Będą ostrzegać przed "wnuczkami"

Stołeczna policja rozpoczyna we wtorek kolejną kampanię edukacyjną, która ma ostrzegać starszych ludzi przed oszustwami metodą "na wnuczka". Według policji, to jeden z najpopularniejszych sposobów na wyłudzenie często znacznych kwot pieniędzy.

- Cześć babciu, to ja. Cześć, a kto mówi? To ja, twój wnusio. A to ty, Karolku? No i co słychać? Super. Wszystko w porządku, ale potrzebuję pilnie pieniędzy. Oddam je na pewno. No dobrze, tylko przyjdź do mnie, nawet teraz. Tak, ale teraz nie mogę. Przyjdzie mój kolega Maciek. Tylko nikomu nic nie mów babciu... STOP!!! Właśnie mogłeś paść ofiarą oszusta metodą +na wnuczka+. Nigdy nie dawaj pieniędzy osobom, których nie znasz. Natychmiast zadzwoń na policję - tej treści spot będzie można usłyszeć od wtorku na warszawskim Dworcu Centralnym, a wkrótce także w centrach handlowych.

Jak zapowiedziała Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, policjanci będą też spotykać się ze starszymi ludźmi, by radzić im, co zrobić w sytuacji gdy oszuści do nich zadzwonią. Przygotowywane są również specjalne ulotki.

Policjanci podkreślają, że sprawcy wykorzystują naiwność i dobre serce starszych ludzi. Zabierają im często oszczędności życia. - To nie są małe kwoty. Mieliśmy przypadki prób wyłudzenia 20 tys. a nawet 50 tys. zł. Dlatego ważne, by o tym mówić i ostrzegać jak najwięcej osób - dodała Kędzierzawska.

Jak dodała, dowodem na to, że tego typu kampanie odnoszą skutek, jest to, że po poprzedniej czerwcowej, liczba zgłoszonych oszustw dokonanych tą metodą spadła o 50 proc.

- Wiele osób nie dało się zwieść, gdy tylko zorientowały się, że ktoś chce je oszukać, natychmiast powiadamiały policję. Przykładem jest choćby 86-letnia babcia komendanta powiatowego policji w Otwocku, którą mężczyzna podający się za jej wnuczka, poprosił o 10 tys. zł. Został zatrzymany, grozi mu do ośmiu lat więzienia - dodała Kędzierzawska.

Jak podkreśliła, takich przypadków w ostatnim czasie było znacznie więcej. Na warszawskim Mokotowie rozbito szajkę, która specjalizowała się w tym rodzaju oszustw. Zatrzymano czterech mężczyzn, którym udowodnione próby wyłudzenia 50 tys. zł.

Wiele takich przestępstw notuje policja z województwa podlaskiego. Jak podał we wtorek zespół prasowy komendy wojewódzkiej w Białymstoku, W Sokółce 87-letni mężczyzna stracił w ten sposób 18 tys. zł. O pożyczkę poprosił go telefonicznie właśnie mężczyzna podający się za wnuczka.

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku toczy się proces trzech mężczyzn oskarżonych o dokonywanie oszustw tą metodą. Nie wiadomo dokładnie, ile starszych kobiet z całej Polski oszukali. Prokuraturze udało się ustalić 20 poszkodowanych m.in. Białegostoku, Ostrowa Wielkopolskiego, Augustowa, Sanoka i Lublina. Straciły one w sumie ok. 200 tys. zł.

- Oszuści działający w ten sposób, zwykle wyszukują osobę, jej numer telefonu i adres w książce telefonicznej. Na swoje ofiary wybierają osoby, które mają imiona nadawane wiele lat temu. Bywa też, że szukają ich na osiedlach, podchodzą do starszych ludzi, którzy wracają do domu z zakupami, pytają dlaczego nikt im nie pomaga i dowiadują się, że np. wnuczek studiuje lub wyjechał. Wtedy ustalają numer, dzwonią i proszą o pieniądze - powiedziała Kędzierzawska.

Zazwyczaj przedstawiają bardzo wiarygodną historię np., że mieli wypadek, są chorzy, mają problemy z zapłaceniem raty kredytowej w banku. Ponieważ jednak - z różnych powodów - nie mogą sami odebrać pieniędzy, wysyłają po nie przyjaciela.

- Dlatego tak ważne jest, by pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Jeśli osoba w rozmowie telefonicznej podaje się za członka naszej rodziny i prosi o pomoc, sprawdźmy, czy jest to prawdziwy krewny. Oddzwońmy do niego lub skontaktujmy się z innymi członkami rodziny, którzy mogą to potwierdzić. Pamiętajmy, aby zawsze o swoich podejrzeniach powiadomić policję - dodała Kędzierzawska.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE