Coraz więcej kamer w Białymstoku. Będzie bezpieczniej?

W Białymstoku przybywa kamer monitorujących osiedla w mieście, na których w ostatnim czasie doszło do incydentów rasistowskich. Ma to poprawić bezpieczeństwo w tych miejscach.
Coraz więcej kamer w Białymstoku. Będzie bezpieczniej?

Nowe kamery zostaną zamontowane na osiedlach spółdzielni mieszkaniowej Słoneczny Stok w Białymstoku. To na jej terenie w ostatnim czasie doszło do trzech prób podpaleń mieszkań: dwóch zajmowanych przez rodziny czeczeńskie i jednego, w którym mieszka m.in. obywatel Indii - mąż jednej z córek właścicieli lokalu.

Na szczęście, nikt nie ucierpiał, pożary udało się ugasić domownikom i sąsiadom. Sprawców nie udało się dotąd ustalić.

Spółdzielnia Słoneczny Stok ufundowała 10 tys. zł nagrody za pomoc w schwytaniu sprawców podpaleń. Jak dotąd nikt się nie zgłosił, spółdzielnia nie otrzymała też żadnego telefonu w tej sprawie. Swoją nagrodę, także w wysokości 10 tys. zł, ufundował Ruch Palikota.

Jak powiedział prezes spółdzielni Słoneczny Stok Jerzy Cywoniuk, obecnie na jej terenie znajduje się trzynaście kamer, a zamontowane są w miejscach, które - zdaniem policji oraz pracowników spółdzielni - były niebezpieczne, zaciemnione, gdzie dochodziło do utarczek, w miejscach, gdzie gromadziła się młodzież. Jego zdaniem, dzięki kamerom bezpieczeństwo w tych miejscach znacznie się poprawiło.

W najbliższych tygodniach mają pojawić się dwie kolejne kamery. Cywoniuk powiedział, że o miejscu zamontowania jednej z nich w pobliżu mieszkania, gdzie mieszka obywatel Indii, zdecydowało miasto. Ma się ona tam pojawić do końca czerwca.

Natomiast o zamontowanie drugiej, przy sąsiedniej ulicy, wystąpiła sama spółdzielnia. Jak wyjaśnił prezes Cywoniuk, mieszka tam Polak pochodzenia romskiego i ktoś kilkakrotnie "uprzykrzał mu życie", wybijając okna i wrzucając kamienie do mieszkania. Ta kamera też powinna pojawić się jeszcze w czerwcu.

Zdaniem Cywoniuka, na terenie spółdzielni jest jeszcze kilka miejsc, w których przydałyby się kamery. Wymienił m.in. teren dwóch siłowni na wolnym powietrzu, gdzie gromadzi się młodzież i gdzie dochodziło do prób dewastacji.

Miasto w tym roku na monitoring przeznaczyło ok. 400 tys. zł. Jak powiedziała rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Mirończuk, informacje o miejscach, w których mają zostać zamontowane kamery, przekazuje władzom miasta policja i straż miejska. Te służby wiedzą, w których miejscach jest niebezpiecznie - dodała.

Obecnie zgłoszono ponad dziesięć nowych miejsc, w których potrzebne są kamery. Jeśli po weryfikacji okaże się, że rzeczywiście są tam potrzebne i są możliwości techniczne do ich montażu, zostaną ogłoszone przetargi.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

W Białymstoku mieszkają bardzo nietolerancyjni ludzie i bynajmniej nie są to rodowici Białostoczanie ale napływowi ludzie z poblicznych wiosek i mieścin (Sokółka, Hajnówka, Bielsk Podlaski, Mońki, Sejny, Kolno, Siemiatycze, Zambrów) i Ci ludzie tworzą (NIESTETY) klimat tego miasta:(Nigdzie w Polsce ...nie ma takiej niechęci jak tu na Podlasiu do tzw. "obcych", tj. ludzi spoza Podlasia - smutne. Monitoring nic tu nie da, trzeba zrobić tym ludziom porządek w głowach - reformacja! rozwiń

amanda, 2013-06-04 08:37:12 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE