Katowice chcą oddać hołd węgierskim jeńcom

Władze Katowic chcą upamiętnić kilkudziesięciu jeńców węgierskich, zabitych przez Armię Czerwoną w styczniu 1945 r. w Lesie Murckowskim. Wcześniej trzeba jednak ustalić tożsamość wszystkich ofiar. Jest na to szansa - część nazwisk znaleziono w archiwum PCK.
W styczniu 1945 r. w Murckach, jednej z katowickich dzielnic, zginęło 29 żołnierzy węgierskich, którzy pełnili funkcje pomocnicze przy niemieckim stanowisku artylerii przeciwlotniczej. Po poddaniu się zostali zastrzeleni przez żołnierzy Armii Czerwonej.

Przez 67 lat ofiary pozostawały anonimowe, a bliscy żołnierzy nie wiedzieli o ich losach. Nieoczekiwanie w lutym tego roku w wyniku przeprowadzonej kwerendy w archiwum Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań PCK odnaleziono spis depozytów po poległych żołnierzach węgierskich i nazwiska 15 spośród zabitych. IPN i władze Katowic liczą, że uda się ustalić personalia wszystkich ofiar. Postępowanie IPN - wcześniej umorzone - zostanie podjęte na nowo.

"Chcemy po prawie 70. latach spróbować odnaleźć rodziny Węgrów, którzy tu są pochowani, żeby te rodziny uzyskały informację, i wydobyć imiona i nazwiska ofiar z zapomnienia" - powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej wiceprezydent Katowic Michał Luty. Liczy, że znajdą się kolejni świadkowie, którzy pomogą uzyskać dodatkowe informacje. Zwieńczeniem tych starań ma być ufundowanie tablicy z nazwiskami pochowanych.

Do ustalenia pierwszych nazwisk przyczynił się dr Laszlo Horvath, historyk z Wydziału Pielęgnowania Tradycji Wojskowych i Opieki nad Grobami Wojennymi z węgierskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak powiedział na konferencji, kompania, która została w Murckach, była prawdopodobniej ostatnią, która miała zostać wycofana na Węgry.

"W czasie gdy na Węgrzech trwała jeszcze wojna, oddziały węgierskie były wycofywane już z terenu Polski (...). Żołnierze mieli mieszane odczucia - z jednej strony pragnęli powrotu do kraju, ale też bardzo dobrze czuli się w Polsce, zaprzyjaźniali się z mieszkańcami" - zaznaczył. Z tamtego okresu zachowało się zdjęcie czterech Węgrów, są w towarzystwie zaprzyjaźnionego mieszkańca Murcek Franciszka Miśki.

Horvath dziękował Polakom za odkrywanie tej historii. Wyraził przekonanie, że 15 ustalonych w PCK nazwisk potwierdzi się i wyraził nadzieję, że szybko uda się poznać pozostałe i upamiętnić ofiary.

Katowicki IPN w latach 2005-2007 prowadził śledztwo w sprawie tej zbrodni wojennej. Udało się przesłuchać bezpośrednich świadków wydarzeń, dzisiaj już te osoby nie żyją. Z ich relacji wynikało, że egzekucji na żołnierzach dokonywały też kobiety z Armii Czerwonej i że wśród ofiar był węgierski kapelan. W postępowaniu nie udało się jednak ustalić żadnych nazwisk. Teraz, gdy pojawia się na to szansa, postępowanie zostanie wznowione.

"Śledztwo zostanie podjęte, bo jednym z celów śledztw IPN-owskich jest to, by ustalić okoliczności i przede wszystkim nazwiska ofiar" - powiedziała naczelniczka pionu śledczego w katowickim IPN, prok. Ewa Koj. Koj liczy, że w zasobach archiwalnych Węgierskiego Czerwonego Krzyża są kolejne informacje. Być może uda się poszerzyć wiedzę po dotarciu do rodzin.

Wyraziła opinię, że nie jest konieczna ekshumacja. "Z procesowego punktu widzenia ekshumacja nie ma żadnego znaczenia. To, co znaleziono przy zwłokach, mieszkańcy zabrali i przekazali Czerwonemu Krzyżowi" - wyjaśniła, zaznaczając, że taką wolę mogą wyrazić sami Węgrzy.

Latem 1944 r. Niemcy, rękami jeńców i robotników przymusowych, zbudowali w Murckach stanowisko obrony przeciwlotniczej. Po zainstalowaniu dział zaczęli tu stacjonować żołnierze niemieccy, Tatarzy krymscy, młodzież niemiecka i jednostka żołnierzy węgierskich. Ci ostatni szybko nawiązali dobre kontakty z miejscową ludnością.

W styczniu 1945 r., po uszkodzeniu armat przez nacierającą Armię Czerwoną, stanowisko opuścili Niemcy i Tatarzy. Węgrzy pozostali na miejscu, chcąc poddać się. Jednak 29 stycznia, po przesłuchaniu, zostali rozstrzelani. Zamarznięte zwłoki leżały na ziemi aż do roztopów. Wiosną okoliczni mieszkańcy pochowali ciała w Lesie Murckowskim. Po roku 1989 r. mogiłą zaopiekował się Związek Górnośląski. Wielokrotnie odwiedzali ją goście z Węgier. Przebiegająca obok leśna droga nosi od grudnia 2011 r. nazwę ul. Węgierskiej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.