Apel o kąpiel w miejscach strzeżonych

- Ratownik ma jedynie ok. pięciu minut na uratowanie życia tonącemu, dlatego tak niebezpieczne są kąpiele w miejscach niestrzeżonych - ostrzega ratownik WOPR Sebastian Tumiłowicz.
Apel o kąpiel w miejscach strzeżonych

W konferencji "Alkohol plus kąpiel - to śmierć na życzenie" wzięli udział m.in. wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski oraz szef mazowieckiego WOPR-u Paweł Błasiak.

Jak poinformowano, w województwie mazowieckim w ubiegłym roku doszło do największej liczby utonięć w skali kraju - 108 na 396 w całej Polsce. Aż 60 proc. z nich to utonięcia w zabronionym lub niestrzeżonym miejscu - podkreślano.

Czytaj też: Gdynia kusi plażowiczów kąpieliskami

- Aby służby ratownicze mogły kogoś uratować, muszą mieć szansę do tej osoby dotrzeć. Jeśli kąpiemy się w miejscu strzeżonym, jest szansa, że ratownik dotrze na czas. Praktyka pokazuje, że od rozpoczęcia tonięcia do śmierci mija około pięciu minut - powiedział Sebastian Tumiłowicz z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Dajmy szansę ratownikom na ratowanie życia - apelował.

Z kolei aż 77 proc. osób, które utonęły na Mazowszu, było pod wpływem alkoholu. - Człowiek pod wpływem alkoholu podejmuje działania ryzykowne, których przed jego spożyciem by nie podjął - podkreślił wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. - Nie wchodźcie do wody pod wpływem alkoholu. Gdy widzicie, że robi to ktoś z waszych bliskich, rodziny, przyjaciół czy nawet nieznajomych, zabrońcie im tego - zaznaczył.

Czytaj też: Polskie kąpieliska i plaże są brudne

Poinformowano, że lista strzeżonych kąpielisk na Mazowszu znajduje się na stronie www.wsse.waw.pl w zakładce: kąpieliska. Z kolei od 1 lipca na terenie Zalewu Zegrzyńskiego obok numeru 112 będzie działał numer alarmowy 601 100 100.

Po briefingu odbył się pokaz akcji ratowniczej WOPR, zaprezentowano też zasady udzielania pierwszej pomocy. Tumiłowicz wyjaśnił, że gdy nie ma w pobliżu ratownika, najlepiej tonącemu z brzegu rzucić linę i go holować. Jeśli ktoś zdecyduje się wejść do wody, to musi wziąć ze sobą coś, co poda tonącemu. - Podstawową zasadą jest, że ratownik nie wchodzi do wody bez sprzętu - przypomniał Tumiłowicz.

- Musimy się czymś oddzielić od osoby tonącej - to może być materac, nawet piłka. Podpływamy, podajemy osobie tonącej piłkę, a sami się wycofujemy. Dopiero, gdy tonący się uspokoi, złapiemy z nim kontakt, jest w stanie rozmawiać, możemy do niego podpłynąć - zaznaczył. - Tonący za sprawą dużego poziomu adrenaliny może być niebezpieczny - dodał.

Czytaj też: Gminy nie muszą mieć kąpieliska. Mogą to obejść...

- Jeśli osoba wyciągnięta na brzeg nie oddycha należy podać jej pięć oddechów i ucisnąć klatkę piersiową trzydzieści razy - wyjaśnił. Należy też poprosić kogoś o wezwanie pogotowia i kontynuować resuscytację, podając dwa oddechy i wykonując trzydzieści ucisków - aż do przybycia służb medycznych. Podkreślił, że tylko lekarz może stwierdzić zgon.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE