Boni apeluje o ostrożność. Gdzie są podtopienia?

Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zaapelował o zachowanie ostrożności na terenach, gdzie występują podtopienia. "Sytuacja rodzi pewne zagrożenia, jeśli chodzi o podtopienia, nie ma zagrożenia powodziowego" - powiedział w czwartek Boni.
Boni apeluje o ostrożność. Gdzie są podtopienia?

Jak mówił Boni, obraz sytuacji hydrologicznej kraju nie jest "radykalnie groźny". "Chciałem zaapelować do wszystkich o taki pełny stan gotowości, bo to nie jest powódź, to są podtopienia, ale one stwarzają punktowe zagrożenia" - powiedział minister. Jak dodał, tam gdzie pojawiają się podtopienia, należy reagować na informacje samorządów i wzajemnie się ostrzegać.

Czytaj też: Czy jesteśmy gotowi na wielką wodę

Ocenił, że obecna sytuacja hydrologiczna utrzyma się jeszcze przez pewien czas. Boni ostrzegł, że po południu i w nocy mogą pojawić się burze i przelotne deszcze. "One będą krótkotrwałe, ale intensywne - w niektórych miejscach do 20 litrów na metr kwadratowy" - podał szef MAC. "Trzeba to monitorować i obserwować. Jak na razie pogoda sprzyja, bo wszyscy wiemy, że gdyby były duże deszcze, to zagrożenie byłoby o wiele większe" - powiedział minister.

Roztopy, które przyniosły większą wodę w Bugu, Narwi i ich dorzeczach, powodują różnego rodzaju problemy, ale służby są w gotowości - zapewnił.

W kilku miejscowościach sytuacja była szczególnie trudna, np. w miejscowości Hanna, gdzie zalanych jest przeszło 2 tys. ha i trzeba było zamknąć oczyszczalnię ścieków, że by nie dopuścić do sytuacji, że ścieki rurami wrócą do mieszkańców - podał Boni. Natomiast w pobliskiej miejscowości tej samej gminie umocniono drogę, by można było zapewnić przewóz mleka z gospodarstw do mleczarni.

Wcześniej w czwartek MAC poinformował w komunikacie, że sytuacja hydrologiczna stopniowo się stabilizuje i obecnie nie ma zagrożenia powodziowego. Obniżają się stany wód w miejscach, gdzie były wcześniej alarmowe, m.in. w Ciechanowcu poziom wody obniżył się już o 1,2 metra - mówił minister na konferencji.

Pytany o to, czy monitorowana jest sytuacja na Bugu po stronie białoruskiej, m.in. w Brześciu, gdzie stare osadniki oczyszczalni ścieków zawierające niebezpieczne substancje leżą za wałem, tuż przy Bugu, zapewnił, że służby są w kontakcie ze stroną białoruską.

"Straż pożarna to monitoruje, informacje, które otrzymaliśmy mówią, że są w stałym kontakcie ze stroną białoruską, nie ma zagrożeń po polskiej stronie. Monitoring jest stały" - powiedział minister.

Oczyszczalnia ścieków w białoruskim Brześciu na Bugiem otrzymała pod koniec 2011 r. dofinansowanie z polskiego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Blisko 4 mln zł z NFOŚiGW przeznaczono na zakup i montaż do 2014 r. sześciu osadników. Polska dofinansowała przedsięwzięcie, bo lepsza praca oczyszczalni poprawia jakość wody w Bugu, m.in. Zalewu Zegrzyńskiego i ujęcia wody dla Warszawy.

Oczyszczalnia jest w dużym stopniu wyeksploatowana, wymaga modernizacji i rozbudowy. Instalacja przyjmuje ścieki z miasta oraz zakładów przemysłowych z Brześcia oraz okolic. Wcześniej Fundusz za 1,6 mln zł kupił prasy filtrujące do odwadniania osadów powstających podczas oczyszczania ścieków, wykorzystywane do usuwania osadów przechowywanych w lagunach, w starorzeczu Bugu.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.