Dzieci w morzu bez opieki?!

  • PAP/Polska The Times
  • 22-07-2010
  • drukuj
Zgodnie z przepisami każda kolonia powinna zatrudnić swojego ratownika. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Tak oto opisuje to "Polska The Times".

Duża grupa dzieci wchodzi nagle do wody. Są na kąpielisku strzeżonym. Pojawia się przedstawiciel Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego i pyta, czy grupa ma własnego ratownika. - Przecież jesteśmy na plaży strzeżonej, po co? - słychać w odpowiedzi. A po chwili pada zdumione: "Mamy jeszcze płacić za ratownika?!".

Takie sceny na Wybrzeżu nie należą tego lata do odosobnionych. Nadmorskie gminy lub inne instytucje opiekujące się plażami organizują kąpieliska i opłacają ratowników, aby strzegli bezpieczeństwa plażowiczów. Ale nie kolonistów.

Zgodnie bowiem z przepisami kolonie powinny mieć dodatkowo swoich ratowników, którzy pilnują dzieci wchodzących do wody. Mogą to być oczywiście WOPR-owcy stacjonujący na plażach, ale wezmą za do dodatkowe opłaty.

Niestety, organizatorzy kolonii albo oszczędzają, albo nie znają dokładnie zasad zorganizowanego wypoczynku nad wodą. Zdarza się zatem tak, że rezygnują z opieki ratowników i w ogóle kąpieli albo ryzykują, dopuszczając do kąpieli dzieci na plażach niestrzeżonych.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE