Cieknący zbiornik retencyjny do prokuratury

Zarząd woj. opolskiego zgłosi do prokuratury sprawę przeciekającego zbiornika retencyjnego we Włodzieninie (Opolskie). Zarząd chce też w sądzie wyegzekwować naprawę zbiornika - powiedziała Violetta Ruszczewska z biura prasowego urzędu marszałkowskiego.
Cieknący zbiornik retencyjny do prokuratury
 Zamierzamy zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez kierownika budowy, inspektora nadzoru oraz osobę odpowiedzialną za badania geotechniczne i projektanta zbiornika - zapowiedziała Ruszczewska.

Dodała, że niezależnie od doniesienia do prokuratury, zarząd chce na drodze sądowej wyegzekwować od wykonawcy naprawę zbiornika w ramach rękojmi i gwarancji. - Konsultujemy się w tej sprawie z kancelariami prawniczymi, aby wybrać najlepszy sposób dochodzenia naszych roszczeń - wyjaśniła Ruszczewska.

Zbiornik retencyjny we Włodzieninie postał ze spiętrzenia wód niewielkiej rzeki Troi. Miał chronić przed powodzią mieszkańców miejscowości położonych wzdłuż rzeczki oraz spełniać funkcje rekreacyjne. Realizacja inwestycji pochłonęła ponad 22 mln zł, w tym ok. 15 mln z funduszy europejskich.

Krótko po oficjalnym zakończeniu budowy i oddaniu zbiornika do użytku - pod koniec 2007 roku - rozpoczęto jego napełnianie. W maju 2008, jeszcze zanim osiągnięto planowany stan wypełnienia, okazało się, że sztuczne jezioro przecieka i zamiast chronić mieszkańców, może im poważnie zagrażać w przypadku pęknięcia tamy lub wałów.

Według ekspertyzy specjalistycznej firmy inwestycja ma wiele wad zagrażających bezpieczeństwu mieszkańców (oceń działania marszałka) - stwierdzono przesiąki przez zaporę i wały, na połączeniach rurociągów i duży przeciek przez zabetonowany upust roboczy. Autor ekspertyzy wyliczył, że pierwszy etap planu naprawczego będzie kosztował ok. 3 mln zł, ale nie ma pewności, czy uda się osiągnąć zamierzony skutek.

- Wezwaliśmy wykonawcę do usunięcia wad powstałych w wyniku niewłaściwego wykonania prac. Reprezentująca go kancelaria adwokacka odpowiedziała, że nasze roszczenia są bezzasadne - relacjonowała Ruszczewska.

Sprawą przeciekającego zbiornika prokuratura zajęła się sama już w 2010 r., wszczynając śledztwo z urzędu po publikacjach prasowych na ten temat. Postępowanie jest prowadzone w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo zagrażające ludziom i mieniu w wielkich rozmiarach.

- Postępowanie trwa, przesłuchiwani są świadkowie. Do końca roku powinniśmy wiedzieć, czy dojdzie do ewentualnego postawienia komuś zarzutów - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Opolu Lidia Sieradzka. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE