45 pomp. Jak mówił Karbowniczek, dopiero w czwartek będzie można przystąpić do usuwania wody z piwnic budynków.

W samym Sandomierzu potopionych zostało ok. 200 budynków, a w podsandomierskich gminach: Dwikozy, Wilczyce i Samborzec ok. 100.

Intensywne, kilkugodzinne opady deszczu spowodowały w kilku miejscach osunięcie się skarpy sandomierskiej starówki. Wiceburmistrz Sandomierza Marek Bronkowski powiedział, że zniszczone są schody między zabytkowymi budynkami Collegium Gostomianum i Domem Długosza. Podmyty został także fragment skarpy z dawnymi murami obronnymi w okolicy Ucha Igielnego. Zabytkowe budowle nie ucierpiały.

Zniszczona jest także część infrastruktury ciągu pieszo-rowerowego w oddanym niedawno do użytku Parku Piszczele. W prawobrzeżnej części Sandomierza zalane zostały piwnice - z kotłowniami i szatniami dwóch szkół, które ucierpiały w ubiegłorocznej powodzi.

Jak mówił wiceburmistrz, od rana w mieście pracują cztery komisje ocieniające straty, które przygotują dokumentację dla sztabu zarządzania kryzysowego wojewody, niezbędną do starania się o środki na odbudowę zniszczeń. Samorząd prawdopodobnie będzie mógł wykorzystać na ten cel także promesę, którą w ubiegłym tygodniu otrzymał od szefa MSWiA Jerzego Millera, na usuwanie skutków ubiegłorocznej powodzi.

Według specjalistów melioracji w Sandomierzu podczas ulewy spadło tyle deszczu, ile zwykle odnotowuje się przez dwa miesiące. Rowy melioracyjne i kanalizacja deszczowa nie były w stanie przyjąć na raz takiej ilości wody.

Woda podmyła także drogi. Na jezdnię ul. Krakowskiej - w ciągu drogi krajowej nr 79 - w kilku miejscach osunął się fragment skarpy. Droga jest całkowicie nieprzejezdna, policja dopuściła tu jedynie ruch lokalny. Dla pozostałych kierowców zorganizowano objazd przez Łoniów-Lipnik-Sandomierz.

Po drodze krajowej nr 77 samochody osobowe poruszają się wahadłowo, jednym pasem jezdni, ciężarówki są kierowane na objazd drogami wojewódzkimi przez Sandomierz-Tarnobrzeg-Grędów-Stalowa Wola.

Jak powiedział  rzecznik świętokrzyskiej policji Grzegorz Dudek, w newralgicznych punktach ruchem kierują policjanci.

W środę świętokrzyskie rzeki w dwóch miejscach przekroczyły stany alarmowe - Bobrza w miejscowości Słowik o 22 cm i Czarna Staszowska w Rakowie o 6 cm. Stany ostrzegawcze zostały przekroczone m. in. na Czarnej Nidzie i Koprzywiance. Według dyżurnego Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Świętokrzyskiego, woda w rzekach opada.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE