• PARTNERZY PORTALU

Film "Kochankowie z lasu" przypomni żołnierzy wyklętych z Mazowsza

• Dokument Arkadiusza Gołębiewskiego przedstawi historie żołnierzy NWZ i NSZ.
• To tak naprawdę film o miłości - mówi reżyser filmu. 
• Premierę zaplanowano na 1 marca - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w TVP 2.

Kończą się zdjęcia do filmu "Kochankowie z lasu”. Dokument Arkadiusza Gołębiewskiego opowiadać ma o losach żołnierzy NZW i 11. Grupy Operacyjnej NSZ, najlepiej zorganizowanej struktury antykomunistycznego podziemia na północnym Mazowszu w latach 40. i 50. XX wieku.

- Chcę opowiedzieć historię podziemia niepodległościowego w trochę inny sposób, poprzez pryzmat losów młodych ludzi, przeżywających tragiczne wydarzenia, a jednocześnie zakochanych, snujących plany na przyszłość, marzących o normalnym życiu, o wyjściu z lasu, założeniu rodzin, o nauce, pracy, karierze zawodowej - powiedział PAP Gołębiewski, który jest reżyserem i autorem scenariusza filmu.

Dokument przedstawia autentyczne historie żołnierzy NWZ i 11. Grupy Operacyjnej NSZ, a jednym z głównych wątków są losy dwojga z nich: Elżbiety Kozaneckiej ps. "Basia" (1928-1949) i Ludomira Peczyńskiego ps. "Władek" (?-1949). W filmie pojawia się szereg innych postaci działających i walczących w niepodległościowej konspiracji, jak np. urodzona w USA Romualda Przybyłowska ps. "Amerykanka" (1920-78), żona szefa wywiadu 11. Grupy Operacyjnej Jana Przybyłowskiego ps. "Onufry" (1917-51) - oboje z mężem zostali aresztowani: w więzieniu Romualda urodziła syna, Jana; jej mąż został skazany na karę śmierci i stracony.

- To tak naprawdę film o miłości. Jego osią jest historia pary partyzanckiej „Basi” i „Władka”, którzy zginęli razem w lutym 1949 r. Pojawiają się też oczywiście inne postacie, jak „Amerykanka”. Film ma pokazać osobiste przeżycia młodych ludzi w tamtych dramatycznych czasach, zarówno te romantyczne, jak i te tragiczne, opowiada o tym, że była partyzantka, las, więzienie i śmierć, ale była też miłość, byli narzeczeni, małżonkowie, rodziły się dzieci - podkreślił Gołębiewski.

Pomysł na film "Kochankowie z lasu" zrodził się, gdy Gołębiewski odwiedził miejscowość Gałki pod Płockiem, gdzie w 2013 r. odsłonięto obelisk poświęcony poległym i aresztowanym tam 8 lutego 1949 r. żołnierzom NZW, którzy działając w ramach 11. Grupy Operacyjnej NSZ wchodzili w skład patrolu bojowego dowodzonego przez Wiktora Stryjewskiego ps. "Cacko" (1916-1951).

W walce z oddziałami UB i KBW zginęli wówczas: Elżbieta Kozanecka ps. "Basia", Jan Kłobukowski ps. "Janek" (1929-49), Ludomir Peczyński ps. "Władek". Pozostałych członków grupy, w tym ciężko ranną Janinę Samoraj ps. "Celinka" (ur. 1928), Wacława Michalskiego ps. "Gałązka" (1923-50) i Zygfryda Kulińskiego ps. "Albina" (1924-1950). a także samego dowódcę, aresztowano - dwa lata później Stryjewski został skazany na 38-krotną karę śmierci i stracony w więzieniu mokotowskim w Warszawie.

- Trafiłem do w Gałek i zacząłem poznawać bardziej szczegółowo historię grupy „Cacki”. Odnalazłem i odwiedziłem mieszkającą w Zabrzu „Celinkę”, jedyną która ocalała z oddziału. To przywracanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych - powiedział Gołębiewski.
Przypomniał jednocześnie swój wcześniejszy film "Dzieci kwatery Ł", opowiadający o losach rodzin Żołnierzy Wyklętych oraz ekshumacjach ofiar terroru komunistycznego na warszawskich Powązkach, gdzie wspomniany jest „Albin”, jeden z żołnierzy, który został aresztowany w Gałkach, a rok później został skazany na karę śmierci i stracony - jego szczątki zidentyfikowano w 2013 r.

Film "Kochankowie z lasu", do którego zdjęcia powstawały m.in. w Warszawie i Bieżuniu, będzie gotowy do końca lutego. Jego premierę zaplanowano na 1 marca - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w TVP 2. Autorem scenariusza i reżyserem jest Artur Gołębiewski, dyrektor Festiwalu Filmów Dokumentalnych "Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci". W główne role wcielili się członkowie płockiej grupy rekonstrukcyjnej Stowarzyszenia Historycznego im. 11. Grupy Operacyjnej NSZ.

W skład 11. Grupy Operacyjnej NSZ, najlepiej zorganizowanej i jednej z najliczniejszych struktur antykomunistycznego podziemia niepodległościowego na północnym Mazowszu, wchodziło do 250 żołnierzy. Grupa działała m.in. w powiatach: płockim, płońskim i sierpeckim oraz na terenie części powiatu mławskiego, rypińskiego i lipnowskiego. Ostatnim jej żołnierzem był Kazimierz Dyksiński ps. "Kruczek" (1921-54) - w czerwcu 1954 r. w zasadzce UB we wsi Będzymin pod Sierpcem wysadził się granatem.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE