Jak przebiegł tegoroczny Marsz Niepodległości?

Kilkadziesiąt tysięcy osób, wzięło udział w Marszu Niepodległości, który 11 listopada przeszedł ulicami Warszawy na błonia Stadionu Narodowego. Marsz przebiegł spokojnie.
Jak przebiegł tegoroczny Marsz Niepodległości?
W marszu wzięło udział według służb porządkowych ponad 70 tys. osób, a według organizatorów 100 tys. (fot.:youtube)

Do organizatorów i uczestników marszu pod hasłem "Polska dla Polaków, Polacy dla Polski" list przesłał prezydent Andrzej Duda. Podkreślił w nim, iż liczy na to, "że będzie to piękne święto młodych żarliwych polskich serc".

Tłumy wzięły udział w marszu

W marszu wzięło udział według służb porządkowych ponad 70 tys. osób, a według organizatorów 100 tys. Trasa wiodła z ronda Dmowskiego w centrum miasta mostem Poniatowskiego przez Wisłę na błonia Stadionu Narodowego. Przemarsz całej kolumny trwał ok. trzech godzin.

Uczestnicy marszu nieśli kilkumetrową biało-czerwoną flagę i czerwony baner z białym orłem w koronie - rozwiesili go następnie na moście Poniatowskiego; jedną z flag zawieszono też na palmie na rondzie de Gaulle'a. Wiele było flag z symbolami nacjonalistycznymi.

Transparentów było niewiele, głównie z tegorocznym hasłem marszu. Można było też zobaczyć hasło "Wolimy kotleta od Mahometa" ze zdjęciem schabowego. Manifestanci skandowali "Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka", "Nadchodzi Marsz Niepodległości" i "Tak świętują Polacy", "Bóg, honor i ojczyzna", "Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela wolność nam zabiera", "Spieszmy się rozliczać komunistów...", "Polska tylko dla Polaków".

W tłumie widać było wielu młodych ludzi, ale też rodziny z dziećmi. Część osób miała zakryte twarze.

Obyło się bez większych incydentów

Organizowany od 2010 r. Marsz Niepodległości po raz pierwszy odbył się bez burd i starć z policją - ani policja, ani stołeczne biuro bezpieczeństwa nie odnotowały żadnych poważniejszych incydentów, nie było poszkodowanych czy rannych. Dobrze oceniono służby porządkowe organizatorów. Jedynym zastrzeżeniem była duża ilość materiałów pirotechnicznych, które zrzucano m.in. na Wisłostradę. Zaznaczali, że porównując do lat ubiegłych było dużo spokojniej.

Krzysztof Bosak ze stowarzyszenia Marsz Niepodległości powiedział, że marsz nadspodziewanie szybko przeszedł na błonia Stadionu Narodowego. "Przeszliśmy praktycznie bez żadnych utrudnień, byliśmy na błoniach stadionu w ciągu półtorej godziny od momentu zbiórki, ostatni uczestnicy dochodzili tutaj jeszcze przez ok. godzinę" - powiedział Bosak. "Po raz pierwszy udało się zrealizować wszystkie założenia organizatorów, dzięki ciężkiej pracy straży Marszu Niepodległości, dobrej organizacji, wycofaniu się policji i dobrej współpracy z miastem" - ocenił.

W trakcie marszu organizatorzy kilka razy apelowali o nieużywanie materiałów pirotechnicznych, przypominając, że jest to niezgodne z prawem. Petardy odpalane były od samego początku manifestacji, część uczestników marszu niosła też płonące race, m.in. jedna trafiła w samochód Telewizji Polskiej, inne zrzucane były z mostu Poniatowskiego do Wisły.

Z relacji dziennikarzy PAP wynika, że manifestacja przebiegła spokojnie, choć od marszu kilka razy próbowała oderwać się grupa agresywnych, zamaskowanych osób. Straż marszu miała problemy z tymi, którzy przechodzili przed kolumnę - ilekroć próbowano utworzyć przed nimi kordon, tylekroć grupa przebiegała do przodu, nie dając się wyprzedzić.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE